Jan Urban uśmiechnięty przed meczem o wszystko. Szczerze skomentował widmo zwolnienia

2026-10-01 16:15

Jan Urban przyjechał na spotkanie z mediami meleksem i w doskonałym nastroju, chociaż jego posada w reprezentacji Polski wisi na włosku. Szkoleniowiec odniósł się do ogromnej presji po serii pięciu starć bez wygranej. Otwarcie przyznał, że ewentualna porażka w piątkowym spotkaniu z Rumunią może definitywnie zakończyć jego pracę z drużyną narodową.

  • Trener drużyny narodowej znajduje się pod potężnym ostrzałem po pięciu spotkaniach bez wygranej, ale przed decydującym starciem z Rumunią wykazuje nietypowy spokój.
  • Szkoleniowiec nie ukrywa, że przegrana może przypieczętować jego dymisję, jednak zaleca drużynie pełną koncentrację na nadchodzącym wyzwaniu.
  • Jan Urban odnosi się do medialnej nagonki i tłumaczy, jak zamierza wyprowadzić polską kadrę z głębokiego kryzysu.

Reprezentacja Polski znajduje się na skraju kompromitacji, mając na koncie zaledwie jeden punkt zdobyty w Lidze Narodów oraz serię pięciu meczów bez zwycięstwa. Większość kibiców i piłkarskich ekspertów obarcza winą za ten stan rzeczy selekcjonera, a decyzja o przyszłości Jana Urbana może zapaść tuż po piątkowym starciu z Rumunią. Pomimo ogromnego ciężaru gatunkowego tego spotkania, opiekun kadry tryskał humorem. Na konferencję prasową dotarł uśmiechnięty na pokładzie meleksa, przypominając bardziej turystę na wakacjach niż trenera tuż przed decydującą próbą.

Przeczytaj także: Dlaczego Cristiano Ronaldo opuścił kadrę? Selekcjoner tłumaczy zamieszanie

Jan Urban szczerze o zwolnieniu z reprezentacji Polski

Po zajęciu miejsca za stołem konferencyjnym szkoleniowiec nie zamierzał unikać najtrudniejszych pytań od dziennikarzy. Jan Urban otwarcie przyznał, że doskonale rozumie powagę sytuacji i ma świadomość, że kolejny słaby wynik może skutkować jego dymisją.

„Nie czuję, że gram o posadę, chociaż porażka na pewno przybliżyłaby decyzję o zmianie trenera. Ale nie można tak myśleć, bo wtedy nie koncentrujesz się na tym, na czym powinieneś. My skupiamy się na meczu z Rumunią, bo zwycięstwo pozwoli nam wrócić do gry” – ocenił sytuację selekcjoner.

Selekcjoner reprezentacji komentuje medialną krytykę

Obecna lawina negatywnych komentarzy w ogóle nie dziwi trenera polskiej kadry. Jan Urban podkreślił, że wieloletnie doświadczenie pozwoliło mu dobrze poznać mechanizmy działania rodzimych mediów. Sposobem na przezwyciężenie kryzysu ma być teraz zachowanie chłodnej głowy i konsekwentne realizowanie swoich założeń.

„Wiedziałem, co się będzie działo. Za długo żyję w tym kraju, żeby nie wiedzieć, że jak nie ma wyników, to jest tak zwana jazda. Nie ma innego sposobu, jak zachować spokój i robić swoje” – powiedział bez ogródek podczas spotkania z prasą.

Szkoleniowiec zauważył również, że praca z drużyną narodową zawsze wiąże się z gigantyczną presją. W ramach pocieszenia przypomniał, że z identycznymi problemami boryka się obecnie trener piątkowych rywali – legendarny Gheorghe Hagi, który zaliczył równie trudny start z reprezentacją Rumunii.

QUIZ. To piłkarz czy siatkarz? Kurek, Świderski, Bołądź, Kiwior i inni. Szybka akcja, tylko jedna odpowiedź
Pytanie 1 z 20
Jakub Kiwior to:

Problemy ze stałymi fragmentami i forma Roberta Lewandowskiego

Podczas spotkania z dziennikarzami poruszono również kwestię najsłabszych punktów drużyny, w tym nie najlepszej dyspozycji Roberta Lewandowskiego oraz licznych bramek traconych po rzutach rożnych i wolnych. Selekcjoner przyznał, że defensywa w tych elementach szwankuje, co zrzucił na karb braku czasu na odpowiednie zgranie zespołu.

„Zgadza się, że tracimy gole po stałych fragmentach. Pojawia się chaos, to kwestia zachowania i ustawienia. To bez wątpienia nasz problem. Jeśli chodzi o Roberta, to z dnia na dzień wygląda lepiej, zarówno na boisku, jak i poza nim. Jest bardziej wyspany i widać u niego większą chęć do gry” – wyjaśnił trener reprezentacji.

Spotkanie pomiędzy Polską a Rumunią odbędzie się w piątek o godzinie 20:45 na murawie PGE Narodowego. Niewykluczone, że dla Jana Urbana była to ostatnia w karierze przejażdżka służbowym meleksem na stanowisku selekcjonera, chyba że jego podopieczni zdołają wreszcie przełamać złą passę.

TOMASZEWSKI: TO JEST PONIŻENIE LEWANDOWSKIEGO!

ROLKI