Spis treści
- Po skompletowaniu hat-tricka w starciu z reprezentacją Rumunii, Robert Lewandowski otwarcie opisał swoje zmagania z ogromnym zmęczeniem organizmu wywołanym daleką podróżą ze Stanów Zjednoczonych, zanim powrócił do optymalnej dyspozycji.
- Pomimo wyraźnego powrotu do odpowiedniej formy lider polskiej kadry obejrzał żółtą kartkę za ostrą grę, co ostatecznie wyklucza go z udziału w nadchodzącym spotkaniu z Bośnią.
- Przekonaj się, w jaki sposób napastnik patrzy na potencjał polskiego zespołu bez swojego udziału na murawie i skąd bierze się jego duży spokój przed kolejnym gwizdkiem arbitra.
Robert Lewandowski pokonał zmęczenie po przylocie z USA
Biało-czerwoni zanotowali niezwykle efektowne zwycięstwo 6:0 nad drużyną narodową Rumunii, do czego w dużej mierze przyczynił się niezawodny kapitan, który zapisał w tym meczu już siódmego hat-tricka w barwach polskiej reprezentacji. Snajper otwarcie przyznał po końcowym gwizdku, że jego samopoczucie na placu gry uległo drastycznej poprawie względem poprzednich występów. Miało to fundamentalne znaczenie w kontekście jego powrotu z Chicago, gdzie na co dzień reprezentuje barwy amerykańskiego klubu Chicago Fire, ponieważ nagła zmiana strefy czasowej wyjątkowo mocno dała mu się we znaki podczas zgrupowania.
„W pierwszym meczu - nogi z waty. Ciężko było. To była pierwsza taka moja podróż, a w tym wieku to już nie jest takie »hop-siup«, żeby się dobrze przygotować” — relacjonował kapitan biało-czerwonych w rozmowie z TVP Sport.
Przeczytaj także: Arkadiusz Milik wyciągnął wnioski? Po drogowych ekscesach wsiadł do taksówki
Piątkowe widowisko stanowiło jednak najlepsze potwierdzenie faktu, że wybitny strzelec ostatecznie zażegnał swoje kłopoty kondycyjne. Doświadczony piłkarz ponownie zaprezentował imponującą świeżość oraz skuteczność pod bramką rywali, co bezpośrednio przełożyło się na zdobycie trzech goli i przypieczętowało bezdyskusyjny triumf całej polskiej kadry narodowej.
„Cieszę się z hat-tricka, ale też z pewnej wygranej. Już na treningach było widać, że życie wróciło, a na meczu było to, co powinno być” — dodał.
Kapitan reprezentacji Polski z 92 golami. Robert Lewandowski wciąż czuje się potrzebny
Trzy kapitalne bramki zdobyte w rywalizacji z rumuńskim zespołem pozwoliły napastnikowi wyśrubować jego niezwykle imponujący licznik strzelecki w narodowych barwach do wspaniałego poziomu 92 trafień. Pomimo ukończonych trzydziestu ośmiu lat, lider ataku w dalszym ciągu udowadnia, że bez jego kluczowej obecności na boisku trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie polskiego zespołu. Sam zawodnik z wyraźnym rozbawieniem odniósł się do swojej aktualnej pozycji w drużynie trenera.
„Jak widać, Lewandowski ciągle jest potrzebny” — skomentował z uśmiechem.
Lider formacji ofensywnej zwrócił także ogromną uwagę na potężny ładunek emocjonalny, jaki niezmiennie towarzyszy mu przy każdym kolejnym trafieniu zanotowanym w koszulce z godłem państwowym, zwłaszcza podczas widowisk rozgrywanych przed warszawską publicznością na stadionie PGE Narodowym.
„Nie tylko doświadczenie, nie tylko ustawianie się na pozycji, ale ciągle jeszcze strzelanie bramek. Każda dla reprezentacji, tym bardziej na tym stadionie, jest dla mnie czymś wyjątkowym, spełnieniem marzeń” — zaznaczył napastnik.
Pauza w meczu z Bośnią i Hercegowiną. Robert Lewandowski ocenia siłę polskiego zespołu
Ten fantastyczny występ na murawie został niestety nieco przyćmiony przez kontrowersyjne zdarzenie z samej końcówki pierwszej części spotkania. Sędzia ukarał polskiego kapitana żółtą kartką za to, że piłkarz w walce o pozycję dopuścił się nadepnięcia na stopę przeciwnika. To już drugie tego typu upomnienie lidera kadry w bieżącej edycji rozgrywek Ligi Narodów, a konsekwencją tej sędziowskiej decyzji jest automatyczne wykluczenie zawodnika z poniedziałkowego starcia przeciwko reprezentacji Bośni i Hercegowiny.
„Na pewno szkoda. W tej sytuacji po prostu chciałem zablokować piłkę, ale nadepnąłem na kostkę. Adrenalina i emocje były duże” — wyjaśniał kapitan.
Chociaż napastnik nie ukrywa sporego żalu z powodu wymuszonej absencji, zachowuje pełen spokój, wierząc w wysokie umiejętności i odpowiednie nastawienie swoich boiskowych kolegów przed wyjazdowym pojedynkiem w Zenicy.
„Po takim hat-tricku kolejny mecz też z chęcią by się zagrało, ale mamy na tyle silny zespół, że są kolejni zawodnicy, którzy na pewno godnie mnie zastąpią” — uspokajał Lewandowski.