Iga Świątek zwolniła trenera Wima Fissette'a. Bolesna porażka przelała czarę goryczy

2026-03-23 14:50

Iga Świątek oficjalnie zakończyła współpracę z Wimem Fissettem. Belg był trenerem Polki od października 2024 roku, prowadząc ją do historycznego zwycięstwa na kortach Wimbledonu. Ostatnie miesiące przyniosły jednak pasmo bolesnych rozczarowań, a bezpośrednio po ostatniej klęsce załamana tenisistka wyznała, że przeżywa swój najgorszy koszmar.

Iga Świątek i Wim Fissette

i

Autor: Wojciech Kubik

Rozstanie Igi Świątek z Wimem Fissettem po klęsce w Miami Open

Iga Świątek oficjalnie ogłosiła rozstanie ze swoim dotychczasowym szkoleniowcem Wimem Fisettem. Kluczowy wpływ na ten radykalny krok miał katastrofalny występ podczas turnieju Miami Open. Raszynianka pożegnała się z amerykańskimi zawodami zaledwie po jednym spotkaniu, w którym musiała uznać wyższość Magdy Linette, przegrywając 6:1, 5:7, 4:6. Obecnie sztab byłej liderki rankingu wstrzymuje się z podaniem nazwiska specjalisty, który przejmie obowiązki zwolnionego Belga. Iga Świątek o swojej decyzji poinformowała w mediach społecznościowych:

Czasami życie i sport przynoszą takie momenty... Miami nie było dla mnie łatwe. Czuję rozczarowanie, zawód, oczywiście poczucie niedosytu i odpowiedzialności za to co się wydarzyło na korcie. Mam też sporo ważnych wniosków, z którymi idę dalej i myślę, że to bardzo ludzkie.

Jednocześnie, po wielu miesiącach wspólnej pracy z trenerem Wimem Fissettem podjęłam decyzję o tym, że pójdę inną drogą. To był intensywny czas pełen wyzwań i wielu ważnych doświadczeń. Jestem wdzięczna za jego wsparcie, doświadczenie i wszystko, co razem osiągnęliśmy - w tym spełnienie jednego z moich największych sportowych marzeń.

Dziękuję Ci Trenerze za ten czas i za lekcje, jakie dzięki Tobie odebrałam. Życzę Ci wszystkiego dobrego - zarówno zawodowo, jak i prywatnie.

Pozostała część mojego sztabu pozostaje bez zmian.

Wiem, że pojawia się wiele pytań, ale dam Wam znać o tym, co dalej w odpowiednim czasie. Daję sobie chwilę na zadbanie o siebie, ułożenie tego doświadczenia i przygotowanie się do nowego rozdziału. Po prostu, krok po kroku, bo jak często mówię - to maraton, a nie sprint.

Dziękuję za wsparcie. Do zobaczenia wkrótce - napisała Iga Świątek w mediach społecznościowych.

Początki współpracy Igi Świątek z utytułowanym szkoleniowcem

Współpraca Igi Świątek i Wimem Fissettem oficjalnie zaczęła się 17 października 2024 roku. Belgijski fachowiec przejął stery po Tomaszu Wiktorowskim, pod którego skrzydłami zawodniczka wdrapała się na sam szczyt tenisowej hierarchii. W tamtym okresie pierwsza rakieta świata zmagała się ze sporym kryzysem wizerunkowym po ujawnieniu niezamierzonego przyjęcia niedozwolonej substancji. Nowy opiekun Polki mógł pochwalić się imponującym dorobkiem zawodowym, ponieważ w przeszłości trenował takie tuzy jak Kim Clijsters, Naomi Osaka, Wiktoria Azarenka, Andżelika Kerber oraz Simona Halep. Ze względu na jego wcześniejsze wielkie triumfy z czołowymi zawodniczkami, ten angaż traktowano jako niezwykle naturalne posunięcie.

- Uważam, że w jej grze jest wiele do poprawienia. Mam na myśli choćby jej serwis, tu jest miejsce na poprawę. Myślę również, że forehand może być prawdopodobnie jeszcze cięższy, szybszy i z pewnością możemy dodać trochę różnorodności do jej gry. Na pewno naszym celem będzie osiągnięcie lepszych wyników na szybszych nawierzchniach - mówił Wim Fissette w rozmowie ze Sky Sports w trakcie WTA Finals 2024 w Rijadzie.

Niespełnione nadzieje Świątek w Australian Open i poważny kryzys

W pierwszych miesiącach kooperacji pod okiem nowego doradcy Iga Świątek otarła się o awans do finału Australian Open. W trakcie potyczki półfinałowej przeciwko Madison Keys zawodniczka zmarnowała piłkę meczową i uległa rywalce wynikiem 7:5, 1:6, 6:7. Potem był długotrwały spadek dyspozycji, z którym Polka musiała borykać się aż do późnowiosennych zmagań w 2025 roku.

- Myślę, że początek naszej relacji był dość trudny, ponieważ dołączył do mojego zespołu po moich trzech znakomitych sezonach. Dlatego tak naprawdę nie było już miejsca na poprawę – stwierdziła potem Iga Świątek w rozmowie z "The National". – Właściwie wygranie Wimbledonu było jedyną rzeczą, której wcześniej nie byłam w stanie osiągnąć. Zazwyczaj zmienia się trenera, bo coś idzie nie tak i wtedy dostaje się ten zastrzyk energii, ale tym razem było trochę inaczej. Chciałam wygrywać, bo wiedziałam, że jest to trener z wielkim doświadczeniem, ma ogromną wiedzę i po prostu czułam, że jego wiedza plus moje doświadczenie i sposób, w jaki gram powinny dać nam szybko coś wielkiego. Dlatego w pierwszej części sezonu oczekiwania były trochę za wysokie. Powinnam była po prostu skupić się na grze i tyle – dodała.

Wimbledon jako punkt zwrotny i seria bolesnych porażek Igi Świątek

Wraz z nadejściem wiosny 2025 roku krytyka pod adresem utytułowanego trenera znacznie przybrała na sile, a wielu obserwatorów domagało się jego dymisji. Wtedy tenisistka stanowczo broniła swojego współpracownika, odrzucając tezy o jego wyłącznej winie za słabszą dyspozycję i podkreślając swój uparty charakter.

Prawdziwy przełom nadszedł wkrótce podczas legendarnego Wimbledonu. Po solidnym okresie przygotowawczym na hiszpańskiej Majorce Iga Świątek w imponującym stylu zaadaptowała swój styl do specyfiki gry na trawie i sięgnęła po upragnione trofeum. Mistrzyni wielokrotnie doceniała ogromną rolę swojego doradcy w odniesieniu tego historycznego sukcesu, a nerwowe wymiany zdań z treningów poszły w niepamięć. Chociaż na fali wimbledońskiego triumfu wygrała również zawody w Cincinnati, kolejne miesiące obfitowały w regularne przegrane z rywalkami z absolutnej światowej czołówki.

Pierwsze miesiące 2026 roku przyniosły potężną dawkę frustracji w obozie raszynianki. Zawodniczka ponosiła bolesne klęski podczas turnieju United Cup oraz na etapie ćwierćfinałów w Australian Open, w Dausze i w Indian Wells. Prawdziwą katastrofą okazał się jednak wspomniany występ w Miami, po którym utytułowana tenisistka bez ogródek opowiadała o gigantycznym spadku pewności siebie oraz przeżywaniu najgorszego koszmaru. 

Iga Świątek nie podała ręki trenerowi. Ekspert tenisowy komentuje: Iga była sfrustrowana, ale było to nieładne