Bunt gwiazd na Wimbledonie. Aryna Sabalenka i Jannik Sinner żądają większych pieniędzy

2026-06-27 16:55

Liderzy światowych rankingów wywołali ogromne poruszenie jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji na londyńskich kortach. Aryna Sabalenka oraz Jannik Sinner zbojkotowali obowiązkowe spotkania z dziennikarzami, ograniczając swoje wypowiedzi do absolutnego minimum. Za tą niecodzienną postawą tenisistów kryje się jednak znacznie poważniejszy konflikt dotyczący podziału wielomilionowych zysków z turnieju.

Tenisistka Aryna Sabalenka w bordowej bluzie z zamkiem, z widocznym logo Nike i inicjałami A.S., podczas konferencji prasowej. W tle logo sponsorów oraz fragment trofeum. O bojkocie gwiazd na Wimbledonie możesz przeczytać na naszym portalu.
Autor: AKPA Aryna Sabalenka
  • Czołowi zawodnicy globu, w tym Aryna Sabalenka i Jannik Sinner, zaskoczyli opinię publiczną radykalnym skróceniem przedturniejowych konferencji prasowych w Londynie.
  • Taka postawa to zaplanowany sprzeciw wobec dotychczasowych zasad podziału ogromnych zysków, jakie generują zmagania wielkoszlemowe.
  • Najlepsi tenisiści świata chcą wywalczyć wyższy procent z przychodów, aby wesprzeć niżej notowanych zawodników, a Białorusinka rozważała nawet całkowitą rezygnację z udziału w zawodach.
  • Teraz otwartym pozostaje pytanie o dalszy rozwój tego głośnego konfliktu i jego ewentualne konsekwencje dla całego tenisowego świata.

Aryna Sabalenka i Jannik Sinner uciekają z konferencji. Poszło o podział zysków

Dzień spotkań z prasą przed inauguracją londyńskiego klasyka przybrał bardzo nieoczekiwany obrót. Reprezentantka Białorusi spędziła z dziennikarzami zaledwie osiem minut, po czym poprosiła o zadanie ostatniego pytania i pośpiesznie opuściła salę. W jej ślady błyskawicznie poszedł Jannik Sinner, co potwierdza zorganizowany charakter całej akcji. Ten milczący protest czołówki zapoczątkowano już podczas niedawnego French Open, a polega on na ograniczaniu obecności w mediach do zaledwie kwadransa.

Przeczytaj także: Wimbledon: Kiedy grają Polacy? Iga Świątek, Maja Chwalińska i reszta. Jest plan gier!

Wspomniany limit czasowy nie jest dziełem przypadku, ponieważ odnosi się bezpośrednio do piętnastoprocentowego udziału w zyskach, jaki wielkoszlemowi działacze proponują sportowcom. Największe nazwiska światowego tenisa uznają tę stawkę za zdecydowanie zbyt niską.

„Staramy się walczyć o coś większego, nie dla siebie, ale dla innych tenisistów. Zasadniczo staramy się po prostu pomóc różnym tenisistom przetrwać. Ci z niższych pozycji mają z tym problem, np. nie stać ich na zatrudnienie trenera” – wyjaśniła Aryna Sabalenka.

Wiceliderka rankingu już w poprzednich tygodniach wysyłała jasne sygnały, że w przypadku zignorowania postulatów zawodników może całkowicie zbojkotować brytyjskie zmagania. To potężne ultimatum wciąż stanowi realne zagrożenie dla organizatorów.

Maja Chwalińska - quiz wiedzy o tenisistce
Pytanie 1 z 10
1. W jakim mieście urodziła się Maja Chwalińska?

Władze Wimbledonu odpowiadają na zarzuty. Debbie Jevans broni rekordowej puli nagród

Brytyjscy działacze nie zwlekali z odpowiedzią na zachowanie tenisistów, publikując specjalny komunikat o swoim rozczarowaniu zaistniałą sytuacją. Głównym argumentem organizatorów Wimbledonu jest tegoroczna pula nagród, która wzrosła do rekordowych 64,2 miliona funtów. Przedstawiciele sportowców oczekiwali jednak kwoty rzędu 70 milionów funtów oraz gwarancji, że w kolejnych edycjach na wypłaty trafi minimum 22 procent całkowitych przychodów imprezy.

Dyrektor londyńskiego turnieju odrzuca roszczenia zawodników i zwraca uwagę na specyfikę kierowanej przez siebie instytucji. Debbie Jevans przypomina, że Wimbledon funkcjonuje jako organizacja non-profit, z której aż dziewięćdziesiąt procent zysków trafia na rozwój tenisa w Wielkiej Brytanii, czym różni się od w pełni komercyjnych cyklów WTA oraz ATP.

„Używanie przychodów do ustalania wysokości nagród nie ma sensu. Przychody nie uwzględniają inwestycji, które robimy” – tłumaczyła Jevans.

Spór na linii zawodnicy-działacze staje się coraz bardziej napięty, a atmosfera w stolicy Anglii gęstnieje z każdą godziną. Rywalizacja na kortach rozpoczyna się w poniedziałek, jednak główni faworyci sprawiają wrażenie skupionych głównie na zakulisowej batalii o ogromne pieniądze. Media i dziennikarze pełnią w tej skomplikowanej grze jedynie rolę narzędzia do wywierania nacisków.

CO SIĘ DZIEJE Z IGĄ ŚWIĄTEK?!