Polska buduje antydronową tarczę. System San ma chronić kluczowe obiekty

2026-01-30 11:57

Polska armia wzbogaci się o nowoczesny, wielowarstwowy system do zwalczania bezzałogowców. Podpisano umowę na dostawę systemu San, który ma stanowić odpowiedź na rosnące zagrożenie ze strony dronów. Choć eksperci nazywają go przełomem, podkreślają jednocześnie, że to dopiero pierwszy etap budowy kompleksowej obrony na czas ewentualnego konfliktu. Koszt programu szacowany jest na około 15 mld zł.

  • Polska podpisała umowę na budowę wielowarstwowego systemu antydronowego o nazwie San. Ma on chronić kluczowe obiekty i największe aglomeracje przed zagrożeniem ze strony bezzałogowców.
  • System, którego koszt szacuje się na 15 mld zł, będzie składał się m.in. z nowoczesnych armat, rakiet, dronów przechwytujących i środków walki radioelektronicznej. Za jego realizację odpowiada konsorcjum firm z Polski i Norwegii.
  • Inwestycja jest odpowiedzią na rosnące zagrożenie ze strony Rosji, która masowo wykorzystuje drony w Ukrainie. Eksperci oceniają, że choć to przełom, jest to dopiero pierwszy etap budowy kompleksowej obrony.
  • Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej Radia ESKA.

Przełom w obronie powietrznej

W piątek sfinalizowano umowę na budowę nowego kompleksu antydronowego dla Wojska Polskiego. Za realizację projektu, nazwanego San, odpowiedzialne będzie konsorcjum złożone z firm Polskiej Grupy Zbrojeniowej, prywatnej spółki APS oraz norweskiego Kongsberga. Wagę kontraktu podkreślił premier, który podczas uroczystości stwierdził: „Mamy do czynienia z absolutnym przełomem, jeśli chodzi o efektywną, skuteczną obronę polskiej, europejskiej, NATO-wskiej granicy wschodniej, i to w tym najbardziej wrażliwym elemencie, jakim jest obrona powietrzna, przede wszystkim obrona przed nowoczesnymi technikami agresji”.

Szkielet, a nie pełna zbroja

Mariusz Cielma, redaktor naczelny miesięcznika „Nowa Technika Wojskowa”, w rozmowie z PAP ocenił, że zakup kilkunastu baterii nie zaspokoi w pełni potrzeb sił zbrojnych na wypadek wojny. Jego zdaniem to dopiero początek drogi. „To zaledwie szkielet, pewien etap. Ten system – jak ocenił ekspert – jest dość nowoczesny i pozwoli zabezpieczyć kluczowe obiekty oraz największe aglomeracje. Jednak nie da się w czasie pokoju stworzyć całego systemu potrzebnego na czas wojny” – mówił.

Ekspert zaznaczył, że doświadczenia z Ukrainy pokazują, iż dopiero masowa mobilizacja pozwala na stworzenie powszechnego systemu obrony, opartego nawet na prostych rozwiązaniach, jak karabiny maszynowe na pojazdach typu pickup. Posiadanie systemu San umożliwi jednak polskim żołnierzom zdobycie doświadczenia, wypracowanie taktyki i zidentyfikowanie ewentualnych słabości, co pozwoli na dalszy rozwój zdolności obronnych.

Odpowiedź na rosyjskie zagrożenie

Specjaliści są zgodni, że inwestycja w obronę antydronową jest koniecznością. Rosja masowo wykorzystuje bezzałogowce w ataku na Ukrainę, paraliżując infrastrukturę krytyczną i miasta. Według Cielmy Moskwa nie tylko rozbudowała swoje zdolności produkcyjne, ale także opracowała skuteczną taktykę ich użycia. „Możemy być pewni, że jeśli Rosja spróbuje nam zagrozić, to postawi na drony. Byłoby to ogromnym zaniechaniem, gdybyśmy się na taki scenariusz nie szykowali” – podkreślił ekspert.

Wtóruje mu Jakub Palowski z Defence24, który stwierdził, że Polska nie może sobie pozwolić na bierność. „To niekończący się wyścig miecza i tarczy. Przy naszym położeniu geograficznym i specyfice bezpieczeństwa w regionie, nie mamy wyjścia – musimy brać w nim udział” – przekonywał w rozmowie z PAP.

Radio ESKA Google News

Co wchodzi w skład systemu San?

Zgodnie z informacjami MON, program zakłada dostawę 18 baterii systemów antydronowych, w skład których wejdą 52 plutony ogniowe. Każdy z plutonów będzie zdolny do samodzielnego wykrywania, śledzenia i zwalczania celów. Siłę ognia zapewnią m.in. nowoczesne armaty kalibru 30 mm i 35 mm, wielolufowe karabiny maszynowe 12,7 mm, rakiety naprowadzane laserowo, drony przechwytujące oraz środki walki radioelektronicznej.

Cały system będzie mobilny – oparty na 703 pojazdach, w tym 400 marki Jelcz i 300 marki Legwan. Co ważne, program został skonstruowany w sposób umożliwiający jego dalszą rozbudowę po 2027 roku. Realizacja zamówienia ma potrwać dwa lata w ramach pilnej potrzeby operacyjnej. Jak podkreślił Palowski, kontrakt stanowi również impuls dla polskiego przemysłu obronnego. „Taka duża umowa to zawsze impuls dla mocy produkcyjnych, a więc szansa dla polskich firm, żeby rozbudowały bazę na przyszłe programy” – podsumował ekspert.

Władysław Kosiniak-Kamysz o wizycie Zełeńskiego