Spis treści
Powrót Igi Świątek do Toronto po dwóch latach
Turniej rangi WTA 1000 w Kanadzie odbywa się naprzemiennie w Montrealu i w Toronto. Iga Świątek przed rokiem dotarła w Montrealu do 1/8 finału. W Toronto natomiast ostatni raz pojawiła się w 2022 roku, gdyż przed dwoma laty zrezygnowała ze startu, by odpocząć po igrzyskach w Paryżu. Polka czuje się w tym mieście, jakby przybyła tam po raz pierwszy.
Ósma zawodniczka światowego rankingu przyznała, że większość innych miejsc w cyklu zna znacznie lepiej. Tenisistka z Raszyna przygotowywała się do sezonu na nawierzchni twardej w Warszawie i jest zadowolona, że kontynuuje ten etap w Kanadzie.
"Ostatni raz byłam tu w 2022 roku, więc czuję się trochę, jakbym przyjechała w nowe miejsce, bo większość innych miast w tourze znam całkiem dobrze, ale tego nie. Cieszę się, że tu jestem. Dobrze się bawiłam w Warszawie, przygotowując się do sezonu na kortach twardych i kontynuujemy to tutaj" - powiedziała 25-letnia tenisistka.
Regeneracja w Grecji i wyzwania związane z pogodą
Dla sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej turniej WTA w Toronto to pierwszy start po kilkutygodniowej przerwie. Jej ostatnim występem był Wimbledon, gdzie odpadła w trzeciej rundzie, nie zdołając obronić wywalczonego tytułu. Po tych zawodach Polka udała się na siedmio- lub ośmiodniowy urlop do Grecji ze znajomymi, by oderwać się od tenisa i zregenerować siły.
Turniej w Toronto często boryka się z deszczową pogodą, co prowadzi do opóźnień spotkań. Świątek, rozstawiona z numerem siódmym, podkreśla konieczność umiejętnego zarządzania energią podczas takich przerw, by uniknąć wypalenia przed wyjściem na kort. Jej pierwszą rywalką w drugiej rundzie (we wtorek) będzie 38. w rankingu Czeszka Sara Bejlek, ponieważ w pierwszej rundzie Polka otrzymała wolny los.
"To było siedem, może osiem dni. Byłam w Grecji z przyjaciółmi, więc było całkiem fajnie. Był to czas, kiedy nawet nie myślałam o tenisie, tylko oglądałam mecze Huberta Hurkacza, ale nic poza tym. To był dobry moment, żeby się zrelaksować i żyć innym życiem niż to tenisowe" - zauważyła sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa.
"Dobrze jest nie być cały czas w pełnej gotowości. Jeśli wiesz, że nie zagrasz przez najbliższe dwie, trzy godziny, to trzeba się zrelaksować, bo jeśli cały czas będziesz się utrzymywał w stanie przedmeczowej adrenaliny, to zanim zacznie się gra, zdążysz się spalić. Trzeba utrzymywać energię na odpowiednim poziomie i nastawić się właściwie dopiero przed samą grą. Szczerze mówiąc tych przerw jest coraz mniej, bo wiele kortów i tak jest teraz zadaszonych, chyba że gra się na kortach zewnętrznych, to wtedy jest tego więcej" - oceniła Polka.