- Maja Chwalińska była o włos od triumfu w 1. rundzie Wimbledonu, jednak w decydującym momencie doznała niebezpiecznego upadku.
- Od korzystnego wyniku 6:2, 5:2 Polka zanotowała zjazd spowodowany bólem, przegrywając ostatecznie 6:2, 5:7, 2:6.
- W ostatnich chwilach trzeciego seta do oczu Chwalińskiej napływały łzy.
Wimbledon: Bolesny upadek przekreślił szanse. Maja Chwalińska pożegnała się z turniejem w łzach
Dla polskiej tenisistki było to pierwsze starcie od czasu głośnego finału na kortach Rolanda Garrosa, gdzie mierzyła się z Mirrą Andriejewą. Po trzytygodniowej przerwie Maja Chwalińska ponownie zachwycała wszechstronną grą w meczu przeciwko Mananchayi Sawangkaew, tajlandzkiej zawodniczce z kwalifikacji. Szybko wypracowała sobie przewagę 5:0 i zakończyła partię wynikiem 6:2. Druga odsłona przyniosła lekkie komplikacje przy jej serwisie, jednak Polka skutecznie odpierała ataki, przełamała oponentkę i doprowadziła do stanu 6:2, 5:2. Podczas podania Tajki miała w rękach piłkę meczową, ale to właśnie wtedy doszło do nieszczęśliwego poślizgnięcia...
Chwile grozy w Londynie! Maja Chwalińska o krok od awansu, a tu taki wypadek
Chwalińska straciła równowagę na trawiastej nawierzchni, po czym natychmiast zgłosiła ból w kostce. Mimo to kontynuowała grę, jednak po przegraniu dwóch punktów i gema zdecydowała się na wezwanie pomocy medycznej. Specjalistka, która pojawiła się na korcie, założyła mocny opatrunek na prawy staw skokowy zawodniczki. Finalistka Rolanda Garrosa, wyraźnie odczuwając ból, postanowiła się nie poddawać, jednak jej dyspozycja drastycznie spadła. Mimo heroicznej postawy przegrała drugą partię 5:7 i udała się na chwilę do szatni.
Po wznowieniu gry nastąpił krótki przebłysk formy polskiej tenisistki. Chwalińska wyszła na prowadzenie 2:0 w decydującym secie, korzystając głównie z pomyłek grającej pod presją Sawangkaew. Kiedy jednak Tajka opanowała emocje, zdobyła sześć kolejnych gemów, zapewniając sobie awans do drugiej rundy. Kontuzjowana Chwalińska z trudem tamowała łzy, a przed jednym z finałowych gemów schowała twarz w ręczniku.
"Była o jeden punkt od zwycięstwa, kiedy się poślizgnęła. Teraz szlocha w ręcznik na korcie. Serce pęka" - pisali w sieci kibice, którzy podziwiali niezłomną postawę Polki. Wiele innych zawodniczek i zawodników zrezygnowałoby z dalszej gry w podobnych okolicznościach, tymczasem Chwalińska zacisnęła zęby do samego końca, a po zakończeniu spotkania podeszła do siatki, by pogratulować przeciwniczce.