Oskar Kwiatkowski: mistrz świata poza 1/8 finału. Co stało się w Livigno?

Oskar Kwiatkowski, mistrz świata w snowboardzie z 2023 roku, nie zdołał awansować do 1/8 finału olimpijskiej rywalizacji w Livigno. Polski snowboardzista wyraził po zawodach swoje silne emocje. W rozmowie z PAP, Kwiatkowski podkreślił uczucie zawodu i złości, wskazując jednocześnie na nieprzewidywalność sportu. Jego wynik zaskoczył, choć sam zawodnik brał pod uwagę trudny scenariusz.

Oskar Kwiatkowski: mistrz.jpg

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Snowboardzista w ciemnym stroju zjeżdża po zaśnieżonym stoku, generując za sobą smugę białego, unoszącego się śniegu. Dolna część jego ciała, ubrana w czarne spodnie i czarne buty z białymi paskami, jest przymocowana do ciemnego snowboardu z czerwonymi akcentami. Górna część ubrania, to czarna kurtka i rękawiczki, a cała scena rozgrywa się na tle jednolitego, jasnego, śnieżnego krajobrazu.

Oskar Kwiatkowski: błąd w kluczowym przejeździe

Mistrz świata z 2023 roku, Oskar Kwiatkowski, zajął 28. miejsce w niedzielnej rywalizacji w Livigno, co wykluczyło go z dalszego etapu. Nie zdołał zakwalifikować się do 1/8 finału olimpijskiej rywalizacji, a szczególnie nieudany okazał się drugi przejazd. Snowboardzista popełnił błąd w górnym odcinku trasy, który zaważył na jego ostatecznym wyniku.

Pomimo niepowodzenia, 29-letni zawodnik nie szukał żadnych wymówek, podkreślając, że trasa była przygotowana bez zarzutu. Wyraził silne emocje, takie jak zawód i złość, jednak zaznaczył, że taki scenariusz jest wpisany w naturę tego sportu. Kwiatkowski wskazał na nieprzewidywalność snowboardu, który nie wybacza nawet drobnych błędów.

"Czuję zawód i złość, ale taki jest ten sport" - powiedział PAP.

"Trasa jest super, przygotowanie też jest ok, wszystko było w porządku. Nie ma na co narzekać. Taki jest ten sport. Nieprzewidywalny, nie wybacza. Szargają mną emocje, czuję zawód i złość, ale brałem pod uwagę taki scenariusz. Jesteśmy na tej jednej krawędzi, przyciskamy na maksa, staramy się jechać jak najszybciej i różne rzeczy mogą się po drodze wydarzyć" - powiedział 29-letni snowboardzista.

Wyrównany poziom męskiego snowboardu

Poziom rywalizacji w męskim snowboardzie utrzymuje się na bardzo wysokim i wyrównanym poziomie od kilku sezonów. W najważniejszych zawodach międzynarodowych różnice czasowe między zawodnikami są często minimalne. Ta zaciętość sprawia, że walka o awans do kolejnych rund jest niezwykle intensywna.

Oskar Kwiatkowski zwrócił uwagę, że w łącznym czasie dwóch przejazdów, ponad 20 zawodników potrafi zmieścić się w jednej sekundzie. Taka sytuacja podkreśla, jak ciasna jest konkurencja i jak każda, nawet najmniejsza pomyłka, może zadecydować o sukcesie lub porażce na trasie.

"Poziom jest bardzo wysoki już od kilku sezonów. W łącznym czasie dwóch przejazdów w jednej sekundzie mieści się 20 czy nawet ponad 20 zawodników, więc jest bardzo, bardzo ciasno" - zauważył Kwiatkowski.

Poprzednie występy olimpijskie Kwiatkowskiego

Start w Livigno był trzecim olimpijskim występem w karierze Oskara Kwiatkowskiego. W swoim debiucie w 2018 roku, podczas igrzysk w Pjongczangu, zajął on 13. pozycję, osiągając awans do najlepszej "16". Cztery lata później, na igrzyskach w Pekinie, poprawił swój rezultat, plasując się na siódmym miejscu.

Kwiatkowski wspominał pierwsze igrzyska jako "coś pięknego" i ważne doświadczenie. Odniósł się również do warunków panujących w Pekinie, naznaczonych obostrzeniami covidowymi. Mimo obecnego niepowodzenia, snowboardzista wyraził nadzieję na udział w kolejnych igrzyskach, które odbędą się za cztery lata.

"W Pjongczangu to były moje pierwsze igrzyska, to było coś pięknego, pierwszy raz na takiej wielkiej imprezie. Zakwalifikowałem się do „16”, dosyć dobrze wypadłem. Na drugich igrzyskach, w Pekinie, byłem nawet w ósemce. Tam były obostrzenia covidowe, trochę to wszystko było dzikie. Teraz trzeci raz i nie zakwalifikowałem się do top 16. Mam nadzieję, że jeszcze będzie mi dane pojechać na igrzyska za cztery lata" - podkreślił.

"Wtedy jeszcze nie myślałem, że będę kiedykolwiek taki mocny, że będę mistrzem świata. Ostatni raz byłem tutaj dwa lata temu w kwietniu, robiłem kurs instruktora snowboardu. To najbardziej pamiętam, to był fajny czas. Jak teraz przyjechałem do Livigno, to miałem takie dobre wspomnienia. Jest tu gdzie jeździć, jest dużo śniegu, dużo stoków. Super tutaj jest" - podsumował Kwiatkowski.

Wyniki pozostałych Polaków w Livigno

W niedzielnych kwalifikacjach w Livigno startowali również inni polscy reprezentanci. Michał Nowaczyk zajął 23. miejsce, a Maria Bukowska-Chyc, debiutująca na igrzyskach, uplasowała się na 27. pozycji. Obaj polscy snowboardziści również odpadli z dalszej rywalizacji, kończąc swój udział w zawodach.

Jedyną polską zawodniczką, która zdołała awansować do 1/8 finału, była Aleksandra Król-Walas. Z piątym czasem zapewniła sobie miejsce w kolejnej rundzie, której początek zaplanowano na godzinę 13:00. Jej dobry występ jest pozytywnym akcentem dla polskiej reprezentacji w tej olimpijskiej rywalizacji.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.