Spis treści
Michał Nowaczyk: Słodko-gorzkie kwalifikacje w Livigno
Snowboardzista Michał Nowaczyk po swoim występie w kwalifikacjach slalomu giganta równoległego na Igrzyskach 2026 w Livigno odczuwał zarówno zadowolenie, jak i niedosyt. Zajął tam 23. miejsce, co oznaczało odpadnięcie z dalszej rywalizacji. Cieszył się jednak z samego zakwalifikowania i postępów, które poczynił mimo ograniczonej liczby startów. Jego ambicje były wyższe, stąd pojawiła się gorycz związana z brakiem awansu.
Nowaczyk zwrócił uwagę, że zawody olimpijskie paradoksalnie bywają łatwiejsze dla zawodników nienależących do ścisłej czołówki niż te rozgrywane w Pucharze Świata. Wskazał, że najlepsze nacje mają okrojone składy, co zmniejsza ogólną liczbę silnych konkurentów. Taka sytuacja stwarza większe możliwości dla sportowców takich jak on. Mogli oni liczyć na bardziej otwartą walkę i lepsze wyniki w rywalizacji.
"Niewiele zabrakło... Z jednej strony jestem szczęśliwy, że w ogóle się zakwalifikowałem, że podjąłem tę rękawice i mimo małej ilości startów w Pucharze Świata udało się fajnie zrobić postępy i finalnie jechać. Ostatnie starty w PŚ dały nam do zrozumienia, że można tutaj o coś powalczyć, stąd ta gorycz... Liczyłem na więcej. To 23. miejsce niby fajne, ale już myślę, co będę robił przez te cztery lata, żeby było lepiej" - zapowiedział 29-letni snowboardzista.
"Najlepsze nacje mają okrojone składy, więc dla takich zawodników jak ja to troszkę było łatwiej. Nie było tylu zawodników, można było coś tutaj zaatakować. No niestety, wynik jest jaki jest..." - ubolewał.
Michał Nowaczyk a igrzyska w Pekinie: Porównanie formy
Michał Nowaczyk zadebiutował w olimpijskiej rywalizacji cztery lata temu, podczas Igrzysk w Pekinie, gdzie zajął dziewiąte miejsce. W tamtym okresie jego kariera znajdowała się w innym punkcie, z podium w zawodach Pucharu Świata i częstymi awansami do finałowej ósemki lub szesnastki. Wówczas jechał na igrzyska z wyraźnymi nadziejami na zdobycie medalu. Liczył wtedy na znacznie więcej niż osiągnął.
W kolejnych czterech latach w życiu snowboardzisty wydarzyło się wiele istotnych zmian, dlatego cieszy się, że w ogóle mógł wystartować w Livigno. Patrząc w przyszłość, Nowaczyk wyraził nadzieję na lepsze wyniki za kolejne cztery lata. Liczy także na to, że w zespole będzie mniej kontuzji. Inspiruje go przykład starszych zawodników, takich jak Roland Fischnaller i Andreas Prommegger, którzy rywalizują nawet do 40. roku życia.
Jak poradzili sobie inni polscy snowboardziści w kwalifikacjach?
W niedzielnych kwalifikacjach slalomu giganta równoległego w Livigno, oprócz Michała Nowaczyka, na starcie pojawili się także inni polscy snowboardziści. Oskar Kwiatkowski zajął 28. miejsce, a debiutująca na igrzyskach Maria Bukowska-Chyc uplasowała się na 27. pozycji. Obaj zawodnicy nie zdołali zakwalifikować się do dalszych etapów rywalizacji. To oznaczało koniec ich udziału w tej konkurencji.
Jedyną Polką, która zdołała awansować do kolejnej rundy, była Aleksandra Król-Walas. Uzyskała piąty czas w kwalifikacjach, co zapewniło jej udział w 1/8 finału. Początek tej rundy zaplanowano na godzinę 13:00 czasu lokalnego. Jej występ był pozytywnym akcentem dla polskiej reprezentacji.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.