W rozmowie z dziennikiem „Super Express” rzecznik prezydenta został zapytany o kontrowersyjne wypowiedzi Przemysława Czarnka sugerujące wstrzymanie wsparcia dla Kijowa. Przedstawiciel Karola Nawrockiego zaznaczył, że głowa państwa ma w tej sprawie jasne zdanie. Nigdy nie było mowy o porzuceniu wschodnich sąsiadów w potrzebie.
„Przede wszystkim prezydent Karol Nawrocki nigdy nie mówił o tym, by zaprzestać pomocy Ukrainie. Zatem Ukrainie należy pomagać. Na pewno trzeba Ukrainie pomagać. I to jest stanowisko pana prezydenta, które wyrażał wielokrotnie, także w momencie, kiedy odbierał Order Orła Białego panu prezydentowi Zełenskiemu”
Dziennikarz dopytywał również o wpis szefa rządu, który na platformach społecznościowych stwierdził, że Moskwa byłaby zachwycona kandydaturą Czarnka na stanowisko premiera. Leśkiewicz nie szczędził krytyki wobec lidera Platformy Obywatelskiej. W jego ocenie obecna władza cynicznie wykorzystuje strach przed wojną do ratowania własnego wizerunku.
„Tym razem premier Tusk przesadził. Premier zawsze wyciąga z kapelusza Federację Rosyjską i straszy Federacją Rosyjską wtedy, kiedy spadają mu sondaże, kiedy są jakieś kłopoty w Koalicji Obywatelskiej. A może przypomnijmy, co robił Donald Tusk, kiedy dogadywał się na transfer gazu”
Kolejnym poruszonym tematem był trwający konflikt historyczny dotyczący rzezi wołyńskiej oraz gloryfikacji UPA. Rzecznik zauważył, że głównym problemem w relacjach dwustronnych są ogromne braki w edukacji po stronie ukraińskiej. Kwestie tragicznej przeszłości latami były systematycznie wymazywane z przestrzeni publicznej za wschodnią granicą.
„Ukraińcy – i prezydent Zełenski, i elity ukraińskie – mają naprawdę bardzo małą i wybiórczą wiedzę, jeżeli chodzi o historię. I to jest problem, który na Ukrainie narastał przez dziesięciolecia, bo o zbrodniach UPA mówiło się niewiele. W podręcznikach do historii tego praktycznie w ogóle nie ma”
Jak przekonuje Leśkiewicz na łamach „Super Expressu”, rozwiązaniem kryzysu byłaby skuteczna dyplomacja, której obecnie mocno brakuje. Najmocniej oberwało się polskiemu przedstawicielowi dyplomatycznemu w Kijowie, Piotrowi Łukasiewiczowi. Według urzędnika Kancelarii Prezydenta, dyplomata dopuścił się niedopuszczalnego zrównania ofiar z oprawcami.
„Skutecznie prowadzona dyplomacja. Nie taka, jak jest prowadzona w tej chwili. Bo przecież słowa chargé d’affaires w Ukrainie Piotra Łukasiewicza były absolutnie skandaliczne. Zrównał drugą Rzeczpospolitą z 1943 rokiem. To był jakiś dramat. Po takich słowach minister Sikorski powinien natychmiast pana chargé d’affaires odwołać z placówki w Kijowie”
Wątek wywiadu zszedł także na głośną sprawę zatrzymania przez Centralne Biuro Antykorupcyjne Macieja Świrskiego. Rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego nie ma najmniejszych wątpliwości, że to celowa zagrywka obozu rządzącego. Stwierdził, że organy ścigania posłużyły w tym wypadku wyłącznie jako narzędzie do tuszowania kompromitacji obecnej koalicji.
„To jest próba przykrycia afery w Szpitalu Południowym i innych afer, które wychodzą, jeżeli chodzi o Koalicję Obywatelską. Sprawa jest sprzed 9 lat”
Marek Balawajder pytał też o przedłużające się oczekiwanie na wyznaczenie terminu ślubowania przez nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego, Sławomira Patyrę. Otoczenie głowy państwa uspokaja, że brakuje sztywnych ram czasowych dla tej procedury, a ewentualne wątpliwości nie mają podłoża personalnego.
„Mamy czas na to. Nie ma konstytucyjnego terminu na zaprzysiężenie sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Żadna ustawa też nie określa terminu. Pan prezydent podejmie decyzję, kiedy zaprosić pana sędziego Patyrę. Nigdy nie mówiliśmy o żadnych wątpliwościach w przypadku sędziego, który został wybrany przez Sejm w okresie, kiedy pan prezydent Karol Nawrocki pełni urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”
Na sam koniec dyskusji zapytano o losy obszernego pakietu ustaw, w tym kluczowych regulacji o statusie osoby najbliższej, nad którymi trwają gorączkowe konsultacje. Decyzje głowy państwa w tej kwestii muszą zapaść w ściśle określonym czasie, a ostateczne podpisy będą zależeć od merytorycznych ustaleń z parlamentarzystami.
„Na pewno musi zapaść, dlatego że to jest pakiet kilku ustaw, nie tylko ta o statusie osoby najbliższej. Tam są dwie ustawy: ustawa wprowadzająca, która zmienia przepisy w ponad 200 ustawach, i ta właściwa ustawa, plus kilka innych ustaw, w stosunku do których pan prezydent musi podjąć decyzję. Więc do piątku te decyzje, w przypadku ustaw, w których termin upływa 17 lipca, zostaną podjęte. Na pewno dobrze, że doszło do spotkania z panią poseł Pasławską. Pałac Prezydencki jest zawsze otwarty na spotkania z przedstawicielami polskiego parlamentu”