Spis treści
Oferta z Arabii dla Lewandowskiego
Gigantyczna oferta z ligi saudyjskiej wpłynęła do obozu reprezentanta Polski w styczniu 2026 roku. Robert ewandowski był wówczas związany kontraktem z FC Barceloną i postanowił go wypełnić, odrzucając niesamowicie lukratywną umowę.
- Robert chciał grać w Arabii. Przede wszystkim ze względu na komfort życia: niewielką różnicę czasu między Rijadem a Warszawą, mniejszy dystans do Polski niż z USA. Wiedzieliśmy też, że czekają tam na nas ogromne pieniądze. Przecież w styczniu 2026 roku Robert miał dwuletnią propozycję na 100 mln euro za sezon, leżała na stole! - zdradził Pini Zahavi w rozmowie z Sebastianem Staszewskim z WP Sportowe Fakty.
Dlaczego Lewandowski został w Barcelonie?
Pini Zahavi wyjaśnił motywy, jakimi kierował się kapitan polskiej kadry przy podejmowaniu tej decyzji.
- Bo pragnął występować w FC Barcelonie - wyjaśnił Pini Zahavi, a na pytanie, dlaczego zatem "Lewy" nie przedłużył umowy z katalońskim klubem, odpowiedział: - Joan Laporta go uwielbia, naprawdę go kocha! I chciał, żeby Robert grał na Camp Nou jeszcze jeden rok. Rozmawiałem z nim o tym w grudniu, powiedział mi wtedy: "Chcę, żeby Robert został". Ale Laporta, a przyjaźnię się z nim od ponad 30 lat, nie miesza się trenerom w ich pracę. O tym, jak wygląda kadra, decydują dyrektor sportowy i trener, a więc Deco i Hansi Flick. A oni nie mogli zapewnić Robertowi gry w podstawowym składzie, co było dla niego ważniejsze nawet od pieniędzy. Znacie go, on zawsze chce grać, stanowić o sile drużyny. Deco i Hansi mieli jednak inną wizję przyszłości Roberta w Barcelonie, dlatego w pewnym momencie zaczęliśmy rozważać inne opcje.
Mniejsze zarobki w Chicago Fire
Polak finalnie wybrał występy na boiskach amerykańskiej ligi MLS w barwach Chicago Fire. Dyrektor finansowy klubu z Chicago, Paweł Szynalik, w wywiadzie dla WP SportoweFakty przyznał, że Lewandowski zainkasuje około 16 milionów dolarów za sezon. Wliczając w to wpływy z praw wizerunkowych oraz specjalne premie, ta kwota może wzrosnąć do 20 milionów. Jest to jednak zaledwie ułamek kwoty, którą mógłby zarobić decydując się na wyjazd na Bliski Wschód.