- Wymiar sprawiedliwości i resort zdrowia badają przyczyny zgonu dziecka.
- Mały pacjent otrzymał organ, który uległ zniszczeniu w drodze do szpitala.
- Rażące błędy w logistyce i wyścig z czasem o życie dwulatka.
- Szczegóły dramatu, którym od tygodni żyją całe Włochy.
Operacja miała uratować życie. Wyszło inaczej
Dramatyczna historia małego pacjenta od tygodni nie schodziła z czołówek włoskich mediów, angażując w sprawę zarówno prokuraturę, jak i Ministerstwo Zdrowia. Dwuletni chłopiec cierpiał na poważną wadę kardiologiczną, a jedynym ratunkiem wydawała się transplantacja. Zabieg wykonano w grudniu 2025 roku w jednej z placówek w Neapolu, wykorzystując organ pobrany w Bolzano. Niestety, operacja nie przyniosła oczekiwanego przełomu.
Błąd w transporcie i walka z czasem
Stan zdrowia dziecka zamiast się poprawiać, uległ gwałtownemu pogorszeniu. Szczegółowe analizy wykazały, że przeszczepiony narząd uległ zniszczeniu jeszcze przed dotarciem na salę operacyjną. Śledczy ustalili, że transport organu odbywał się w nieodpowiednich warunkach. Serce przewożono w niewłaściwym pojemniku z suchym lodem, a odpowiedzialny za to personel nie posiadał wymaganych kompetencji.
W połowie lutego rozpoczęto dramatyczną walkę z czasem, szukając nowego dawcy zarówno na terenie Włoch, jak i poza granicami kraju. Mimo umieszczenia dwulatka na szczycie listy oczekujących, lekarze musieli odstąpić od ponownej interwencji chirurgicznej. Organizm chłopca był zbyt osłabiony. Tragiczny finał nastąpił dobę po tym, jak matka dziecka publicznie wyraziła swoją bezradność i utratę nadziei.