Jak Inglis radziła sobie na Australian Open?
Podczas prezentacji zawodniczek na korcie, można było poczuć się jak w innym świecie. Iga Świątek to sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa, która przez 125 tygodni była liderką rankingu. Maddison Inglis natomiast zajmuje 168. miejsce w rankingu WTA i nigdy nie była w pierwszej setce. Spiker przypomniał o jej dziewięciu zwycięstwach w turniejach ITF, co jest najniższym poziomem w zawodowym tenisie, podczas gdy Świątek przestała w nich grać w wieku 17 lat.
Jakie emocje towarzyszyły Inglis po meczu?
Mecz trwał zaledwie godzinę i 14 minut. Po ostatniej piłce, mimo porażki, Maddison Inglis podeszła do siatki z uśmiechem. "Jestem jednocześnie rozczarowana i dumna, bo dałam z siebie wszystko. Atmosfera była niesamowita, starałam się cieszyć każdą minutą. Iga jest zawodniczką z innego poziomu, cały czas czujesz presję z jej strony. Nie mam dużego doświadczenia w takich meczach" – przyznała Inglis.
Co oznacza sukces na Australian Open dla Inglis?
Dotarcie do 1/8 finału Australian Open to dla Inglis ogromny sukces, znacznie przewyższający jej oczekiwania. W trzeciej rundzie miała trochę szczęścia, gdyż jej rywalka, Naomi Osaka, musiała wycofać się z powodu kontuzji. "Przed turniejem nie uwierzyłabym, że zajdę tak daleko. To całkiem fajne, nawet jeśli ostatni mecz nie poszedł tak, jak planowałam. To były niesamowite dwa tygodnie, zmieniające moje życie" – powiedziała Inglis, która przeszła przez trzystopniowe kwalifikacje, aby dostać się do głównego turnieju.
Jakie plany ma Inglis na przyszłość?
Zmiana w życiu Inglis dotyczy także finansów. Dzięki osiągnięciom w Melbourne zarobiła równowartość 330 tysięcy dolarów amerykańskich, co stanowi prawie 25 procent jej całkowitych zarobków z ostatnich 10 lat. "To mnóstwo pieniędzy. Najwięcej, ile dostałam na jakimkolwiek turnieju. Większość z tego na pewno zainwestuję w swoją karierę, aby mieć większe wsparcie na zawodach. Ale uwielbiam też zakupy i na pewno kupię sobie coś ładnego. Od bardzo, bardzo dawna chciałam mieć toster Smeg, ale cały czas sobie odmawiałam. Myślę, że to będzie moja nagroda. Może jeszcze kupię czajnik. Uwielbiam sprzęty kuchenne" – zdradziła Inglis.
Jakie są marzenia Inglis?
W sferze marzeń pozostaje samochód. "Wielkim marzeniem jest Mini Cooper. Będę nad tym pracować, bo chciałabym nim jeździć po Gold Coast. Zobaczymy za parę miesięcy..." – dodała z uśmiechem. W rankingu WTA Inglis awansowała na 113. miejsce, co jest tylko o jedno miejsce niżej od jej najwyższego w karierze. "Do tej pory nawet nie myślałam o rankingu, bo skupiałam się na kolejnych meczach. Taki awans to fajna sprawa, jednak droga do najlepszej setki nadal jest daleka. Potrzebuję teraz trochę odpoczynku, ale nie mogę się doczekać reszty sezonu" – przyznała.
Źródło PAP.