Maciej Kot najwyżej od siedmiu lat. Wynik, który może dać ważny impuls
W sobotę tuż za trzydziestką, a w niedzielę w jej pierwszej połowie. Tak dobrego startu Macieja Kota trudno szukać w archiwalnych wynikach. A jeżeli już zadamy sobie taki trud, to wszystko wskazuje, że lepiej nie było od 2018 roku, a konkretnie od sezonu 2017/2018.
Ja nie mam pamięci do dat, statystyk, imion. Wygląda na to, że ostatnio z Wisłą mam miłe wspomnienia. I z lata, i z obozu przygotowawczego. No i teraz z tego Pucharu Świata. Wczoraj wiadomo, trzeba było przyjąć na klatę brak awansu, ale trafne wyciągnięte wnioski pozwoliły dzisiaj skakać normalnie. Bo to nie były jakieś super skoki. Popełniałem błędy, ale skakałem z takim przekonaniem i to pozwoliło walczyć z najlepszymi - mówi Maciej Kot.
Wczoraj Maciej Kot mówił, co nie wyszło. Co sprawiło, że zabrakło awansu do trzydziestki. Po trafnie postawionych diagnozach, potrafił wyciągnąć wnioski i dziś w końcu to, co miało zadziałać, zadziałało.
Nie analizowaliśmy tego zbyt długo wczoraj. Z trenerem Wojtkiem wiedzieliśmy, że to nie jest kwestia próbowania czegoś, zmieniania, kombinowania. Mamy jasny plan, który funkcjonował wcześniej i musimy znaleźć ten niuans w czuciu. Wszystko to są szczegóły. Kwestia, jak to zrobić, żeby tego nie kontrolować. Z Danielem Krokoszem porozmawialiśmy wczoraj, co moglibyśmy zmienić. Dobre czucie i zaufanie sobie - to pozwoliło dzisiaj dobrze skakać - słyszymy.
Dzisiaj Maciej Kot był lepszy od wszystkich Norwegów, z reprezentantów Austrii lepszy od niego był tylko Daniel Tschofenig. Za plecami zostawił też wielu zawodników, którzy w tym sezonie punktowali regularnie. To pokazuje, że potencjał jest. Trzeba go tylko w pełni uwolnić.
Czekałem na Piotrka i na Kacpra. Sprawdzałem wyniki. I tak mówię - jestem przed Hoerlem, przed Lindvikiem, zaraz koło Tschofeniga. Poważne nazwiska. To nie są chłopcy z pierwszej łapanki. Wiadomo, każdemu zdarza się gorszy dzień. To pokazuje, jak te skoki są dzisiaj wyrównane. Nowe przepisy trochę tę stawkę wyrównały. Wiadomo, każdy idzie do przodu. Nowe technologie, jak tunel aerodynamiczny, są dostępne dla wszystkich. Każdy pracuje i każdy jest tak naprawdę na wysokim poziomie. Taki dzień jak dziś jest ważny dla całej naszej reprezentacji. Sami sobie pokazaliśmy, że przy dobrym dniu, ale nawet nie z jakimiś perfekcyjnymi skokami, możemy walczyć ze wszystkimi - mówi czternasty zawodnik niedzielnych zawodów.
Maciej Kot za tydzień pojawi się w Klingenthal, gdzie w składzie zastąpi Aleksandra Zniszczoła. W ostatnich latach częściej bywało jednak tak, że zmagania elity musiał oglądać w telewizji.
Nie zawsze oglądam. Czasami, na przykład będąc na Pucharze Kontynentalnym, nie ma takiej opcji. Czasami człowiek chce też odpocząć, a nie cały czas być w tych skokach. Wiadomo, początek sezonu oglądałem i nie cierpiałem przy tym. Oglądałem z ciekawością i też wiedząc, że ja ten czas muszę wykorzystać najlepiej, jak potrafię i skupić się na swojej robocie.
Na horyzoncie pokazują się igrzyska olimpijskie. Polska cały czas walczy o dodatkowe miejsce w składzie. Jednak trudno nie przypuszczać, mimo wcześniejszych zapowiedzi sztabu, że do Włoch pojadą zawodnicy będący aktualnie w najlepszej dyspozycji. Czy Maciej Kot widzi się w składzie na Predazzo?
Chęć zgłosiłem już na początku sezonu letniego. Podejmuje się przygotowania, daję z siebie sto procent. Tak, to jest mój cel - pojechać na igrzyska. Jednak w tej chwili nie zaprzątam sobie tym głowy, bo wiem, że ta droga na igrzyska jest bardzo trudna. Biorąc pod uwagę, że mamy teraz trzy miejsca. Oczywiście wszystko jest możliwe. Myślę, że nagle wskakując seryjnie do pierwszej dziesiątki, atakując podium, można pojechać na igrzyska. Tacy zawodnicy powinni jechać na igrzyska. Tacy, którzy mają szansę walczyć o medale. Zobaczymy, co będzie. Trzeba dać jasny sygnał, że o te medale można walczyć - dodaje Kot.
Z jakim nastawieniem pojedzie do Klingenthal? Miejsca, z którym ma raczej dobre wspomnienia?
Klingenthal jest takim miejsce, które Polacy miło wspominają. I z Letniego Grand Prix i z Pucharu Świata. Potrafimy tam skakać. Zobaczymy, co z warunkami, bo to jest kapryśna skocznia. Wszędzie można rywalizować. Trzeba tylko skakać daleko.