Spis treści
- Biało-Czerwoni przegrali ze Szwedami 2:3 w finałowym boju barażowym, co przekreśliło ich plany o wyjeździe na mistrzostwa świata.
- Na warszawskim lotnisku pojawili się między innymi Sebastian Szymański, Przemysław Wiśniewski oraz Tomasz Kędziora, a także trener Jan Urban. Oblicza powracających sportowców wyrażały gigantyczne rozczarowanie.
- Kapitan zespołu Robert Lewandowski nie przyleciał do Polski, decydując się na bezpośredni lot do Barcelony.
- Szef PZPN Cezary Kulesza oficjalnie ogłosił przedłużenie współpracy z obecnym szkoleniowcem. Jan Urban z kolei mocno skrytykował postawę swoich obrońców przy decydujących fragmentach meczu.
Zdołowani kadrowicze wrócili do Polski po przegranym meczu ze Szwecją
Wyjazd na najważniejszą piłkarską imprezę globu uciekł nam na ostatniej prostej. W finałowej batalii przyszło nam rywalizować ze Szwecją, która według opinii samych naszych reprezentantów nie grała tego wieczoru porywającego futbolu, a mimo to zdołała trzykrotnie skarcić naszą defensywę. Tuż po bolesnym końcowym gwizdku w Sztokholmie, na łamach "Super Expressu" bez ogródek podsumował to widowisko Jan Tomaszewski, wskazując na ogromne braki po stronie polskiej drużyny. Legenda naszej reprezentacji oceniła ten występ jednoznacznie.
„Szwedzi nie wygrali z Polską. Niestety Polska przegrała to spotkanie”
Ciężko polemizować z tak postawioną tezą, ponieważ pomimo obiecującej gry w ataku, nasze plany pokrzyżowały niewytłumaczalne błędy w linii obrony. Nic zatem dziwnego, że fotoreporterzy oczekujący na Okęciu uwiecznili posępne twarze powracających sportowców. Na lotnisku zauważono między innymi Tomasza Kędziorę, Sebastiana Szymańskiego i Przemysława Wiśniewskiego. Do stolicy przyleciał także trener Jan Urban, który zaraz po wyjściu z hali przylotów skierował się do taksówki. Z kadrą nie podróżował Robert Lewandowski, wybierając powrót bezpośrednio do Barcelony. Przejmujące zdjęcia załamanej ekipy lądującej w Warszawie udostępniamy w specjalnej galerii pod artykułem.
Cezary Kulesza zostawia Jana Urbana po starciu Szwecja - Polska. Trener ocenia błędy
Pomimo zaprzepaszczenia szansy na awans do turnieju mistrzowskiego, obecny szkoleniowiec nie pożegna się z posadą. Taką deklarację złożył prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej. Sternik rodzimej federacji oficjalnie przedstawił swoje postanowienia tuż po zakończeniu przegranej rywalizacji, rozwiewając wszelkie wątpliwości kibiców i dziennikarzy w kwestii obsady ławki trenerskiej.
„Piłka bywa brutalna. Niestety zabraknie nas na Mistrzostwach Świata. Wszyscy czujemy niedosyt. Przed chwilą w szatni podziękowałem drużynie za walkę. Poinformowałem również, że kontrakt z Janem Urbanem zostanie przedłużony”
Mimo otrzymanego wotum zaufania od przełożonych, sam opiekun kadry był potężnie rozgoryczony zaprzepaszczoną okazją w decydującym starciu. Selekcjoner reprezentacji najwięcej pretensji kierował w stronę swojej defensywy, analizując kompromitującą utratę drugiej bramki.
Sposób, w jaki broniliśmy ten rzut wolny, nie przystoi. Szczególnie z drużyną, która stałe fragmenty ma dobrze opracowane. Jestem wkurzony, że Szwed (Gustaf Lagerbielke - red.) strzelił gola bez nikogo. Nikt za nim nie ruszył i Kamil (Grabara - red.) nie miał szans
Tymi ostrymi słowami trener podsumował opłakane skutki nieuwagi we własnym polu karnym.