Szybka reakcja po stracie gola
Lech Poznań odniósł przekonujące zwycięstwo nad Radomiakiem, chociaż już w 16. sekundzie meczu stracił bramkę. Trener Niels Frederiksen wyraził zadowolenie z postawy zespołu, zaznaczając, że podobała mu się odpowiedź drużyny na ten wczesny cios. Mimo drobnych niedociągnięć, szkoleniowiec pochwalił kreowanie wielu sytuacji podbramkowych.
Duńczyk odniósł się również do indywidualnej postawy Radosława Murawskiego. Choć pomocnik popełnił błąd przy stracie gola, potrafił wrócić do dobrej dyspozycji i, według trenera, był jednym z najlepszych graczy na boisku w dalszej części meczu.
"Cieszę się, że właśnie po takim zwycięstwie udajemy się na długą przerwę reprezentacyjną. Jestem zadowolony z naszego występu, stworzyliśmy bardzo dużo okazji i mogliśmy pokusić się o więcej goli. Z drugiej strony współczynnik goli oczekiwanych mieliśmy na poziomie około czterech, czyli bardzo wysokim. To, co mnie chyba najbardziej usatysfakcjonowało, to nasza reakcja po szybkiej stracie bramki. Także Radek Murawski, który popełnił błąd, potrafił też dobrze się zachować. Był jednym z najlepszych zawodników na boisku" - podkreślił Duńczyk.
Jak Lech Poznań wykorzystał luki rywala?
Frederiksen zauważył, że jego zespół miał momenty niechlujnej gry, zarówno z piłką, jak i bez niej. Radomiak dysponuje szybkimi zawodnikami, co stanowiło zagrożenie w fazach przejściowych. Sztab szkoleniowy spodziewał się, że rywale zagrają w ustawieniu 4-4-2, jednak wiedział też, że zostawiają wolne przestrzenie między formacjami.
Szkoleniowiec Radomiaka, Rafał Grzyb, przyznał, że szybkie objęcie prowadzenia nie pomogło jego drużynie. Zbyt łatwe straty bramek pozwoliły gospodarzom przejąć inicjatywę. Grzyb dodał, że jego zespół miał problemy z utrzymaniem się przy piłce, co ułatwiło Lechowi kreowanie kolejnych sytuacji.
"Gramy w Lidze Europy, a nie jak rok temu w Lidze Konferencji. W poprzednim sezonie mieliśmy trochę kłopotów w ekstraklasie, a teraz mamy sześć zwycięstw i jeden remis w ośmiu meczach. A do tego wywalczyliśmy Superpuchar, którego w poprzednim sezonie nie zdobyliśmy" - podsumował Frederiksen.
"Niestety, zbyt szybko i łatwo straciliśmy dwie pierwsze bramki. Popełnialiśmy błędy, które pozwalały Lechowi się napędzić. A jak ten zespół się nakręci na swoim stadionie, to już trudno go zatrzymać" - zaznaczył Rafał Grzyb.