Spis treści
- Duet Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk zapisał się w historii, wygrywając we Włoszech prestiżowy Rajd San Martino di Castrozza e Primiero.
- Triumf polskiej załogi to pierwsze tego typu zwycięstwo zespołu spoza Włoch od blisko pięćdziesięciu lat, co stanowi doskonały sprawdzian przed zbliżającymi się Mistrzostwami Europy.
- Dzięki mądrej strategii i odwadze zawodnicy pokonali zmienną aurę, zapewniając sobie historyczne osiągnięcie i zyskując cenne doświadczenie.
Zmienne warunki pogodowe i skuteczna strategia w Rajdzie San Martino
Zmagania w malowniczych terenach Trydentu wystartowały w piątek, gdzie po przejechaniu superoesu polska załoga uplasowała się na trzeciej pozycji. W sobotę jednak rozpoczęła się właściwa rywalizacja, w której reprezentanci ORLEN Team zaprezentowali swoje prawdziwe umiejętności. Zawodnicy nie tylko świetnie radzili sobie na suchej nawierzchni, ale wykazali się również ogromnym sprytem taktycznym w momencie nagłej zmiany pogody. Pojawienie się burzy i intensywnych opadów nie wybiło ich z rytmu – przeciwnie, to w tak ekstremalnych warunkach zdołali wypracować sobie przewagę niezbędną do ostatecznego zwycięstwa w imprezie.
Przeczytaj także: Klub chce zrezygnować z reprezentanta Polski? Najnowsze informacje
Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk oceniają włoski start
Włoska impreza stanowiła dla naszych rodaków przede wszystkim istotny etap przygotowań do nadchodzącego Rajdu Rzymu. Triumf w tak kultowych zawodach to bez wątpienia ogromny zastrzyk pozytywnej energii dla całego zespołu.
Zobacz też: MŚ 2026. Kto zdobył awans do fazy pucharowej turnieju?
- Kończymy Rajd San Martino di Castrozza e Primiero na pierwszym miejscu. Po południu góry pokazały swój charakter, mieliśmy burzę i deszcz. Rywalizacja była naprawdę skomplikowana. To były warunki, na które nie było odpowiednich opon – po prostu musieliśmy sobie poradzić. Uważam, że to był dobry trening przed Rajdem Rzymu. Mamy dobre ustawienia samochodu i dobry feeling – chcemy wykorzystać to za dwa tygodnie na trasach mistrzostw Europy
Dumy z osiągniętego rezultatu nie ukrywał również partner Miko Marczyka z samochodu, podkreślając wagę podejmowanych na bieżąco decyzji, szczególnie w kwestii doboru ogumienia w tak trudnych warunkach.
- Przed momentem wysłuchaliśmy na mecie Mazurka Dąbrowskiego – to zawsze dla nas wyjątkowy moment, który dodaje sił i motywacji. Na drugiej pętli mieliśmy już absolutny rollercoaster. Podczas serwisu lunął deszcz i nie mieliśmy pojęcia, jakie opony zabrać. Zabraliśmy opony deszczowe i ten wybór się sprawdził. Daliśmy sobie z tym radę i to właśnie tam, w najtrudniejszych warunkach, zbudowaliśmy przewagę, dzięki której wygraliśmy rajd