Wymagający turniej w bułgarskim Samokowie
W decydującym spotkaniu eliminacyjnym polska drużyna przegrała z niemieckim zespołem RASTA Vechta wynikiem 82:93. Porażka ta ostatecznie oznacza, że Dziki Warszawa nie zagrają w fazie grupowej Ligi Mistrzów FIBA, ale będą kontynuować rywalizację w Pucharze Europy FIBA. W drodze do wielkiego finału podopieczni włoskiego trenera Marco Legovicha pokonali między innymi BK Opawa 116:99 oraz VEF Ryga 102:95. W kolejnym trudnym starciu wyeliminowali również hiszpański Rio Breogan Lugo po niezwykle wyrównanym meczu zakończonym rezultatem 113:110.
Zespół ze stolicy Polski musiał zmierzyć się z bardzo intensywnym harmonogramem pucharowych rozgrywek. Rozegranie czterech trudnych spotkań w ciągu czterech dni znacząco wpłynęło na kondycję fizyczną zawodników w finałowym starciu. Klub, który został założony w 2017 roku na bazie trzecioligowego MKS MOS Ochota, sukcesywnie buduje swoją stabilną pozycję na arenie międzynarodowej. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej drużyna triumfowała w Lidze Północnoeuropejskiej oraz zdobyła historyczny brązowy medal w krajowych rozgrywkach ligowych.
"Myślę, że w finale zabrakło nam trochę sił. To był nasz czwarty dzień z meczem, choć jadąc do Bułgarii wiedzieliśmy, że wszyscy mają takie same warunki i to będzie dla nas wyzwanie. Dla mnie, naszej organizacji to było fantastyczne doświadczenie, które na pewno zaprocentuje w dalszej części sezonu. Tutaj zbudował się zespół. Dziki z pierwszego spotkania w Samokowie - biorąc pod uwagę jak wiele zmian dokonano latem w składzie - i te z finału to zupełnie inna drużyna" - ocenił Szolc walkę o awans do LM FIBA.
Jakie wyzwania czekają teraz polską drużynę?
Władze stołecznego klubu starają się dostrzegać głównie pozytywne aspekty niedawnej, niezwykle zaciętej rywalizacji. Prezes Michał Szolc wyraził głośną nadzieję, że zdobyte w Bułgarii doświadczenie pozwoli drużynie odnieść sukcesy w nadchodzących rozgrywkach krajowych. Zespół skupia się obecnie na odpowiednim przygotowaniu do rywalizacji w ekstraklasie oraz zbliżających się meczach w Pucharze Europy FIBA. W opinii sztabu szkoleniowego wszyscy zawodnicy zrobili ogromny postęp podczas całego turnieju eliminacyjnego.
Polscy koszykarze dobitnie udowodnili swoją wysoką wartość, skutecznie pokonując silne europejskie drużyny, na które początkowo stawiali sportowi eksperci. Koszykarz Grzegorz Kamiński podkreślił jednak wyraźną konieczność znalezienia skuteczniejszych sposobów na radzenie sobie z przewagą fizyczną zagranicznych rywali. Krajowy sezon rozpocznie się dla warszawskiego zespołu w najbliższą sobotę, kiedy to zawodnicy zagrają w półfinale turnieju o Superpuchar Polski w Sosnowcu. Ich wymagającym przeciwnikiem będzie utytułowany wicemistrz kraju, czyli Zastal Zielona Góra.
"Urośliśmy jako drużyna, bardzo, bardzo poszliśmy do przodu w tym turnieju jako zespół. Możemy być z siebie zadowoleni, choć nie ma awansu do Ligi Mistrzów FIBA. Wygraliśmy z zespołem z hiszpańskiej ACB, walczyliśmy do końca w finale z dobrą drużyną z ligi niemieckiej. Przed turniejem nie było to przecież takie oczywiste, że będziemy w finale. Uważam, że utarliśmy nosa dobrym drużynom, na które więcej osób stawiało." - podsumował turniej Kamiński.