Spis treści
- Magdalena Fręch wywalczyła awans do decydującego starcia w turnieju WTA 500 w meksykańskiej Meridzie, eliminując Shuai Zhang wynikiem 6:2, 6:7(6), 6:3.
- Półfinałowa rywalizacja obfitowała w dramaturgię, a polska tenisistka przyznała po meczu, że opadała już z sił.
- W walce o tytuł, zaplanowanej na noc z niedzieli na poniedziałek, rywalką łodzianki będzie Hiszpanka Cristina Bucsa.
- Dla naszej reprezentantki będzie to już trzeci występ w finale rozgrywek rangi WTA w dotychczasowej karierze.
Podczas gdy forma Igi Świątek uległa ostatnio lekkiemu zachwianiu, na kortach w Meksyku błyszczy inna nasza rodaczka. Łodzianka prezentuje się wyśmienicie podczas zmagań rangi WTA 500 w Meridzie. Wcześniej, w ćwierćfinale, stoczyła morderczy, trwający trzy godziny bój z niezwykle groźną Czeszką Marie Bouzkovą. W walce o finał na Polkę czekała natomiast doświadczona reprezentantka Chin. Rywalka to triumfatorka ostatniego Australian Open w deblu, gdzie grała wspólnie z Elise Mertens.
Magdalena Fręch kontra Shuai Zhang
Otwarcie spotkania przebiegło pod dyktando naszej tenisistki, która pewnie zapisała pierwszą partię na swoje konto. Prawdziwe emocje zaczęły się w drugiej odsłonie, która zmieniła się w dreszczowiec. Przy prowadzeniu 5:4 Polka miała dwie piłki meczowe, ale nie zdołała ich wykorzystać. Shuai Zhang przetrwała kryzys i doprowadziła do wyrównania w setach. Decydująca partia należała jednak do łodzianki. Mimo ogromnego zmęczenia Magdalena Fręch zwyciężyła 6:3, pieczętując awans, choć po ostatniej piłce była skrajnie wyczerpana.
Magdalena Fręch z awansem w Meridzie. Polka zdeklasowała rywalkę i jest w ćwierćfinale
„Właściwie nie wiem, jak wygrałam ten mecz. Starałam się zachować spokój, ale nigdy nie jest łatwo, gdy marnuje się cztery piłki meczowe i trzeba grać kolejnego seta. W ostatnich minutach już brakowało mi sił”
– przyznała szczerze polska zawodniczka, której słowa przytacza oficjalny serwis WTA.
Finałowe starcie w Meridzie zaplanowano na noc z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego, a przeciwniczką naszej tenisistki będzie Cristina Bucsa. Hiszpanka sprawiła sensację w półfinale, eliminując turniejową „jedynkę”, Jasmine Paolini. Dla łodzianki będzie to trzecia szansa na tytuł w głównym cyklu WTA. Obie poprzednie miały miejsce w 2024 roku. W lipcu w Pradze Fręch musiała uznać wyższość Magdy Linette, natomiast we wrześniu odniosła życiowy sukces. Wówczas w Guadalajarze pokonała Australijkę Olivię Gadecki, sięgając po trofeum rangi 500.