Lechia Gdańsk spadła z Ekstraklasy. Jak potoczył się los biało-zielonych po kluczowym meczu?

Lechia Gdańsk po dwóch latach opuszcza Ekstraklasę, powracając do 1. ligi. O losie gdańszczan przesądziła porażka w 34. kolejce z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza. Sezon, rozpoczęty z pięcioma ujemnymi punktami, okazał się dla Lechii Gdańsk wyjątkowo trudny, a ostatnie siedem spotkań przyniosło remis i sześć przegranych, co zaważyło na ostatecznym spadku.

Lechia Gdańsk spadła z Ek.jpg

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie, z lewej strony, leży piłka nożna w kolorach białym i niebieskim, pokryta kroplami wody i śladami błota. Piłka jest częściowo zanurzona w zielonej trawie boiska, obok widoczna jest brązowa, udeptana ziemia. W tle, rozmyte, widać puste trybuny stadionu w odcieniach niebieskiego oraz białą bramkę. Widoczne są drobne, jasne punkty w powietrzu, sugerujące opady.

Decydująca porażka w Niecieczy i spadek Lechii

Lechiści stawali przed jasną sytuacją: zwycięstwo w Niecieczy gwarantowało utrzymanie w Ekstraklasie, niezależnie od innych wyników w 34. kolejce. Drużyna, zajmująca 16. miejsce, miała szansę na przedłużenie ligowego bytu, mimo straty punktów do Widzewa Łódź i Piasta Gliwice, które rywalizowały ze sobą. Niestety, biało-zieloni przegrali mecz 2:3, co automatycznie przypieczętowało ich los i uczyniło inne rezultaty bez znaczenia.

Lechia Gdańsk, po dwóch latach obecności w najwyższej klasie rozgrywkowej, dołączyła do Bruk-Bet Termaliki, której spadek był już pewny, oraz lokalnego rywala – Arki Gdynia, której los został przesądzony wcześniej. Awans na najwyższy poziom w 2024 roku nastąpił pod wodzą trenera Szymona Grabowskiego, lecz po serii bez zwycięstwa został on zastąpiony przez Johna Carvera 30 listopada 2024 roku.

Ujemne punkty i defensywne bolączki. Co wpłynęło na spadek?

Pod wodzą trenera Johna Carvera Lechia w poprzednim sezonie zdołała się utrzymać, kończąc rozgrywki na 14. miejscu z przewagą sześciu punktów nad strefą spadkową i zdobywając 26 „oczek”. Do zakończonych rozgrywek Gdańszczanie przystąpili jednak z pięcioma ujemnymi punktami, będącymi karą za zaległości finansowe nałożoną przez Komisję Odwoławczą ds. Licencji Klubowych PZPN. Mimo to, po derbach Trójmiasta z Arką, udało im się odrobić straty i do początku kwietnia spisywali się przyzwoicie, plasując się nawet na dziewiątej pozycji z 37 punktami.

Optymizm jednak szybko zniknął, gdyż zamiast piąć się w górę tabeli, nastąpił krach. Po remisie z Piastem 1:1, Lechia przegrała cztery kolejne spotkania: z Rakowem Częstochowa 1:2, z Radomiakiem 1:3, z Widzewem Łódź 1:3 oraz z Legią Warszawa 1:2. Mimo imponującej ofensywy, z 62 zdobytymi bramkami (tyle samo co mistrz Polski Lech Poznań) i królem strzelców ligi, Słowakiem Tomasem Bobcekiem z 20 trafieniami, defensywa była fatalna. Lechia straciła 65 bramek, co było najgorszym wynikiem w lidze, ex aequo z Bruk-Bet Termalicą, i o sześć więcej niż w poprzednim sezonie.

"Gdy się traci najwięcej bramek w lidze, zazwyczaj się spada i nie jest żadnym pocieszeniem, że zdobyliśmy ich tyle samo, co mistrz" - zauważył Carver.

Bramkarze i przewaga. Gdzie szukać przyczyn?

Problemem Lechii okazała się również pozycja bramkarza. Szczególnie rozczarował reprezentant Nowej Zelandii Alex Paulsen, wypożyczony z angielskiego AFC Bournemouth, faworyzowany przez 61-letniego Anglika. Gdańszczanie dodatkowo fatalnie spisywali się w sytuacjach, kiedy mieli liczebną przewagę na boisku. Przykładem jest porażka 1:2 z Rakowem w Częstochowie, gdzie rywal grał w "10" od 37. minuty, czy remis 1:1 z Cracovią, mimo osłabienia gości przez całą drugą połowę.

Trener John Carver ogłosił odejście z Lechii tuż po meczu w Niecieczy, powołując się na klauzulę w kontrakcie aktywowaną w przypadku spadku. Podkreślił swoje rozgoryczenie, wskazując, że klub powinien zająć 12. miejsce, gdyby nie kara pięciu ujemnych punktów. Carver wziął na siebie odpowiedzialność za wyniki ostatnich siedmiu meczów, jednocześnie sugerując, że inne osoby w klubie także powinny odpowiedzieć za zaistniałą sytuację, zwłaszcza w kontekście transferów i wąskiej kadry.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.