Dziennikarze "Faktu" przyłapali Arkadiusza Milika na rażącym łamaniu zasad ruchu drogowego w stolicy. Jak uwieczniono na wideo, 32-latek ignorował przepisy, m.in. przekraczając podwójną linię ciągłą i wyprzedzając w rejonie pasów. Zrobił to bezpośrednio na oczach jadącego za nim radiowozu, który zainterweniował na sygnale. Zaskakująco, interwencja patrolu zakończyła się jedynie na pouczeniu, a zaraz po tym... sportowiec zignorował czerwone światło na skrzyżowaniu. Publikacja tego nagrania wywołała falę oburzenia w sieci.
Kamil Semeniuk sfotografowany z żoną po finale. Ukryli się w cichym korytarzu z pucharem
Policja jednak chce ukarać Arkadiusza Milika za nieprzepisową jazdę
Nagranie szybko obiegło internet i wszelkie środki masowego przekazu. Wobec rosnącego oburzenia opinii publicznej, głos w sprawie zabrała śródmiejska Komenda Rejonowa Policji Warszawa I.
W związku z zachowaniem na drodze kierowcy osobowego Mercedesa, do którego doszło 25 września br. w centrum Warszawy, Komendant Rejonowy Policji Warszawa I, po przeanalizowaniu dokumentacji, podjął decyzję o przeprowadzeniu dalszych czynności w sprawie wykroczeń przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w ruchu drogowym. Zgromadzony materiał będzie podstawą do skierowania do właściwego sądu wniosku o ukaranie kierowcy
Powyższe oświadczenie policji potwierdza, że kontrowersyjna sytuacja miała miejsce 25 września. Był to dzień, w którym reprezentacja Polski mierzyła się w Warszawie z drużyną Bośni i Hercegowiny. Ten fakt w żaden sposób nie usprawiedliwia pośpiechu zawodnika Juventusu, który długo zmagał się z problemami zdrowotnymi i obecnie na dobre znajduje się poza składem włoskiego klubu. Problemy z prawem to kolejny cios w tym trudnym dla niego okresie.