Lewandowski sprzeciwił się trenerowi i został na boisku. Szkoleniowiec ujawnił powód

2026-08-10 16:19

Robert Lewandowski nabiera wiatru w żagle podczas występów w Chicago Fire. Polski napastnik ponownie zdobył bramkę, choć mecz z Santos Laguna mógł potoczyć się dla niego zupełnie inaczej. Zawodnik miał początkowo kłopoty z wykończeniem akcji, a dodatkowo stanowczo odmówił opuszczenia boiska, co zepsuło plany taktyczne trenera. Gregg Berhalter opowiedział o wszystkim po ostatnim gwizdku.

Uśmiechnięty Robert Lewandowski w koszulce Chicago Fire macha do kibiców. O jego meczu z Santos Laguna przeczytasz na Eska.
Autor: Lynne Sladky/ Associated Press

Zanim napastnik wpisał się na listę strzelców, musiał wykazać się dużą cierpliwością. Polak dwukrotnie starał się umieścić piłkę w siatce bramkarza Santos Laguna, jednak bezskutecznie. Najbardziej dogodną sytuację zmarnował na siedem minut przed końcem regulaminowego czasu gry, kiedy to po precyzyjnym dograniu Antona Saletrosa z bliskiej odległości nie trafił w światło bramki.

Wysiłek i niezłomność kapitana reprezentacji Polski ostatecznie przyniosły efekt. W trzeciej minucie doliczonego czasu Lewandowski idealnie odnalazł się w polu karnym po strzale Philipa Zinckernagela i pewnym uderzeniem z bliska pokonał golkipera. Tym samym przypieczętował wygraną swojej drużyny wynikiem 3:1.

Po zakończeniu spotkania Gregg Berhalter komplementował nie tylko snajperskie umiejętności napastnika, ale kładł też duży nacisk na jego wolę walki. Jak się okazało, Lewandowski wcale nie zamierzał schodzić do szatni, mimo że trener chciał przeprowadzić zmianę. Szkoleniowiec wyjaśnił, że Polak znajduje się wciąż w fazie przygotowawczej, ale pokazał niezwykłą determinację. Trener podkreślił, że zawodnik wykazał się uporem, wykreował kilka groźnych sytuacji i wreszcie zdobył fantastyczną bramkę, co idealnie podsumowuje jego wyjątkowe umiejętności.

Szkoleniowiec Chicago Fire nie krył, że jego napastnik z pewnością chciał powiększyć swój dorobek strzelecki. Ostatecznie musiał zadowolić się jedną zdobyczą bramkową, jednak zdołał przebywać na boisku przez pełne 97 minut rywalizacji.

Robert Lewandowski kupił jacht. Zobacz zdjęcia nowej jednostki pływającej napastnika

Berhalter w pomeczowej wypowiedzi nie szczędził ciepłych słów pod adresem Polaka za jego tytaniczną pracę. Przyznał, że choć Lewandowski z pewnością pragnął strzelić więcej goli, to sam jest niezwykle dumny z jego wkładu i faktu, że wytrzymał fizycznie trudy prawie stuminutowego spotkania.

Dla doświadczonego snajpera ten mecz stanowił idealny moment, by udowodnić, że mimo upływu lat wciąż drzemie w nim niesamowita żądza rywalizacji. Polski piłkarz nie odpuścił nawet w momencie, gdy pojawiła się perspektywa odpoczynku i wcześniejszego zejścia z murawy. Ostatecznie upór i chęć gry do samego końca przyniosły wymierne korzyści, ponieważ w ostatnich fragmentach meczu zdołał pokonać bramkarza rywali.

Mimo pozytywnego zakończenia, Berhalter miał duże zastrzeżenia co do początkowej fazy meczu w wykonaniu swojej drużyny. Gracze Chicago Fire przez długi czas nie mogli wejść w odpowiedni rytm i narzucić własnych warunków gry, co skutkowało tym, że aż do 72. minuty na tablicy wyników widniało 0:1 na korzyść przeciwnika.

Trener ocenił, że spotkanie obfitowało w wysoką intensywność, ogromną pasję i zaciętą walkę fizyczną. Berhalter nie ukrywał jednak swojego głębokiego rozczarowania postawą zespołu w pierwszej połowie meczu. Jak zaznaczył, problem nie leżał wyłącznie w niekorzystnym wyniku, ale przede wszystkim w braku odpowiedniej energii, która nie stała na oczekiwanym poziomie.