"Nie chcę, żeby ktoś oczekiwał, że pokażę tyłek". Polska gwiazda krytykowana za te zdjęcia!

2026-09-24 21:24

Kwestia granic między promowaniem wizerunku a komercyjną seksualizacją znów stała się tematem ożywionych dyskusji w świecie sportu i social mediów. Tym razem w centrum zainteresowania znalazła się polska lekkoatletka, Natalia Bukowiecka. Jej ostatnie zachowania i wypowiedzi wywołały lawinę komentarzy internautów, którzy wytykają jej nawet hipokryzję.

Wszystko zapoczątkowała głośna kampania reklamowa pewnej platformy bukmacherskiej, w której wystąpiła niemal naga amerykańska aktorka Sydney Sweeney. Wywołało to oburzenie w świecie sportu. Wśród polskich sportsmenek, które skomentowały tę sprawę, znalazły się Anna Kiełbasińska oraz Natalia Bukowiecka. Ta druga kategorycznie potępiła taki przekaz, twierdząc, że redukuje on ogromny wysiłek zawodniczek wyłącznie do atrakcyjności fizycznej.

W wywiadzie udzielonym stacji Eurosport lekkoatletka zapewniała, że żadna kobieta uprawiająca sport nie chciałaby być tak prezentowana. Tłumaczyła, że zawodniczki pragną być kojarzone ze swoimi osiągnięciami, a nie tylko z wyglądem, ponieważ sport znaczy dla nich znacznie więcej niż atrakcyjne ciało. Zaznaczyła również szkodliwość takich kampanii. Tymczasem tuż po sezonie na swoim profilu na Instagramie opublikowała zdjęcia z urlopu, na których pozuje w skąpym bikini. To błyskawicznie sprowokowało gorącą dyskusję w sieci.

Polska gwiazda uderza w Sydney Sweeney po rozbieranej kampanii. Już przypominają jej zdjęcia!

Natalia Bukowiecka: "Nie chcę, żeby ktoś oczekiwał, że pokażę tyłek"

Internauci szybko zwrócili uwagę na prywatne zdjęcia zawodniczki i zestawili je z jej wcześniejszymi deklaracjami. Zaczęli oskarżać ją o stosowanie podwójnych standardów i zarzucać hipokryzję. Do kwestii swojego wizerunku Bukowiecka postanowiła odnieść się w rozmowie z serwisem WP Kobieta.

Bardzo dużo mówi się ostatnio o seksualizacji. Sama spotykam się z tym, że czasami sponsorzy wręcz oczekują, że podczas sesji moje ciało będzie bardziej zakryte niż odkryte. To jest dla mnie okej. Nie chcę, żeby ktoś oczekiwał ode mnie, że pokażę tyłek. Ja też chyba mam takie grono odbiorców, które może i częściowo zwraca uwagę na mój wygląd, ale jednak większość jest ze mną przez moje osiągnięcia. Grono sponsorskie natomiast mam z pewnością takie, które jest ze mną przez to, czego dokonałam w sporcie - podkreśliła Bukowiecka.

Według wicemistrzyni Europy w biegu na 400 metrów nastąpiła również spora zmiana wśród osób śledzących poczynania zawodniczek.

Wspomina, że w przeszłości lekkoatletki były znane przeważnie kibicom oglądającym ich starty w telewizji. Obecnie popularność zyskała szerszy wymiar dzięki obecności w internecie. Wyjaśnia, że od sportsmenek wymaga się teraz większej aktywności w sieci, a czasem muszą się dostosowywać do wymagań zawartych w umowach sponsorskich.

Z słów Bukowieckiej wynika, że dzieli ona swoje zdjęcia na te prywatne, publikowane z własnej woli, i te komercyjne, gdzie stanowczo sprzeciwia się narzucaniu wizerunku opartego na epatowaniu ciałem. Mimo takich wyjaśnień, burza wokół jej postawy nie cichnie.

ROLKI