Spis treści
Gwizdy na trybunach w stronę Roberta Lewandowskiego w meczu z Bośnią i Hercegowiną
Podczas starcia z Bośnią i Hercegowiną Robert Lewandowski zszedł z boiska w 87. minucie. Trudno było szukać u niego błysku, którym zwykle straszył rywali. Selekcjoner Jan Urban wyjaśnił później, że słabsza postawa kapitana to efekt wyczerpującej podróży ze Stanów Zjednoczonych i problemów ze zmianą strefy czasowej.
Jan Urban wyjaśnia powody fatalnej gry Roberta Lewandowskiego i zapowiada rewolucyjny krok
Robert już kiedyś był w takiej sytuacji, że przylatywał na zgrupowanie z USA. To było wtedy, gdy rozświetlał Empire State Building na biało-czerwono. Ale sytuacja była jednak zupełnie inna. Organizm odczuwa zmianę czasu inaczej, jeśli jesteś długo w USA i przylatujesz do Polski. Robert nie czuł się na boisku tak, jak powinien. W hotelu, na posiłkach, też było widać, że organizm się adaptuje i potrzebuje do tego czasu. Z dnia na dzień będzie zdecydowanie lepiej
Zapewniał selekcjoner podczas spotkania z dziennikarzami. Na razie nie jest jasne, jak będzie wyglądać gra Lewandowskiego w kolejnych spotkaniach Ligi Narodów. Jak sugerował sam Jan Urban, nie można wykluczyć scenariusza, w którym kapitan kadry opuści jeden z trzech najbliższych meczów lub pojawi się na boisku jedynie w ograniczonym wymiarze czasu. Warto mieć na uwadze, że napastnik Chicago Fire to wciąż gracz potrafiący w ułamku sekundy przesądzić o losach meczu. Niestety, niektórzy fani wydają się o tym zapominać, okazując mu bezlitosną krytykę.
Robert Lewandowski przerywa milczenie w sprawie kadry. Szczerze o swojej przyszłości i motywacji
Kibice reagują na błędy Roberta Lewandowskiego. Zaskakująca scena na trybunach
Fakt, że doświadczony napastnik rozegrał słabe zawody przeciwko Bośni i Hercegowinie, jest bezsporny. Otwartym pozostaje pytanie, czy to jedynie efekt jet lagu, czy też głębszy kryzys formy, co pokażą najbliższe tygodnie. Niezależnie od dyspozycji dnia, Lewandowskiemu należy się ogromny szacunek za to, co osiągnął w narodowych barwach. Należy pamiętać o jego 168 występach i 89 bramkach zdobytych dla Polski. Dlatego zachowanie części kibiców zgromadzonych na Stadionie Narodowym może budzić niesmak. Po jednym z błędów kapitana z trybun popłynęły gwizdy. Choć nie były one głośne i powszechne, w ogóle nie powinny mieć miejsca. Taka reakcja byłaby może zrozumiała, gdyby zawodnik lekceważył obowiązki, ale jemu nigdy nie można było odmówić zaangażowania w grę z orzełkiem na piersi. Słabszy dzień może przytrafić się każdemu.