Spis treści
- Lider Suwerennej Polski wreszcie komentuje głośną sprawę gigantycznej darowizny, otwarcie przyznając się do zaakceptowania przelewu w wysokości 450 tysięcy złotych na konto własnej fundacji.
- Były szef resortu sprawiedliwości definitywnie zaprzecza jakimkolwiek kontaktom z hojnym biznesmenem, a winą za zorganizowanie tego transferu obarcza byłego pracownika służb specjalnych.
- Zobacz dokładnie, w jaki sposób polityk tłumaczy przyjęcie potężnej sumy i sprawdź, czy powoływanie się na zeznania ważnego świadka buduje wiarygodność jego narracji.
Były minister sprawiedliwości skomentował najnowsze doniesienia związane z prowadzonym śledztwem wokół działalności firmy Zondacrypto. Przedstawiciel prawicy otwarcie przyznał, że miał pełną świadomość finansowego wsparcia kierowanego do Instytutu Polski Suwerennej i osobiście zaakceptował przyjęcie tych środków.
Dokładnie chodziło o przekazanie 450 tysięcy złotych ze strony Przemysława Krala. Lider Suwerennej Polski utrzymuje jednak, że nigdy w życiu nie zamienił z tym przedsiębiorcą ani jednego słowa.
Ziobro i były funkcjonariusz CBA. Jak doszło do darowizny?
Z opowieści polityka wynika, że ofertę finansowej pomocy przedstawił mu bezpośrednio Artur Chodziński. Mężczyzna ten w przeszłości pracował w szeregach Centralnego Biura Antykorupcyjnego, a po zakończeniu państwowej służby znalazł zatrudnienie u wspomnianego wcześniej Przemysława Krala.
Były szef resortu sprawiedliwości zarzeka się, że Chodziński gwarantował mu całkowicie bezinteresowny charakter tego zastrzyku gotówki. Zgodnie z tymi zapewnieniami szef Zondacrypto nie wymagał od polityków absolutnie żadnych przysług w zamian za przelew.
Na początku lider prawicy podchodził do tej propozycji z dużą dozą nieufności. Portal Onet informuje jednak, że po upływie blisko trzech miesięcy polityk samodzielnie powrócił do tematu darowizny.
– Potrzebowaliśmy środków na walkę prawną i medialną z autorytarnymi działaniami dzisiejszej władzy – tłumaczy Ziobro w rozmowie z serwisem Niezależna.
Ziobro o znajomości z szefem Zondacrypto
Były prokurator generalny podkreśla w swoich wyjaśnieniach, że nigdy nie zagłębiał się w tematykę wirtualnych walut i nie wiedział nic o śledztwach wymierzonych w podmioty takie jak BitBay czy Zondacrypto. Polityk dodaje również, że nie obserwował sejmowych prac nad nowymi przepisami regulującymi obrót kryptowalutami. Swoje wycofanie z bieżących spraw publicznych argumentuje ciężką chorobą oraz wymagającym procesem leczenia.
Zanim polityk wyraził zgodę na przyjęcie pieniędzy, postanowił przeanalizować ogólnodostępne informacje o tej korporacji. Jak sam opowiada, skupił się głównie na jej relacjach z różnymi organami państwowymi, redakcjami, drużynami sportowymi i organizacjami pozarządowymi. Lider prawicy przywołał w tym kontekście fakt kooperacji firmy Zondacrypto ze słynną fundacją WOŚP Jerzego Owsiaka.
Pieniądze od Przemysława Krala. Skąd pochodziły środki?
Lider Suwerennej Polski zwraca szczególną uwagę na fakt, że gotówka w sensie prawnym wcale nie wypłynęła z kont bankowych giełdy wirtualnych walut. Pieniądze wpłynęły z rachunku kancelarii adwokackiej zarządzanej przez samego Przemysława Krala. Dziennikarze portalu Onet dodają do tej historii ważny szczegół, przypominając, że polityk podczas swojego pobytu poza granicami kraju pożyczył od Instytutu Polski Suwerennej 57 tysięcy złotych.