PŚ w skokach w Holmenkollen. Polscy kibice stworzyli niesamowitą atmosferę, ale czy pomogło to Biało-Czerwonym?

Tysiące polskich kibiców zdominowało trybuny w Oslo podczas zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich na słynnej skoczni Holmenkollen. Ich biało-czerwona obecność była wyraźnie widoczna, tworząc atmosferę przypominającą krajowe konkursy. Mimo to, wyniki Polaków w Pucharze Świata w skokach narciarskich mogły zaskoczyć fanów, pozostawiając pytania o dalsze występy.

PŚ w skokach w Holmenkoll.jpg

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Skoczek narciarski w czarnym kombinezonie z żółto-czarnymi nartami, numerem 60 na piersi i pomarańczowym kaskiem, unosi się w powietrzu na tle zaśnieżonych drzew i zamglonego, jasnego nieba. Pod nim widać rozmazaną, kolorową publiczność. Na tle nieba i drzew spadają pojedyncze płatki śniegu.

Dominacja polskich kibiców w Holmenkollen

Pierwszy dzień festiwalu narciarskiego w kompleksie Holmenkollen zakończył się konkursem skoczków. Przed południem, gdy na trasie 50 km rywalizowali biegacze, a kombinatorzy norwescy zasiadali na belce, trybuny zgromadziły według organizatorów nawet 70 tysięcy kibiców. Popołudniowe zawody na dużej skoczni znacząco zdominowali polscy kibice.

Pomimo gęstej mgły, biało-czerwone flagi były wyraźnie widoczne na trybunach, świadcząc o licznej obecności polskich fanów. Organizatorzy aktywnie dążyli do podgrzania atmosfery wśród około 5 tysięcy polskich miłośników skoków. Przed każdym skokiem reprezentantów Polski konferansjer z norweskim akcentem witał publiczność pytaniem o obecność polskich kibiców.

"Przyjechaliśmy z Torunia. Jesteśmy pierwszy raz w Oslo. Po niedzielnym konkursie wracamy od razu do domu, ale czujemy się trochę jak na zawodach w Wiśle czy Zakopanem. Wszędzie wokół nas słychać język polski" – powiedziała PAP Karolina, która z całą rodziną dopingowała Polaków.

Występy Polaków na skoczni Holmenkollen. Jak ocenili skoczkowie?

Maciej Kot, który w piątkowych kwalifikacjach oddał najlepszy skok wśród Polaków na odległość 124 metrów, podkreślił unikalną atmosferę panującą na skoczni w Oslo. Stwierdził, że Holmenkollen pod względem frekwencji przypomina Wielką Krokiew w Zakopanem. Zauważył jednak, że pod względem technicznym jest to zupełnie inne miejsce dla skoczków.

W końcowej klasyfikacji sobotniego konkursu Maciej Kot zajął 25. miejsce. Trzy pozycje wyżej uplasował się Kacper Tomasiak, trzykrotny medalista igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie, który po pierwszej serii znajdował się na 15. lokacie. Niestety, po skoku na 119 metrów w drugiej odsłonie konkursu, wypadł poza drugą dziesiątkę.

"Teraz muszę skupić się na niedzielnym konkursie. W przyszły weekend loty narciarskie w Vikersund. Kończymy sezon w Planicy. A potem zaraz święta i pewnie krótka przerwa od treningów. Planów na wakacje nie mam jeszcze żadnych" – przyznał 19-latek.

Kto wygrał PŚ w skokach w Oslo i jak poszło pozostałym Polakom?

Zwycięstwo w konkursie odniósł 35-letni Szwajcar Gregor Deschwanden, dla którego było to pierwsze takie osiągnięcie w karierze. Jego triumf w Oslo był znaczącym momentem w jego sportowej drodze, świadczącym o jego wysokiej formie i determinacji.

Oprócz wspomnianych Tomasiaka i Kota, w sobotnich zawodach na Holmenkollen rywalizowali również inni polscy skoczkowie. Aleksander Zniszczoł zajął 32. miejsce, natomiast Piotr Żyła uplasował się na 46. pozycji, co nie pozwoliło im na awans do kolejnej rundy.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.