- W Oberstdorfie ruszają Mistrzostwa Świata w Lotach Narciarskich. Tytułów bronić będą Stefan Kraft i reprezentacja Słowenii.
- Polacy, osłabieni brakiem Kacpra Tomasiaka, nie znajdują się w gronie kandydatów do wysokich miejsc.
- Kto ma największe szanse na złoto i czy Słowenia zdominuje "mamucią" skocznię?
W Oberstdorfie ruszają Mistrzostwa Świata w Lotach Narciarskich
To niby dalej skoki, ale już jednak w nieco innym wydaniu. W wydaniu dłuższym i bardziej efektownym. Loty narciarskie to coś, na co w każdym roku czekają wszyscy kibice, ale przede wszystkim zawodnicy. W tym sezonie pierwsze zawody na obiekcie do lotów narciarskich będą od razu imprezą rangi mistrzowskiej. Od piątku do niedzieli w niemieckim Oberstdorfie skoczkowie powalczą o medale. Zarówno te indywidualne, jak i drużynowe. Tytułów sprzed dwóch lat, z rywalizacji w Bad Mitterndorf, będą bronić Austriak Stefan Kraft i reprezentacja Słowenii. Jeżeli Kraft nie wydaje się być jednym z głównych kandydatów do złota, choć jego nigdy nie można lekceważyć, tak słoweńscy skoczkowie, zarówno indywidualnie, jak i drużynowo, są uważani za faworytów. Słoweńcy w lotach to nie tylko Domen Prevc.
Timi Zajc tutaj może być takim czarnym koniem i tym, który polata bardzo daleko. Skocznia do lotów w Oberstdorfie bardzo mu pasuje. Zresztą, jeżeli popatrzy się na jego osiągnięcia - zwycięstwa i miejsca na podium, to właśnie na Heini-Klopfer-Skiflugschanze było tego sporo. Także Anze Lanisek jest takim człowiekiem, który jest w stanie polecieć bardzo daleko - mówi nam Sebastian Szczęsny, komentator Eurosportu i TVN.
Dużo wskazuje na to, że może to być bitwa - Słowenia kontra reszta świata. Ale nie od dziś wiadomo, że Słoweńcy na skoczniach "mamucich" mogą być innymi Słoweńcami niż na skoczniach dużych czy normalnych. Być może to wyświechtane stwierdzenie, ale kto nie pamięta choćby Roberta Kranjca, który potrafił przez cały sezon zajmować odległe pozycje, by odżyć właśnie na lotach. Podobnie bywało często z Norwegami, na przykład z byłym rekordzistą świata w długości lotu Bjornem Einarem Romorenem. Ale także obecnie rywalizujący Norwegowie potrafią "odpalić" na większych obiektach.
Nie zapominajmy o tym, że to będą w ogóle pierwsze loty w tym sezonie. To jest inna skocznia, tu decydują zupełnie inne atrybuty. Tutaj będą liczyć się właśnie te zdolności lotnicze. Bardzo jestem ciekawy Norwegów. Nie od dziś wiemy, że potrafią naprawdę daleko latać - dodaje Szczęsny.
Nie możemy zapominać także o Japończykach, którzy w tym sezonie pokazują naprawdę sporo. I to nie tylko Ryoyu Kobayashi, ale także Ren Nikaido, który wygrał po raz pierwszy w karierze, czy Naoki Nakamura, który po kilku latach przerwy znów stanął na podium.
Ryoyu świetnie lata i wydaje mi się, że to nie byłoby żadne zaskoczenie, gdyby się okazało, że on wygra bądź stanie na podium. A jeżeli chodzi o konkurs drużynowy, to też Japończycy mogą być mocni. Jest Nikaido, Kobayashi, Nakamura. Pytanie tylko, jak oni się zachowają na skoczni do lotów. Bo tego nie wiemy - podkreśla komentator Eurosportu.
Na co stać Polaków. Walka o medale pozostaje w sferze marzeń
Dlaczego do tej pory nie powiedzieliśmy nic o Polakach? Nie oszukujmy się, nasi skoczkowie nie jadą tam w roli kandydatów do walki o wysokie pozycje - delikatnie mówiąc. Warto przypomnieć, że Mistrzostwa Świata w Lotach to jedyna impreza w skokach, z której Polacy nigdy nie przywieźli głównej nagrody. Medale były - cztery, ale nigdy złotego. Dwa krążki, brązowe, pochodzą z konkursów drużynowych - 2018 i 2020. W zmaganiach indywidualnych na trzecim stopniu podium stanął w 1979 roku w Planicy Piotr Fijas, a w 2018 roku, w Oberstdorfie, srebro wywalczył Kamil Stoch.
Do Oberstdorfu wysłaliśmy sześcioosobową ekipę - Kamila Stocha, Dawida Kubackiego, Piotra Żyłę, Macieja Kota, Aleksandra Zniszczoła i Klemensa Joniaka. Oni wezmą udział w treningach, ale w zawodach będzie mogło rywalizować już tylko czterech. W Niemczech nie zobaczymy lidera naszej kadry Kacpra Tomasiaka, który przygotowuje się już do wyjazdu na igrzyska olimpijskie.
Szkoda, że Kacpra nie ma na tych lotach, bo chłopak by sobie pierwszy raz w życiu polatał. Jest w dobrej formie. Myślę, że te rekordy życiowe by sobie ustanowił. To jest kwintesencja skoków narciarskich. To jest to, czego chcą zawsze skoczkowie, czyli latać daleko i być jak najdłużej w powietrzu - mówi Szczęsny.
To jednak decyzja sztabu szkoleniowego, który stwierdził, że wyjazd na loty mógłby w różny sposób wpłynąć na technikę Tomasiaka, a jest on naszą główną nadzieją na dobry wynik w Predazzo. Na Heini-Klopfer-Skiflugschanze będziemy musieli sobie zatem radzić bez 18-latka. Pytanie, jak sobie poradzimy, jest niebezpieczne, bo tak naprawdę to w głównej mierze Tomasiak w tym sezonie sprawiał, że mieliśmy powody do radości.
Olek Zniszczoł, który mówi, że ma nadzieję, że się przebudzi na skoczni w Oberstdorfie - ja mu tego życzę, ale do tej pory, patrząc też na jego wyniki w Oberstdorfie, no to nie jest tak, że on tam brylował. W związku z czym nie widzę tutaj żadnych podstaw do tego, żeby mógł się obudzić. Piotrek Żyła - wielka niewiadoma, bo nie skakał, bo go nie było i nikt nie wie tak naprawdę co on w tej chwili prezentuje. Powiem szczerze, że osobiście liczę na Kamila. Liczę, że ten spokój, ta praca, którą teraz wykonał, nie było go w Sapporo, chwila odpoczynku, że to może spowodować, że Kamil odfrunie, że w jego przypadku może być to faktycznie taki przełom. Dawid Kubacki w Sapporo zrobił bardzo duży krok do przodu. Pytanie tylko, jak to przełoży się na skocznie do lotów narciarskich - słyszymy.
Na Mistrzostwach Świata w Lotach, w przeciwieństwie do igrzysk olimpijskich, zobaczymy tradycyjny konkurs drużynowy, gdzie czteroosobowe składy powalczą o medale. Patrząc w kontekście walki o dobre lokaty Polaków, to chyba jednak lepiej by było, gdyby rywalizacja odbywała się w duetach, bo biorąc pod uwagę formę naszych skoczków, łatwiej liczyć na dobre skoki dwóch, niż czterech. Trudno się łudzić i oszukiwać - medal byłby ogromną niespodzianką. Patrząc realnie, walka o 5-6 miejsce to może być maximum, na co możemy liczyć.
Austria poza zasięgiem, Niemcy wydaje się, że też bo mają bardzo mocną dwójkę - Hoffman, Raimund. Karl Geiger delikatnie zaczął się budzić. Norwegowie są lotnikami, Słoweńcy są lotnikami, Japończycy mocni. Piąte, szóste miejsce to jest właśnie to, o co możemy walczyć w tej chwili, patrząc na nasz skład bez Kacpra Tomasiaka. Natomiast jakby się coś więcej udało, no to to już by była niespodzianka - zaznacza Szczęsny.
Dwudniowa rywalizacja indywidualna i drużynówka na deser
Mistrzostwa Świata w Lotach Narciarskich to dwudniowa rywalizacja. W piątek odbędą się dwie pierwsze serie, a w sobotę serie numer trzy i numer cztery, które zdecydują o tym, do kogo powędrują medale. Do tego dochodzi jeszcze rywalizacja drużynowa, zaplanowana na niedzielę.
Tak prezentuje się program wydarzenia:
Czwartek, 22 stycznia
- 17.00 - kwalifikacje
Piątek, 23 stycznia
- 16.00 - dwie pierwsze serie konkursu indywidualnego
Sobota, 24 stycznia
- 16.30 - trzecia i czwarta seria konkursu indywidualnego
Niedziela, 25 stycznia
- 16:15 - konkurs drużynowy