- Reprezentantka Polski pokonała Emilianę Arango 6:3, 6:0 w spotkaniu drugiej rundy imprezy rangi WTA 1000 w Cincinnati.
- Szybki powrót na kort bezpośrednio po triumfie w Toronto wymagał od tenisistki sporego nakładu sił.
- Świątek po meczu zwróciła uwagę na skrajnie różne odczucia z gry w nowym miejscu.
Iga Świątek w 3. rundzie turnieju. Trudy przenosin do Cincinnati
Polska tenisistka występuje w stanie Ohio jako obrończyni zeszłorocznego trofeum, a do gry przystąpiła niemal od razu po triumfie podczas zawodów w Toronto. Po wygranej w Kanadzie brakowało przestrzeni na odpowiednią regenerację, ponieważ kalendarz wymusił na niej błyskawiczną podróż na terytorium Stanów Zjednoczonych. Od momentu rozegrania finałowego starcia z Jeleną Rybakiną minęło niewiele ponad 48 godzin. Nic dziwnego, że w pierwszej fazie pojedynku drugiej rundy z niżej sklasyfikowaną Emilianą Arango jej ciało mogło przeżywać trudności.
Iga Świątek zaczęła obronę tytułu od wielkiej wygranej. Na jej konto wpadnie spora kwota
„Było widać, jak ciężko Iga oddychała. Po prostu organizm jest w szoku” – relacjonowała na antenie Canal+ Sport Klaudia Jans-Ignacik, była reprezentantka Polski, która obecnie zajmuje się komentowaniem spotkań. Diagnoza ta szybko znalazła odzwierciedlenie u samej zwyciężczyni potyczki, która triumfowała pewnie, kończąc mecz wynikiem 6:3, 6:0.
Piłka odbija się nieco wyżej w powietrzu i zachowuje się nieco inaczej. Tym razem wiał inny wiatr niż w Toronto. Było bardziej wilgotno, więc fizycznie ma się zupełnie inne odczucia. Piłka utrzymuje się w powietrzu nieco dłużej, co czasami utrudnia grę, jeśli nie jest się do tego przyzwyczajonym - przyznała Polka, którą za oficjalną stroną WTA cytuje PAP.
Mimo początkowych problemów adaptacyjnych, Raszynianka zachowała pełen spokój i z upływem kolejnych minut coraz pewniej radziła sobie na placu gry.
„Na początku czułam, że muszę przyzwyczaić się do kortu i warunków, żeby złapać swój rytm. Było kilka niecelnych uderzeń lub zagranych trochę za długo, bo piłka leci inaczej niż w Toronto. Później grałam znacznie efektywniej i z gema na gem wiedziałam, co poprawić, żeby popełniać mniej błędów i być bardziej solidną. Pod koniec meczu czułam się naprawdę dobrze” – zaznaczyła wprost.
Teraz była pierwsza rakieta świata zmierzy się z Marią Sakkari w trzeciej rundzie zmagań. Początek tego spotkania zaplanowano na najbliższy poniedziałek, dokładnie o godzinie 17 czasu polskiego.