Spis treści
Jan Urban rozpoczął swoją przygodę z kadrą narodową w lipcu minionego roku. Na stanowisku selekcjonera zastąpił Michała Probierza, który złożył dymisję miesiąc wcześniej, tuż po sensacyjnej wpadce 1:2 z Finlandią w ramach eliminacji do mistrzostw świata. Rezygnacja poprzedniego szkoleniowca miała również ścisły związek z głośnym sporem o opaskę kapitańską, w który uwikłany był napastnik Robert Lewandowski.
Świetny start Jana Urbana za sterami polskiej kadry
Pierwsze spotkanie pod wodzą nowego trenera odbyło się 4 września 2025 roku, kiedy to Biało-Czerwoni zremisowali na wyjeździe z Holandią 1:1 w spotkaniu eliminacyjnym do mundialu 2026. To właśnie w Rotterdamie Matty Cash popisał się fenomenalnym uderzeniem, ratując cenny punkt, a tuż po bramce obrońca Aston Villi wykonał gest uderzenia kijem golfowym, co było wyraźnym nawiązaniem do pasji Michała Probierza. Zaledwie kilka dni po tym wydarzeniu nasza reprezentacja pewnie triumfowała 3:1 w starciu z Finlandią rozegranym na Stadionie Śląskim w Chorzowie.
Kolejnym etapem budowy zespołu był towarzyski mecz z Nową Zelandią, w którym Polacy skromnie triumfowali 1:0. Z kolei w kwalifikacjach do światowego czempionatu drużyna narodowa pokonała Litwę 2:0 na obiekcie w Kownie, co pozwoliło ugruntować drugą pozycję w zestawieniu grupowym. Listopadowe zgrupowanie przyniosło ponowny podział punktów z Holandią po remisie 1:1 w Warszawie, a także wygraną 3:2 z Maltą na stadionie w Ta’Qali. Dzięki tym wynikom Jan Urban zamknął główną część eliminacji bez ani jednej przegranej na koncie. Choć nerwowy triumf nad Maltańczykami wzbudził pewne obawy, mało kto zakładał nadchodzący dramat w barażach.
Zajęcie drugiej lokaty w grupie wiązało się z koniecznością przystąpienia do baraży o wyjazd na mistrzostwa świata. W marcowym półfinale rozegranym w Warszawie polska kadra pokonała Albanię 2:1, choć niewiele brakowało do kompromitującej wpadki, jednak to wyjazdowy finał w Sztokholmie przyniósł bolesną przegraną 2:3 ze Szwecją. W pełnych pecha i dość niespotykanych okolicznościach, na moment przed spodziewaną dogrywką, marzenia Polaków brutalnie przekreślił Victor Gyokeres, dając gospodarzom wyczekiwany awans.
Brak awansu reprezentacji Polski na mistrzostwa świata
Nawet z perspektywy kilku minionych miesięcy obserwatorzy i znawcy futbolu nie mogą pogodzić się z tym, w jak prosty sposób formacja Jana Urbana traciła gole w kluczowym starciu. Dla obecnego szkoleniowca była to premierowa przegrana w tej roli, która niestety kosztowała naszą kadrę brak biletów na najważniejszą piłkarską imprezę globu. Tym samym Biało-Czerwoni po raz pierwszy od 2014 roku nie wzięli udziału w turnieju o mistrzostwo świata.
W związku z brakiem awansu, w czerwcowym oknie reprezentacyjnym zorganizowano dwie potyczki towarzyskie, które nie przyniosły powodów do optymizmu. Kadrowicze najpierw ulegli Ukrainie 0:2 we Wrocławiu, by następnie zaledwie zremisować 2:2 z Nigerią na murawie warszawskiego PGE Narodowego. Remis w tym drugim spotkaniu udało się uratować dopiero w doliczonym czasie gry, kiedy to Przemysław Wiśniewski popisał się zjawiskowym uderzeniem z dużej odległości.
Czarna seria spotkań bez wygranej osiągnęła w ubiegły piątek poziom czterech kolejnych meczów. Na inaugurację rozgrywek Ligi Narodów w sezonie 2026/2027 polska drużyna zagrała bezbramkowo z Bośnią i Hercegowiną na obiekcie w Warszawie.
Mecz Polska - Bośnia. Marcin Najman i Paweł Domagała obserwowali starcie na żywo
Choć spotkanie w Warszawie nie przyniosło wielkich piłkarskich emocji i bramek, na trybunach PGE Narodowego nie zabrakło znanych osobistości ze świata show-biznesu i sportu. Wśród publiczności obserwującej bezbramkowy remis z Bośnią i Hercegowiną fotoreporterzy wypatrzyli między innymi Marcina Najmana oraz Pawła Domagałę, którzy z uwagą śledzili boiskowe poczynania podopiecznych Jana Urbana.