Bohater Algierii w mistrzostwach świata
Piłkarze z północnej Afryki rozpoczęli swój udział w turnieju od wysokiej porażki z reprezentacją Argentyny 0:3. Poniedziałkowe spotkanie w Santa Clarze również na początku nie układało się po ich myśli. W 36. minucie meczu Nizar Al-Rashdan wykorzystał błąd algierskiej defensywy i zdobył bramkę dającą prowadzenie Jordanii. Taki wynik utrzymywał się przez znaczną część rywalizacji na stadionie. Zespół z Afryki musiał zmienić swoje nastawienie, aby zachować szanse na udział w kolejnej fazie pucharowej.
Przełomowy moment meczu nastąpił dopiero pod koniec drugiej połowy rywalizacji. W 69. minucie Nadir Benbouali precyzyjnym strzałem głową doprowadził do remisu. Ten sam zawodnik zaledwie trzynaście minut później ponownie pokonał bramkarza rywali. Skuteczność algierskiego napastnika w końcówce spotkania całkowicie odmieniła rezultat tej potyczki. Zwycięstwo 2:1 pozwoliło algierskiej drużynie zdobyć niezwykle cenne trzy punkty w tabeli.
- Patrząc przez pryzmat całego meczu, myślę, że zaprezentowaliśmy się dobrze i zasłużyliśmy na zwycięstwo. To z pewnością doda nam pewności siebie i wiary przed decydującym spotkaniem z Austrią - powiedział Petković na pomeczowej konferencji prasowej.
- Jordania to solidna, waleczna drużyna i zasłużyła na udział w mistrzostwach świata, ale dla nas zwycięstwo było kluczowe. Wiedzieliśmy, że tylko trzy punkty pozwolą nam dalej trzymać losy awansu we własnych rękach. Nic jeszcze nie jest przesądzone, przed nami trudna przeprawa z Austrią, ale jesteśmy w dobrej sytuacji - podsumował pochodzący z Bałkanów były szkoleniowiec kadry Szwajcarii.
Czy Algieria awansuje do kolejnej rundy?
Sytuacja w grupie wymaga od algierskich piłkarzy zwycięstwa w nadchodzącym starciu. Spotkanie z reprezentacją Austrii zadecyduje o ostatecznym awansie do 1/16 finału. Afrykańska ekipa posiada obecnie gorszy bilans zdobytych i straconych bramek w porównaniu do swoich rywali. Tylko wygrana w ostatnim grupowym meczu gwarantuje im bezpieczne wyjście z grupy. Trener rywali Jamal Sellami zwrócił uwagę na wyrównany poziom gry obu drużyn podczas poniedziałkowej rywalizacji.
Marokański selekcjoner Jordanii zaznaczył, że główną różnicę stanowiły stałe fragmenty gry wykonywane przez przeciwników. Pomimo ostatecznej przegranej 1:2 szkoleniowiec nie krył dumy z zaangażowania całego swojego zespołu. Po zakończeniu meczu jordańskich piłkarzy odwiedził w szatni sam następca tronu tego państwa. Książę Husajn bin Abdullah złożył gratulacje zawodnikom za ich sportową postawę podczas mistrzostw. Taki gest wsparcia okazał się niezwykle ważny dla morale drużyny po trudnej porażce.
- No, może poza stałymi fragmentami gry - wspomniał.
- W obu dotychczasowych meczach liczyliśmy na lepsze wyniki, ale jestem zadowolony z moich zawodników - powiedział.
- Jego słowa dodały zawodnikom otuchy - zauważył Sellami.