Spis treści
Mbappe i Vinicius wyłamują się z akcji. Brak szacunku przed pierwszym gwizdkiem
Zanim zawodnicy przystąpili do rywalizacji na obiekcie Martinez Valero, zaplanowano specjalny gest wsparcia. Piłkarze z obu ekip mieli ubrać przygotowane trykoty opatrzone hasłem "Todos somos caballas" ("Wszyscy jesteśmy caballas"). Ta inicjatywa była wyrazem solidarności z Ceutą, hiszpańską enklawą walczącą z problemami migracyjnymi. Choć określenie to oznacza w wolnym tłumaczeniu makrelę, funkcjonuje ono jako potoczne określenie mieszkańców tego obszaru. Część największych gwiazd Realu Madryt nie dostosowała się jednak do ustaleń.
Przeczytaj także: Górnik Zabrze triumfuje na wyjeździe. Kto został bohaterem spotkania w Kielcach?
Podczas gdy większość zawodników założyła pamiątkowe T-shirty, inaczej zachowali się Kylian Mbappe, Vinicius Junior oraz Ibrahima Konate. Przed wyjściem na boisko odebrali je w tunelu, jednak na murawie pojawili się, trzymając je w dłoniach lub niedbale opierając o ramiona. W momencie tradycyjnego powitania obu zespołów całkowicie z nich zrezygnowali. Ten szczegół szybko wyłapały obiektywy aparatów i kamer. Zachowanie to spotkało się z natychmiastową falą krytyki ze strony fanów oraz ekspertów, którzy odebrali je jako pokaz braku jakiejkolwiek wrażliwości i empatii ze strony graczy.
Real Madryt musi się tłumaczyć z koszulek, a na murawie trzymający w napięciu finisz
Działacze z Estadio Santiago Bernabeu szybko zareagowali na wizerunkowy kryzys. Na oficjalnym portalu internetowym "Królewskich" zamieszczono specjalny komunikat, który miał potwierdzić ich uczestnictwo w tej szczególnej akcji wsparcia.
- Przed rozpoczęciem meczu Elche z Realem Madryt zawodnicy obu drużyn wyszli na boisko w koszulkach z napisem "Todos somos caballas" na znak solidarności z Ceutą - można przeczytać w oświadczeniu "Królewskich". Warto dodać, że z Ceuty pochodzi honorowy prezes Realu Madryt, legendarny José Martínez 'Pirri'.
Zaraz po tym jak ucichły echa zamieszania przedmeczowego, rozpoczęła się pełna dramaturgii rywalizacja. Mimo komfortowego prowadzenia 2:0 po pierwszej połowie, zagwarantowanego trafieniem samobójczym i bramką Mbappe, zespół ze stolicy Hiszpanii musiał walczyć o komplet punktów z czerwoną latarnią ligi do samego końca. Gospodarze zdołali zniwelować stratę po bramkach w 71. oraz 83. minucie spotkania. Komplet punktów dla Realu uratował dopiero w doliczonym czasie gry Espi, ustalając wynik na 3:2.