Najważniejsze w skrócie
- Wielka zmiana w waloryzacji świadczeń: Pojawiła się petycja, która może całkowicie zmienić sposób przyznawania podwyżek dla emerytów, rencistów i osób na zasiłkach. Zamiast inflacji, świadczenia mają rosnąć wraz z realnymi kosztami życia.
- Potencjalne podwyżki nawet o 50% wyższe: Według propozycji, świadczenia społeczne byłyby średnio o połowę wyższe, gdyby przez lata były waloryzowane nowym wskaźnikiem. To oznacza konkretne, dodatkowe pieniądze w portfelu.
- Kto zyska? Głównie seniorzy (zwłaszcza najstarsi), rodziny wielodzietne o niskich dochodach oraz wszyscy korzystający z pomocy społecznej, dla których podwyżki są kwestią przetrwania.
Niewiele jest tematów, które budzą tak silne emocje, jak pieniądze. Zwłaszcza gdy chodzi o wypłaty, które dla milionów Polaków są podstawą utrzymania. Do Sejmu wpłynęła właśnie petycja, która może wywrócić do góry nogami dotychczasowe zasady podwyżek świadczeń. Jeśli propozycja zostanie przyjęta, na większe pieniądze mogą liczyć miliony Polaków.
Koniec z iluzją? Dlaczego obecne podwyżki nie nadążają za drożyzną
Przez lata słyszeliśmy o waloryzacji emerytur i zasiłków. Brzmiało to dobrze, ale dla wielu seniorów czy rodzin z niskimi dochodami, coroczne podwyżki okazywały się niewystarczające. Powód jest prosty: świadczenia rosną głównie w oparciu o wskaźnik inflacji CPI, który nie oddaje w pełni rzeczywistego wzrostu cen, zwłaszcza tych podstawowych produktów.
Petycja, która trafiła do parlamentu, uderza właśnie w ten problem. Autorzy pomysłu nie mają wątpliwości: to, co dostają dziś najbardziej potrzebujący, nie pozwala im godnie żyć. Obecny system po prostu ich oszukuje, oddalając od realnych kosztów przetrwania.
Nowa waloryzacja, czyli o ile więcej w portfelu?
Kluczem do zmian ma być nowy wskaźnik – SAPI (Subsistence-Adjusted Price Index). Co to oznacza w praktyce? To specjalny wskaźnik, który dużo dokładniej mierzyłby wzrost kosztów utrzymania dla osób o najniższych dochodach. Skupiałby się on na tym, co dla nich najistotniejsze: cenach żywności, energii i innych podstawowych dóbr.
Różnica między obecnym systemem a tym proponowanym jest naprawdę kolosalna. Autorzy petycji podają konkretne liczby, które robią wrażenie. Okazuje się, że w latach 2006-2024 skumulowany wzrost minimum egzystencji, czyli koszyka podstawowych dóbr, wyniósł aż 154,87%.
W tym samym czasie oficjalny wskaźnik inflacji CPI, według którego waloryzowane są świadczenia, wyniósł tylko 87,58%. Ta przepaść pokazuje, jak bardzo realne koszty życia odjechały od oficjalnych podwyżek.
Nawet połowa więcej. Ile to konkretnie znaczy dla emeryta?
Gdyby waloryzacja odbywała się według proponowanego wskaźnika SAPI, średnio o 50% więcej środków należałoby przeznaczać na świadczenia. To nie jest drobna korekta, to ogromny skok w budżetach najuboższych. Dla seniorów, którzy często zmagają się z wysokimi cenami leków, żywności i rachunków, taka zmiana oznaczałaby koniec z ciągłym zaciskaniem pasa.
W przypadku rent i zasiłków, podwyżki te pozwoliłyby rodzinom wielodzietnym o niskich dochodach oraz osobom korzystającym z pomocy społecznej na bardziej stabilne funkcjonowanie. Mniej stresu, większe możliwości zaspokojenia podstawowych potrzeb – to realne skutki, które mogłaby przynieść ta zmiana.
Eksperci ostrzegają: Inflacja to nie to samo dla każdego
Stanowisko ekspertów jest jasne i popiera główną tezę petycji. Wielu ekonomistów zgadza się, że jeden, ogólnokrajowy wskaźnik inflacji CPI nie oddaje rzeczywistej drożyzny odczuwanej przez najuboższe gospodarstwa domowe. Wynika to z faktu, że w ich budżetach wydatki na żywność i energię stanowią znacznie większy odsetek niż w przypadku osób zamożniejszych.
Eksperci wskazują, że stworzenie dedykowanego wskaźnika inflacji dla najuboższych, nazywanego często "inflacją dla ubogich", pozwoliłoby na bardziej sprawiedliwą i celowaną politykę społeczną. Taki wskaźnik lepiej chroniłby realną wartość świadczeń, które dla wielu osób są jedynym źródłem utrzymania.
Co dalej z petycją o wyższe świadczenia? Jakie są szanse na zmianę?
Na razie propozycja ta ma status petycji. To oznacza, że nie ma jeszcze ustalonej daty wejścia w życie, ani nawet gwarancji, że stanie się obowiązującym prawem. Droga do zmian jest długa i wymaga zgody polityków.
Petycja musi najpierw zostać rozpatrzona przez Sejmową Komisję do Spraw Petycji. Jeśli uzyska tam poparcie, może stać się podstawą do stworzenia projektu ustawy. Ten z kolei musiałby zostać uchwalony przez Sejm i Senat, a na koniec podpisany przez Prezydenta.
Cały proces może potrwać miesiące, a nawet lata. Jednak sama petycja jest ważnym sygnałem społecznym, pokazującym, czego domagają się Polacy. Pokazuje ona, że problem niedostatecznych podwyżek jest realny i wymaga systemowego rozwiązania. To także dowód, że obywatele chcą aktywnie wpływać na to, jak wygląda ich życie i ich portfele.
Niezależnie od tego, czy propozycja stanie się prawem, dyskusja o nowym wskaźniku waloryzacji już się rozpoczęła. Jest to temat, który będzie wracał w debacie publicznej, zwłaszcza w obliczu wciąż wysokich kosztów utrzymania. Warto śledzić jego rozwój, bo w przyszłości może on dotknąć każdego z nas, a przynajmniej naszych najbliższych.