Trudna sytuacja trenera Widzewa
Mateusz Stolarski objął stery w łódzkim zespole ponad miesiąc temu, jednak drużyna wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo pod jego wodzą przed własną publicznością. Ostatni mecz wyjazdowy z Piastem Gliwice zakończył się porażką 1:2. Decydująca bramka padła w doliczonym czasie gry.
Widzew po 10 meczach ma na koncie 9 punktów i zbliżył się do strefy spadkowej. Kibice są sfrustrowani słabymi wynikami drużyny. Trener Stolarski podkreśla, że rozumie ich rozgoryczenie i uważa, że zespół musi dostarczyć fanom powodów do radości.
"Nie było to nieszczęście czy jakaś siła wyższa, tylko brak realizacji systemowych zadań. Przez to wprowadza się frustrację w nas samych, w ludzi ciężko pracujących w klubie, jak i wśród kibiców. Pretensje możemy mieć tylko do siebie" - przyznał na czwartkowej konferencji prasowej.
"Jakie powody daliśmy ostatnio kibicom, by cieszyli się z nami po meczu? Powinniśmy zacząć od siebie. Frustracja rośnie, bo nie dotyczy to jednej nieudanej rundy, tylko dłuższego czasu. Mamy możliwość reprezentowania klubu i musimy dawać argumenty, żeby reakcja była inna. Mam nadzieję, że będzie to motywacją dla nas wszystkich i w końcu damy trybunom powody do radości" - zaznaczył Stolarski.
Jak zagrać przeciwko Wiśle Kraków?
W piątkowym meczu 11. kolejki ekstraklasy Widzew podejmie beniaminka, Wisłę Kraków. Rywale mają obecnie o osiem punktów więcej. Mateusz Stolarski zwraca szczególną uwagę na ofensywną siłę krakowskiej drużyny. Wskazuje na niekonwencjonalność i kreatywność piłkarzy Wisły w ataku.
Kluczowym zadaniem dla szkoleniowca Widzewa jest teraz wybranie odpowiednich zawodników, którzy będą w stanie realizować założenia taktyczne, nawet w trudnych momentach. Stolarski liczy na udane decyzje personalne, zwłaszcza w formacji defensywnej. Początek piątkowego spotkania o godzinie 20.30.
"Ofensywa Wisły wygląda bardzo dobrze. Grają w niej piłkarze niekonwencjonalni. Mają swój sposób atakowania i widać powtarzalne elementy, ale też wiele inwencji twórczej, w dobrym tego słowa znaczeniu. Odszedł Jordi Sanchez, który początkowo strzelał gole, a nic się nie załamało. Owszem, przegrali w poprzedniej kolejce w Warszawie (0:2 z Legią – PAP), ale mieli swoje sytuacje i atuty w ofensywie. Kluczem będzie spowodowanie, żeby Wisła nie miała w tym meczu zbyt dużo piłki, ponieważ jest z nią groźna" - tłumaczył.
"Liczę na to, że nie zawiodę się na sobie i dokonam dobrych wyborów, a przede wszystkim nie zawiodę się na linii defensywnej, jaką wystawię. Nie mówimy o technologii z NASA, to są proste rzeczy. Piłkarze muszą między sobą zdecydować, kto jest w stanie zapewniać punkty Widzewowi, ponieważ nikt nie chce takiej sytuacji, jaka miała miejsce w poprzednim sezonie" - podkreślił.