Wimbledon bez litości dla Polaków. Kontuzje i bolesne weryfikacje na londyńskich kortach

Tegoroczny Wimbledon okazał się wyjątkowo pechowy dla reprezentantów Polski. Sześcioro naszych tenisistów pożegnało się z turniejem wielkoszlemowym szybciej, niż oczekiwano. Rywalizację na londyńskiej trawie utrudniły niespodziewane urazy, przez co ten Wimbledon zapisał się w historii jako pasmo zmarnowanych szans.

Rakieta i biały ręcznik leżą na korcie, w tle nogi odchodzącego tenisisty. O kontuzjach na Wimbledonie przeczytasz w Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Biały ręcznik i rakieta leżące na trawiastym korcie, w tle nogi odchodzącego tenisisty.

Problemy zdrowotne i porażki faworytek

Maja Chwalińska otrzymała od organizatorów dziką kartę po świetnym występie we French Open. W pierwszej rundzie grała z Mananchayą Sawangkaew z Tajlandii i prowadziła 6:2, 5:2, mając piłkę meczową. W trakcie kluczowej wymiany tenisistka pośliznęła się i doznała bolesnej kontuzji stawu skokowego. Ostatecznie Polka przegrała spotkanie w trzech setach 6:2, 5:7, 2:6 z powodu potężnych skurczów mięśni.

"Myślę, że ich źródło nie było czysto fizyczne. Na pewno miał też udział stres, intensywny czas przed Wimbledonem, bo nie miałam perfekcyjnych przygotowań. To był jeden z najcięższych meczów w mojej karierze. Nowe doświadczenie dla mnie" - powiedziała.

Tego samego dnia z londyńskim turniejem pożegnały się Magda Linette oraz Magdalena Fręch. Linette uległa mistrzyni French Open Mirrze Andriejewej 5:7, 4:6, natomiast Fręch przegrała z Anną Kalinską 6:7 (5-7), 4:6. Tytułu w Londynie broniła Iga Świątek, ale odpadła już w trzeciej rundzie po porażce 6:7 (9-11), 2:6 z Alexandrą Ealą z Filipin. Liderka polskiego tenisa nie wykorzystała dwóch piłek setowych, co kosztowało ją spadek z czołowej piątki rankingu WTA.

"Były szanse. Szkoda, że ich nie wykorzystałam. Na pewno nie będę dziś spać spokojnie" - podsumowała Linette.

"Nie dbam już o wyniki. Byłam na nich tak bardzo skupiona, że trudno było tak dalej funkcjonować. Naprawdę staram się to odpuścić. Nie mam dobrych wyników, więc nie będę ich od siebie oczekiwać, bo one po prostu się nie pojawiają. Nie jestem jeszcze na tym poziomie. Muszę zacząć pracę od początku i spróbować po prostu poprawić swój tenis" - powiedziała sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa.

Dlaczego Hubert Hurkacz skreczował w ważnym meczu?

Kamil Majchrzak zakończył udział w turnieju na drugiej rundzie po niezwykle zaciętym, pięciosetowym pojedynku. Reprezentant Polski musiał uznać wyższość niżej notowanego Amerykanina Zachary'ego Svajdy, z którym przegrał 6:2, 2:6, 7:6 (7-5), 4:6, 3:6. Dla Huberta Hurkacza powrót do Londynu po dwuletniej przerwie zakończył się dramatycznie na nieszczęsnym korcie numer dwa. W 2024 roku polski tenisista doznał tam bardzo poważnej kontuzji kolana, a teraz ponownie musiał przerwać rywalizację z powodów zdrowotnych.

"Zwykle ja jestem tym inteligentniejszym na korcie, w tym meczu nie byłem, co mnie w pewien sposób irytowało" - zaznaczył.

W niedzielnym meczu 1/8 finału Hurkacz rywalizował na trawie z reprezentantem Niemiec Janem-Lennardem Struffem. Przy stanie 6:3, 7:6 (7-5), 6:7 (2-7), 5:7, 2:4 Polak podjął decyzję o kreczu z powodu kontuzji mięśni brzucha. Mimo przedwczesnego odpadnięcia wrocławianin awansuje w rankingu do siódmej dziesiątki, ponieważ nie broni punktów z poprzedniego sezonu. Następnym ważnym sprawdzianem dla wszystkich zawodników będzie nowojorski turniej wielkoszlemowy US Open, który rozpocznie się 30 sierpnia.

"Dalsza gra nie była możliwa, ale liczę, że to nic poważnego. Potrzeba chwilę, aby to zdiagnozować i później obrać terapię" - powiedział Hurkacz.

"Oczywiście, że to dla mnie trudna sytuacja. Staram się dawać z siebie wszystko i wydaje mi się, że grałem tu całkiem dobrze. To po prostu nie był mój dzień" - dodał.