- Podróżując samolotem, słynny redemptorysta z Torunia natknął się na wielokrotną mistrzynię kraju w boksie, Elżbietę Wójcik.
- Pogawędka dotyczyć miała m.in. finansów, a kapłan obdarzył sportsmenkę błogosławieństwem, życząc jej sportowych triumfów.
- Całą anegdotę przytoczył szkoleniowiec pięściarki, Tomasz Dylak, goszcząc w popularnym programie "Hejt Park" emitowanym w Kanale Sportowym.
- Wątek pojawił się niedługo po igrzyskach w Paryżu, gdzie Polka odpadła po wysoce dyskusyjnym werdykcie sędziowskim, co mocno zbulwersowało sztab.
Tadeusz Rydzyk i Elżbieta Wójcik na pokładzie samolotu
Toruński kapłan kojarzy się opinii publicznej przede wszystkim z polityką, biznesem oraz swoim wielkim imperium medialnym. Jego powiązania z polskim sportem są marginalne. Jednak Tadeusz Rydzyk przeżył dość niecodzienną sytuację z utytułowaną pięściarką, mającą w dorobku m.in. dwa wicemistrzostwa kontynentu i aż pięć złotych medali krajowego czempionatu. Zawodniczka w trakcie jednego z lotów ucięła sobie dłuższą pogawędkę ze znanym duchownym. O tym niezwykłym spotkaniu poinformował publicznie Tomasz Dylak, który obecnie sprawuje funkcję głównego trenera bokserskich reprezentacji narodowych.
Ojciec Tadeusz Rydzyk przyjechał luksusowym Audi. Kilka dni wcześniej prosił o datki na Radio Maryja
"Kiedyś leciał z nami Tadeusz Rydzyk. Elka jak go zobaczyła, to oczywiście usiadła obok niego. Cały czas z nim rozmawiała - m.in. o pieniądzach i ciągle się śmiała. W końcu Rydzyk ją błogosławił, życzył sukcesów, a Elka od razu powiedziała: "i jeszcze pieniędzy". On odpowiedział: "Oj, ty cyganko!""
Tak tę anegdotę relacjonował trener w programie "Hejt Park" na Kanale Sportowym.
Porażka Elżbiety Wójcik w Paryżu. Skandaliczny werdykt sędziowski
Wspomniany wywiad odbył się tuż po zakończeniu paryskich igrzysk olimpijskich, podczas których polska pięściarka znajdowała się zaledwie o krok od strefy medalowej. W pojedynku ćwierćfinałowym nasza reprezentantka skrzyżowała rękawice z Atheyną Bylon z Panamy. Niestety, arbitrzy wskazali zwycięstwo rywalki przy niejednogłośnym stosunku głosów 3:2, co wywołało natychmiastowe oburzenie. Jak relacjonowała dziennikarka serwisu Sport.pl, jeszcze tuż przed oficjalnym odczytaniem werdyktu reprezentantka Polski triumfalnie podnosiła rękę do góry. Była absolutnie pewna, że wygrała potyczkę w kategorii do 75 kg i zagwarantowała sobie medal. Niestety arbitrzy uznali zupełnie inaczej.
"Trenerzy kadry są oburzeni tą decyzją. Jeden mówi o kontrowersji i krzywdzie, drugi - o oszustwie"
Tak całą sytuację podsumowała reporterka portalu sportowego. A może zabrakło tam wsparcia toruńskiego kapłana?