Zuzana Maderova sensacyjną mistrzynią olimpijską w snowboardzie. Jak poradziła sobie faworytka i co powiedział prezydent?

Niespodziewane olimpijskie złoto w snowboardzie w slalomie gigancie równoległym w Livigno trafiło do Zuzany Maderovej. 22-letnia Czeszka zaskoczyła wszystkich, zdobywając najwyższe trofeum, podczas gdy kibice i sam prezydent Petr Pavel przybyli wspierać trzykrotną mistrzynię Ester Ledecką. Jej występ okazał się sporym rozczarowaniem, ale nie przeszkodził w świętowaniu historycznego sukcesu nowej mistrzyni olimpijskiej w snowboardzie.

Zuzana Maderova sensacyjn.jpg

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Snowboardzista, ubrany w szare spodnie i czarne buty z białymi paskami, dynamicznie zjeżdża po zaśnieżonym stoku. Z dolnej krawędzi czarnego snowboardu unosi się chmura śnieżnego pyłu i drobinek, tworząc efekt ruchu. W tle widoczne są rozmyte, ciemnozielone drzewa iglaste oraz jasne, nieostre niebo. Na śniegu widać również długie cienie rzucane przez snowboard i postać.

Maderova dominuje na trasie slalomu

Zuzana Maderova, 22-letnia snowboardzistka z Liberca, w Livigno sensacyjnie wywalczyła olimpijskie złoto w slalomie gigancie równoległym. Od początku zawodów prezentowała brawurową jazdę, mijając chorągiewki z niezwykłą precyzją i szybkością, co budziło podziw.

W tej samej fazie rywalizacji, czyli ćwierćfinale, udział w zawodach zakończyła także Polka Aleksandra Król-Walas. Wcześniej pokonała Kanadyjkę Aurelie Moisan w 1/8 finału, lecz w ćwierćfinale musiała uznać wyższość reprezentantki gospodarzy Lucii Dalmasso, późniejszej brązowej medalistki.

"Zwycięzcy nie rodzą się ze strachu. Rano powiedziałam sobie, że dam po prostu z siebie wszystko i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Albo się uda, albo nie. Lepiej jechać szybko i zostać zdyskwalifikowaną za ominięcie bramki, niż jechać wolno i być gdzieś z tyłu. Od początku wszystko mi odpowiadało, śnieg, idealnie przygotowana, pięknie wytyczona trasa. Powtarzałam sobie: idź na całość, dziś albo nigdy. I zrobiłam to" - mówiła dziennikarzom po triumfie.

Gratulacje od prezydenta Czech Petra Pavla

Podczas ceremonii medalowej Maderova nie mogła uwierzyć w swój sukces, gdy przy jej nazwisku pojawiło się określenie mistrzyni olimpijskiej. Odebrała tysiące gratulacji, w tym osobiste podziękowania od prezydenta Czech Petra Pavla, który wraz z liczną grupą kibiców przybył do Livigno.

Kibice, którzy pierwotnie przyjechali wspierać trzykrotną mistrzynię olimpijską Ester Ledecką, stworzyli w Livigno niesamowitą atmosferę i świętowali sukces młodszej rodaczki. Zuzana Maderova, której gratulowali również inni czescy politycy, jak premier Andrej Babisz, z uśmiechem przyznała, że nie wie, jak złoty medal wpłynie na jej życie.

"Mieliśmy tu wspaniałe wsparcie, bardzo to doceniam. To było niesamowite. W dużej mierze to, co się tu działo, zdarzyło się dzięki Ester. Widziałam pana Prezydenta zaraz po pierwszym przejeździe, a potem po każdym kolejnym, jak kibicuje i cieszy się razem ze mną. Po zawodach powiedział mi, że dziękuje w imieniu Republiki Czeskiej, że gratuluje, że to wspaniałe" - opowiadała Maderova.

Jak Ledecka oceniła swój start?

Ester Ledecka, mimo własnego rozczarowania, cieszyła się z triumfu młodszej koleżanki, podkreślając jej zasługi. Trzykrotna mistrzyni olimpijska przegrała walkę o półfinał z Austriaczką Sabine Payer, która później uległa Maderovej w finale.

Dla Ledeckiej, która po raz ostatni nie awansowała do półfinałów wielkiej imprezy w 2015 roku na mistrzostwach świata, występ w Livigno wiązał się z ogromną presją. Przyznała, że przed zawodami odczuwała dużą presję ze strony mediów i opinii publicznej, co mogło wpłynąć na jej dyspozycję.

"Zasłużyła (Zuzana - PAP) na to. Jeździła świetnie i przez cały sezon poprawiała swoje wyniki. Świetnie" – oceniła Ledecka, która walkę o półfinał przegrała z Austriaczką Sabine Payer. Tę pokonała w finale właśnie Maderova.

Zawiedziona Ledecka przeprosiła prezydenta Czech Petra Pavla, jego małżonkę oraz liczną grupę kibiców, którzy specjalnie przyjechali na zawody. Podkreśliła, że w sporcie zdarzają się błędy pod wpływem presji, co jest trudne do zrozumienia dla wielu obserwatorów.

"To jest sport, a wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy. Presja jest ogromna, dużo większa ze strony mediów i opinii publicznej. Przed zawodami pisali do mnie ludzie, którzy nie kontaktowali się ze mną przez cztery lata. Przykro mi. Popełniłam błąd, ale w sporcie takie rzeczy się zdarzają. Jest mi przykro z powodu kibiców, którzy tu przyjechali, aby mi kibicować i stworzyli wspaniałą atmosferę, jest mi przykro z powodu całej mojej drużyny, która zasługiwała na więcej. Przepraszam pana Prezydenta, że nie poradziłam sobie lepiej" - mówiła zawiedziona Ledecka.

Podobne rozczarowanie odczuwała 35-letnia Polka Aleksandra Król-Walas, która również zakończyła rywalizację w ćwierćfinale. Jej porażka z Lucią Dalmasso, która później zdobyła brązowy medal, pokazała, jak wysoki był poziom konkurencji w Livigno.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.