24h Le Mans: Triumf polskiego zespołu! Robert Kubica w cieniu "Turbo Piekarzy"

2026-06-14 20:44

W ubiegłorocznej edycji legendarnego wyścigu 24h Le Mans Robert Kubica świętował wielkie zwycięstwo w barwach AF Corse. Tym razem prywatny zespół nie zdołał obronić trofeum w starciu z fabrycznymi gigantami. Powody do radości dostarczyła jednak polska ekipa Inter Europol Competition, która w znakomitym stylu wygrała rywalizację w klasyfikacji LMP2!

24h Le Mans, Robert Kubica
Autor: EPA/ PAP 24h Le Mans, Robert Kubica
  • W tegorocznej edycji wyścigu 24h Le Mans w najwyższej kategorii Hypercar ze zwycięstwa cieszyli się reprezentanci Toyoty. Broniąca zeszłorocznego triumfu ekipa AF Corse, której barwy reprezentuje Robert Kubica, dojechała do mety na siódmej lokacie.
  • Fantastyczny rezultat osiągnęły za to samochody należące do polskiego teamu Inter Europol Competition, które zajęły najwyższe pozycje w grupie LMP2!
  • Zmagania we Francji stanowiły trzecią, a zarazem najważniejszą odsłonę tegorocznego kalendarza mistrzostw świata WEC.

24h Le Mans: Triumf polskiego zespołu Inter Europol Competition, słabszy występ Roberta Kubicy

Polska stajnia wyścigowa z siedzibą pod Warszawą, znana wśród kibiców jako „Turbo Piekarze", po raz trzeci w swojej historii okazała się bezkonkurencyjna w klasie LMP2. W zwycięskim prototypie oznaczonym numerem 43 zasiadał m.in. Jakub Śmiechowski, który pełnił rolę lidera zespołu. Jego partnerami na francuskim torze byli Brytyjczyk Nick Yelloly oraz Francuz Tom Dillman. Kategoria LMP2 została wycofana z pełnego cyklu FIA WEC, co miało na celu zrobienie miejsca dla rosnącej w siłę, głównej stawki Hypercar.

Formuła 1 na torze w Barcelonie. Zaskakujący finisz lidera mistrzostw

Główną klasę wygrała fabryczna stajnia Toyota Gazoo Racing, reprezentowana przez trio w składzie: Holender Nick de Vries, Japończyk Kamui Kobayashi oraz Brytyjczyk Mike Conway. Drugi stopień podium przypadł załodze BMW, natomiast na trzecim miejscu uplasowała się kolejna maszyna Toyoty. Zespół AF Corse, pełniący rolę prywatnej ekipy Ferrari, przystąpił do rywalizacji w niezmienionym zestawieniu personalnym w stosunku do poprzedniego, niezwykle udanego roku. Obok Roberta Kubicy za kierownicą zmieniali się Brytyjczyk Phil Hanson oraz Chińczyk Yifey Ye.

Francuski maraton stanowił trzeci przystanek długodystansowych mistrzostw świata w bieżącym sezonie. Przed startem AF Corse, mające na koncie tytuł wicemistrzowski z zeszłego roku, zajmowało dopiero 11. miejsce z zaledwie 9 punktami na koncie. Sam początek weekendu nie zwiastował sukcesu. Pojazd z polskim kierowcą nie imponował tempem podczas sesji treningowych, co przełożyło się na słabą, siedemnastą pozycję w kwalifikacjach. Podobne problemy ze znalezieniem odpowiedniej formy dotknęły również fabryczne składy Ferrari.

Somalijski sędzia niewpuszczony do USA. Wiadomo, co z jego pensją

W trakcie samego wyścigu prywatny zespół z Włoch nie ustrzegł się pomyłek. Najpierw sędziowie nałożyli na nich pięciosekundową karę za niebezpieczne wypuszczenie pojazdu ze stanowiska serwisowego prosto pod koła nadjeżdżającej maszyny Toyoty. Z kolei w godzinach nocnych Robert Kubica nie zastosował się do przepisów w strefie ograniczonej prędkości, co skutkowało bolesną karą przejazdu przez aleję serwisową. Po zsumowaniu wszystkich zdarzeń, polsko-brytyjsko-chińska załoga przekroczyła linię mety na siódmej lokacie.

Zawodnicy fabrycznych załóg Ferrari również notowali kosztowne potknięcia. Ostatecznie tylko jeden z ich prototypów zdołał ukończyć wyścig, meldując się na piątym miejscu. Drugi samochód włoskiej marki musiał przedwcześnie wycofać się z rywalizacji na skutek usterki systemu gaśniczego, a następnie awarii układu elektronicznego. Następne starcie w ramach mistrzostw świata WEC zaplanowano na 12 lipca, kiedy to kierowcy zmierzą się w sześciogodzinnym wyścigu na brazylijskim torze w Sao Paulo.

Nieznana twarz Roberta Kubicy! Skoki, Janne Ahonen i Adam Małysz