Świetny występ Polaka w krakowskiej hali
Reprezentacja Polski w koszykówce pokonała Holandię 92:84 w spotkaniu rozegranym w Tauron Arenie Kraków. Dzięki temu prestiżowemu zwycięstwu polska drużyna z kompletem wygranych wywalczyła awans do drugiej fazy eliminacji mistrzostw świata. Prawdziwym bohaterem widowiska okazał się trzydziestosiedmioletni rozgrywający z Warszawy. Zawodnik ten w zaledwie dwadzieścia dwie minuty spędzone na parkiecie zdobył aż osiemnaście punktów, rozgrywając swój najlepszy mecz w drużynie narodowej. Było to niezwykle ważne wsparcie dla całego zespołu w walce o cenne punkty.
Przed krakowskim starciem gracz ten miał na swoim koncie sześćdziesiąt spotkań w kadrze oraz sto pięćdziesiąt cztery zdobyte punkty. Przeciwko holenderskiej drużynie zaprezentował wybitną skuteczność, trafiając sześć z siedmiu rzutów z dystansu. Do świetnego dorobku punktowego dołożył jedną zbiórkę, pięć asyst oraz cztery przechwyty. Koszykarz zanotował podczas tego intensywnego pojedynku zaledwie dwie straty, co świadczy o jego dużym opanowaniu. Publiczność zgromadzona na trybunach doceniła jego ogromne zaangażowanie w grę.
- Cieszę się bardzo z występu całej drużyny. To był trudny mecz. Na pewno w pierwszej połowie niewiele nam wychodziło, nie oszukujmy się – skomentował.
Czy Polska awansuje na mundial w Katarze?
W pierwszej połowie spotkania kapitan kadry Mateusz Ponitka przebywał na parkiecie niespełna sześć minut. W tej niełatwej sytuacji to właśnie rozgrywający zespołu AMW Arka Gdynia przejął rolę lidera polskiej drużyny. Tuż przed przerwą trafił czwarty rzut za trzy punkty z rzędu, co wyprowadziło biało-czerwonych na prowadzenie 46:44. Po zmianie stron boiska zawodnik dołożył jeszcze dwie bardzo istotne trójki. Trafienia te uspokoiły grę całego zespołu i dały koszykarzom pewność w konstruowaniu kolejnych akcji.
W czwartej kwarcie rozgrywający próbował wymusić przewinienie ofensywne przeciwnika, co przypłacił bolesnym zejściem z boiska. Zdołał jednak powrócić do rywalizacji w samej końcówce, pomagając utrzymać korzystny wynik dla biało-czerwonych. Ten doświadczony gracz jest jednym z pięciu zawodników w obecnym składzie, którzy reprezentowali Polskę na mistrzostwach świata w Chinach w 2019 roku. Oprócz niego w tamtym turnieju wystąpili Mateusz Ponitka, Michał Sokołowski, Dominik Olejniczak oraz Aleksander Balcerowski. Cała grupa walczy teraz o wyjazd na przyszłoroczny turniej w Katarze.
- Cieszę się. Nie zrobiłem nic, czego nie robiłem przez całą swoją karierę. Nie zawsze jest tak, że Mateusz Ponitka, Michał Sokołowski, Jordan Loyd czy Jerrick Harding ciągną drużynę. Inni też musza się podłączyć. Dziś mieliśmy zróżnicowany atak, bo oprócz mnie punkty dorzucał chociażby Dominik Olejniczak – zauważył.
- Pachwina boli, ale taki jest sport zawodowy, że po meczu, w którym daje się 110 procent na pewno jeszcze długo wszystko będzie bolało – przyznał uszczęśliwiony zawodnik, który po meczu cieszył się ze zwycięstwa razem z synem.
- Teraz też się szykujemy, ale to jeszcze daleka droga. Na razie najważniejszy jest odpoczynek. (PAP)