Czapki z głów przed moimi zawodnikami – powiedział trener Igor Milicić po zwycięstwie reprezentacji Polski koszykarzy z Holandią 92:84 i wywalczeniu awansu do drugiej fazy eliminacji mistrzostw świata z kompletem zwycięstw.
Eliminacje mistrzostw świata z awansem Polski
Polscy koszykarze pokonali Holandię 92:84 i tym samym oficjalnie zakończyli pierwszą fazę kwalifikacji do mistrzostw. Biało-czerwoni awansowali do kolejnego etapu rozgrywek z nieskazitelnym bilansem sześciu wygranych spotkań. Reprezentacja prowadzona przez trenera Igora Milicicia rozegrała niezwykle solidne zawody na własnym parkiecie. Koszykarze zrealizowali przedmeczowe założenia taktyczne i skutecznie udowodnili swoją wysoką dyspozycję. Zespół zaprezentował równą formę przez niemal całe spotkanie, co bezpośrednio przełożyło się na satysfakcjonujący wynik końcowy.
Szkoleniowiec reprezentacji zwrócił uwagę na trudności związane ze zróżnicowanym przygotowaniem fizycznym poszczególnych zawodników. Część graczy dopiero zakończyła intensywne zmagania ligowe, podczas gdy inni od dawna mieli już przerwę. Mimo fizycznego zmęczenia drużyna pokazała mentalną gotowość oraz bardzo agresywną postawę w grze obronnej. Przeciwnicy z Holandii postawili dość trudne warunki, wykazując się niecodzienną skutecznością przy rzutach z dystansu. Osiągnięty sukces mocno napawa optymizmem przed zbliżającymi się wyzwaniami w długiej drodze na światowy czempionat.
- Niektórzy dopiero co skończyli sezon, niektórzy już mieli przerwę. Wszyscy byli jednak mentalnie gotowi na to, by robić wielkie rzeczy. Graliśmy ten mecz, jakby to już była druga runda. Tyle znaczył dla nas ten mecz. Graliśmy agresywnie w obronie, chociaż Kruithof rzucił siedem trójek, co nie jest normalną sytuacją. Jesteśmy jedną z dwóch drużyn z bilansem 6-0. Nie ma dla nas momentu relaksu. Będziemy gotowi na kolejne mecze - podsumował.
- Wiemy na co nas stać. Nikt się nie rozluźnia. Jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego, co zrobiliśmy do tej pory. Mamy charakter. Budujemy atmosferę wokół nas - nie tylko w szatni, ale w całym kraju. Mamy mądrych zawodników, wiemy co robimy zarówno w sztabie, jak i w federacji – dodał selekcjoner.
Kto wsparł reprezentację Polski w awansie?
Kapitan polskiej reprezentacji Mateusz Ponitka otwarcie docenił ogromny wkład poszczególnych zawodników w końcowy tryumf drużyny. Najwięcej pochwał z jego strony zebrał Kamil Łączyński za wyjątkowo odpowiedzialną postawę na parkiecie. Rozgrywający w najbardziej kluczowych momentach brał na siebie ciężar prowadzenia gry i fenomenalnie dyrygował partnerami z zespołu. Wyróżniono również mierzącego wysoko Dominika Olejniczaka, który zanotował imponującą, stuprocentową skuteczność rzutową i zdobył cenne 12 punktów. Środkowy dorzucił do tego dorobku dziewięć zbiórek, dwa przechwyty i jeden blok, niebezpiecznie zbliżając się do prestiżowego double-double.
Pod koniec sierpnia polscy koszykarze formalnie zainaugurują zmagania w drugiej, znacznie trudniejszej fazie kwalifikacyjnej. Kadrowicze staną do walki w bardzo wymagającym spotkaniu wyjazdowym z silną reprezentacją Izraela. Następnie biało-czerwoni podejmą w gdańsko-sopockiej Ergo Arenie renomowaną drużynę narodową Niemiec. Głównym celem niezmiennie wyznaczonym przez władze krajowej federacji oraz cały sztab szkoleniowy pozostaje awans na mundial w Katarze. Po udanym zakończeniu tego etapu sportowcy mają czas na zasłużoną regenerację sił przed kolejnym ważnym okienkiem.
Kamil był dziś klasycznym marszałkiem. Cieszymy się bardzo. Od tego się ma w drużynie weteranów, gości, którzy na co dzień może dają trochę mniej, ale w ważnym meczu są. Dziś Kamil wykonał niesamowitą pracę. Naprawdę ciągnął nas dzisiaj i chwała mu za to. Na pewno to jedna z legend w polskim baskecie.
- Każdy od siebie coś dołożył. Cechuje nas, że jesteśmy zespołem, kolektywem, jednością. Wydaje mi się, że to widać nie tylko na boisku, ale i poza nim – zauważył.
- Liczę na to, że 30 sierpnia wyprzedamy halę w Ergo Arenie i że Niemcy przyjadą w dobrym składzie. Przede wszystkim chcielibyśmy rozpocząć dobrze na wyjeździe w spotkaniu z Izraelem. Przy dobrym rozpoczęciu, potem już pójdzie. Awans na mundial w Katarze to jest nasz cel, nasza misja. Zapowiadaliśmy to już po Eurobaskecie. Będziemy tam szli krok po kroku. Wydaje mi się, że widać to po nas, jak się patrzy na naszą grę. Jesteśmy pewni swego, wiemy o co walczymy, jaki jest nasz cel. Nie podniecamy się słabszymi momentami w meczach i dowozimy te wyniki. Na koniec dnia to jest przecież najważniejsze. Teraz każdy przede wszystkim powinien dobrze wypocząć przed sierpniowym okienkiem – podsumował kapitan reprezentacji.
- Jestem dumny z mojej drużyny. Nie było to łatwe, żeby zebrać graczy w tym okienku. Byliśmy wyrównanym rywalem dla wszystkich we wszystkich sześciu meczach w grupie. Cieszę się, że zakwalifikowaliśmy się dalej. Gra na wysokim poziomie da nam sporo doświadczenia. Mieliśmy za dużo strat (23 – PAP), żeby nawiązać rywalizację przez 40 minut. Mieliśmy świetną skuteczność z dystansu, ale z drugiej strony nie trafialiśmy wolnych.
- Walczyliśmy dzisiaj twardo. Grając mocno w defensywie, byliśmy ciągle blisko. Małe rzeczy nam się nie udawały, przez to przegrywaliśmy. Ciągle będziemy budować drużynę. Jestem dumny z tego jak graliśmy – ocenił drugi strzelec holenderskiej reprezentacji Lukas Kruithof, który trafił siedem z ośmiu „trójek”. (PAP)