Łzy po finale Wimbledonu. Linda Noskova zadedykowała triumf zmarłej mamie

Wielki finał Wimbledonu 2026 padł łupem Lindy Noskovej, która pokonała Karolinę Muchovą 6:2, 5:7, 6:3. Nowa mistrzyni miała szanse zakończyć spotkanie w dwóch setach, jednak kropkę nad i postawiła dopiero w trzeciej partii. Podczas ceremonii obie zawodniczki nie potrafiły powstrzymać łez, a 21-letnia zwyciężczyni zdobyła się na wzruszający gest wobec zmarłej matki.

Płacząca Linda Noskova z trofeum Wimbledonu przemawia do mikrofonu. O triumfie tenisistki przeczytasz w serwisie Eska.
Autor: EPA/ PAP Linda Noskova po wygraniu Wimbledonu
  • Finał Wimbledonu 2026 zakończył się zwycięstwem Lindy Noskovej nad rodaczką Karoliną Muchovą.
  • Decydujący set nie sprawił jej problemu, mimo wypuszczenia z rąk przewagi w drugiej odsłonie.
  • Po zakończeniu meczu na twarzach obu czeskich tenisistek pojawiły się łzy wzruszenia.
QUIZ: Rozpoznasz te tenisistki? Tylko najlepsi zgarną komplet punktów!
Pytanie 1 z 35
Tenisistka na tym zdjęciu to...
Aryna Sabalenka

Wzruszenie po czeskim finale Wimbledonu. Noskova wspomina zmarłą mamę

Po godzinie rywalizacji mało kto przewidywał tak emocjonujący obrót spraw. Linda Noskova dominowała, prowadząc 6:2, 5:2, a na jej koncie zapisano nawet piłki meczowe. Zmarnowane szanse dały Karolinie Muchovej okazję do odrobienia strat, co doprowadziło do rozegrania trzeciego seta. Krótka przerwa pomogła młodszej zawodniczce opanować nerwy. Odzyskała swój rytm gry i wywalczyła pierwszy w karierze wielkoszlemowy puchar. Triumf na kortach w Londynie z pewnością na zawsze zapisze się w pamięci 21-letniej Czeszki.

Tragiczna śmierć bohatera mundialu. 25-latek znaleziony martwy w hotelu

Ceremonia wręczenia nagród przyniosła kolejne silne emocje. W pierwszej kolejności na środek zaproszono pokonaną finalistkę. Muchova od razu rozbawiła publiczność, nazywając swoją rywalkę "eks-przyjaciółką" w luźnym żarcie. Choć dla zawodniczki był to już drugi po Roland Garros 2023 finał turnieju wielkoszlemowego, poziom stresu pozostał niezwykle wysoki.

- Kiedy patrzę na mój narożnik... Przepraszam. To emocje. Patrzę na mój narożnik i widzę wszystkich przyjaciół oraz rodzinę, którzy pozmieniali plany, aby być dzisiaj ze mną - mówiła łamiącym się głosem rozklejona finalistka.

Zaraz potem przyszedł czas na świeżo upieczoną mistrzynię. Noskova błyskotliwie odniosła się do wcześniejszych słów rodaczki, kładąc mocny nacisk na wyraz "przyjaciółko". Radość z wygranej długo udawało jej się trzymać w ryzach, jednak końcówka przemówienia okazała się dla niej zbyt trudna.

Jest jeszcze jedna osoba, której chciałabym podziękować. To moja mama. Zdecydowanie nie stałabym w tym miejscu, gdyby nie ona, więc dziękuję - powiedziała Czeszka, kierując buziaka w stronę nieba, po czym się rozkleiła.

Warto dodać, że matka młodej tenisistki odeszła w 2024 roku, niedługo przed ówczesnymi zmaganiami na londyńskich kortach. Kobieta przez długi czas zmagała się z chorobą nowotworową.

Zazwyczaj nie płaczę, to nie jest dla mnie normalne. Bardzo cieszyłam się tymi 2 tygodniami. Wszystkimi smutnymi i wszystkimi radosnymi łzami. Całym potem i poświęceniem, który w to włożyłam, bo było warto. Z pewnością nigdy nie zapomnę tych 2 tygodni - podsumowała Noskova.