Lider Ekstraklasy wkracza do akcji
W miniony weekend obie ekipy zanotowały cenne zwycięstwa w ligowych zmaganiach. Piłkarze z Zabrza pokonali na własnym stadionie aktualnego mistrza Polski, Lecha Poznań 2:1, odwracając losy spotkania po pierwszej połowie zakończonej wynikiem 0:1. Z kolei kielecka jedenastka wywiozła komplet punktów z Wrocławia, wygrywając ze Śląskiem 2:1 dzięki bramce zdobytej w doliczonym czasie gry. To sprawia, że nadchodzący pojedynek zapowiada się niezwykle emocjonująco.
Drużyna prowadzona przez Michala Gasparika jest obecnie samodzielnym liderem najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Wicemistrzowie kraju oraz zdobywcy Pucharu Polski zgromadzili do tej pory osiemnaście punktów w zaledwie siedmiu rozegranych spotkaniach. Ich najbliżsi rywale plasują się aktualnie na szóstej pozycji w ligowym zestawieniu, mając na swoim koncie dwanaście oczek. Różnica punktowa w tabeli nie oznacza jednak łatwego zadania dla faworyzowanych gości.
- Czuję, że zawodnicy Korony są „głodni”. W klubie wiedzą, że zrobili dobre transfery, że drużyna jest mocniejsza. Kielczanie mają swoje ambicje, a dodatkowo taki gol zdobyty w ostatniej minucie meczu i dający zwycięstwo – pomaga. Walczymy o europejskie puchary. Korona pewnie też – ocenił słowacki szkoleniowiec.
- Czeka nas bardzo trudny mecz. Widać, że kielecki klub idzie do przodu. To trochę podobne do tego, co było w Górniku w poprzednim sezonie. Wierzę jednak, że we wtorek damy sobie radę. Zobaczymy, czy będą zmiany w składzie. Mamy takie możliwości, jednak decyzje, kto rozpoczyna spotkanie na ławce rezerwowych, a kto w wyjściowej jedenastce - są trudne – zaznaczył.
Kiedy rozpocznie się zaległe spotkanie?
Mecz pomiędzy tymi zespołami pierwotnie miał odbyć się na początku sierpnia w ramach drugiej kolejki sezonu. Zmiana terminu była konieczna ze względu na zaangażowanie śląskiej drużyny w mecze kwalifikacyjne do europejskich pucharów. Pierwszy gwizdek arbitra na stadionie w stolicy województwa świętokrzyskiego zaplanowano ostatecznie na wtorek na godzinę 20.30. Kibice obu drużyn musieli zatem cierpliwie czekać na to interesujące widowisko.
Wtorkowa konfrontacja będzie miała dodatkowy podtekst personalny związany z letnim oknem transferowym. Szeregi kieleckiego klubu zasilił w tym czasie czeski pomocnik Patrik Hellebrand, który przez ostatnie dwa sezony stanowił o sile środka pola w zespole z Zabrza. Był on podstawowym graczem wicelidera w poprzednich rozgrywkach i cieszył się sporym uznaniem. Szkoleniowiec gości podkreśla jednak, że czeski zawodnik nie musi niczego udowadniać swojemu byłemu pracodawcy.
- Nie ma mowy o jakimś udowadnianiu mu czegoś. Lubimy Patrika, wiemy, dlaczego od nas odszedł. Zrozumieliśmy tę sytuację – podsumował słowacki trener.