Robert Dobrzycki zapowiada zmiany w Widzewie. Właściciel klubu zdradza nam swój plan

2026-06-01 14:53

Właściciel Widzewa Łódź, Robert Dobrzycki, planuje bardziej zaangażować się w bieżące funkcjonowanie klubu. W specjalnym wywiadzie wideo dla "Super Expressu" przedstawił swoją wizję przyszłości drużyny. Otwarcie zadeklarował chęć bliższego poznania procesów zachodzących w Widzewie.

  • Robert Dobrzycki planuje znacząco zwiększyć swoją obecność w strukturach Widzewa Łódź i zapowiada ściślejszą współpracę.
  • Pomimo ogromnego stresu i groźby spadku, biznesmen nie żałuje inwestycji, postrzegając klub jako wieloletni projekt życiowy.
  • Właściciel łódzkiej drużyny opowiedział o planach na stabilizację finansową i przyszły rozwój sportowy zespołu.

Jak informował niedawno portal meczyki.pl, Robert Dobrzycki jest przymierzany do roli prezesa Widzewa Łódź. W wywiadzie udzielonym naszej redakcji, biznesmen zaznaczył, że zamierza bardziej zaangażować się w sprawy klubu i poświęcać mu więcej uwagi. Podzielił się również swoimi odczuciami z minionego sezonu, w tym obawami przed degradacją oraz wizją na nadchodzące miesiące. Wyznał, że chce lepiej zrozumieć wewnętrzne mechanizmy działania klubu.

- Ja daję zawsze dużą swobodę. Być może teraz troszeczkę będę bliżej klubu. Taki mam plan, żeby poświęcić mu więcej czasu, aby lepiej zrozumieć pewne schematy

Tęsknisz za Ekstraklasą? Te kluby kiedyś walczyły o mistrzostwo, ale już NIE ISTNIEJĄ [QUIZ]
Pytanie 1 z 10
Dwukrotny (1998 i 1999) zdobywca Pucharu Polski, klub związany z Ryszardem F. ps. "Fryzjer" to:

Właściciel przyznał w rozmowie z „Super Expressem”, że obawiał się spadku z ligi. Zaznaczył jednak, że nie martwił się o zainwestowane środki, a raczej o stratę czasu. Zauważył, że budowanie sukcesu w piłce nożnej wymaga ogromnej cierpliwości, podając jako przykład Lecha Poznań. Podkreślił, że nie można oczekiwać natychmiastowych rezultatów i zaapelował o realistyczne podejście do rozwoju klubu.

Groźba spadku do I ligi ciążyła nad Widzewem przez znaczną część sezonu, generując olbrzymi stres. Właściciel zauważył, że napięcie rosło z każdym miesiącem, wpływając na zawodników i cały sztab szkoleniowy. Wskazał, że spirala presji była potężna i utrudniała swobodną grę. Mimo tych trudności, zespół zdołał się utrzymać, a presja, z jaką musieli się zmierzyć, była jego zdaniem największa w całej lidze.

Biznesmen stanowczo zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek żałował zaangażowania finansowego w klub z Łodzi. Podkreślił, że traktuje tę inwestycję bardzo poważnie, jako projekt na wiele lat. Wyjaśnił, że decyzja o zakupie klubu zapadła niezależnie od tego, w jakiej klasie rozgrywkowej występowała drużyna. Dla niego bycie właścicielem Widzewa to życiowe wyzwanie, w które wszedł z pełnym przekonaniem.

Pytany o dalsze dofinansowanie, odpowiedział, że jest na to gotów, jeśli zajdzie taka konieczność. Dodał jednak, że celem nie jest bezustanne wydawanie pieniędzy, lecz osiągnięcie stabilności finansowej. Klub musi pracować nad zwiększeniem przychodów z działań komercyjnych. Zaznaczył, że odpowiednie zaplecze finansowe po prostu ułatwia i przyspiesza realizację niektórych celów.

Zwrócono uwagę na fenomen pełnych trybun podczas każdego spotkania w Łodzi. Właściciel przyznał, że wsparcie kibiców jest niesamowite i nawet dwukrotnie większy stadion byłby regularnie wypełniony. Zauważył jednak, że ogromne zainteresowanie ma swoje wady, zwłaszcza w trudnych momentach, gdy potęguje ono presję na zawodnikach. Wyraził wielki szacunek dla młodych graczy za to, jak poradzili sobie z tym ciężarem.

Zobacz też: Mecz Polska - Ukraina bez awantur na trybunach. Służby w pełnej gotowości, a kibice z klasą

W kwestii polityki transferowej, biznesmen przyznał, że dotychczas opierał się na wiedzy specjalistów i dawał im dużą wolność. Zapowiedział jednak, że planuje bliżej przyglądać się procesom w klubie. Chce poświęcić więcej czasu na zrozumienie mechanizmów pozyskiwania nowych piłkarzy, co jest elementem jego szerszego planu większego zaangażowania w struktury klubu.

Na koniec rozmowy z Przemysławem Ofiarą potwierdzono, że Aleksandar Vuković pozostanie trenerem pierwszej drużyny. Cel na kolejny sezon nie zakłada natychmiastowej walki o tytuł mistrzowski. Władzom zależy na spokojniejszej, lepszej grze i poprawie wyników. Właściciel zadeklarował, że każdy widoczny postęp będzie dla niego powodem do radości.

Przeczytaj także: Polka bohaterką Roland Garros, a tu takie zamieszanie! Klub Mai Chwalińskiej reaguje