Spis treści
Kwestie prawne dotyczące osób tworzących związki jednopłciowe w naszym kraju wchodzą w zupełnie nową fazę. Ogromne znaczenie w tej sprawie ma najnowsza deklaracja złożona przez lidera Nowej Lewicy i obecnego wicemarszałka Sejmu. Słowa Włodzimierza Czarzastego mogą w niedalekiej przyszłości diametralnie poprawić byt tysięcy obywateli.
Włodzimierz Czarzasty o małżeństwach jednopłciowych
Za pośrednictwem swoich profili w mediach społecznościowych, Włodzimierz Czarzasty opublikował bardzo stanowczy komunikat.
„We wszystkich miastach, w których rządzi Lewica, będziemy wykonywać wyroki europejskich i polskich sądów w sprawie małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą”
– poinformował we wpisie lider Lewicy, uzupełniając tę deklarację ważnym stwierdzeniem mówiącym o tym, że „każda rodzina musi być chroniona przez państwo”. Tego rodzaju zapowiedź wprost wskazuje, że w ośrodkach miejskich rządzonych przez przedstawicieli Lewicy lub z jej udziałem koalicyjnym (takich jak Warszawa, Poznań, Kraków, Łódź oraz Wrocław), urzędnicy stanu cywilnego dostali wyraźne zielone światło na wdrażanie nowych wytycznych orzeczniczych. Dzięki temu osoby tej samej płci, które wzięły ślub poza granicami naszego kraju, otrzymają realną szansę na oficjalne zarejestrowanie takich zagranicznych dokumentów w polskich księgach państwowych.
Wyroki TSUE i NSA w sprawie par jednopłciowych
Stanowisko zaprezentowane przez ugrupowanie Włodzimierza Czarzastego wynika wprost z dwóch niezwykle ważnych decyzji wymiaru sprawiedliwości, które mocno wpłynęły na krajowy system prawny względem mniejszości seksualnych. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, po otrzymaniu zapytania od polskiego organu, jednoznacznie stwierdził, że wszystkie kraje wspólnoty muszą respektować skutki prawne małżeństw zawartych w innych państwach członkowskich, bez względu na wewnętrzne przepisy. Najważniejszym punktem tego mechanizmu pozostaje sama transkrypcja dokumentu, traktowana wyłącznie jako czynność czysto administracyjna, a nie formalna akceptacja relacji. Instytucja unijna zaznaczyła również, że blokowanie takiego wpisu uderza w podstawowe prawo obywateli Unii i ich bliskich do swobodnego poruszania się.
Kolejnym krokiem było przełomowe rozstrzygnięcie Naczelnego Sądu Administracyjnego, który bazując na stanowisku TSUE, nakazał warszawskiemu Urzędowi Stanu Cywilnego zarejestrowanie aktu małżeństwa pary gejów z uroczystości w Berlinie. Krajowy sąd uznał, że odrzucenie wniosku z powołaniem się na rzekome łamanie porządku publicznego oraz niezgodność z ustawą zasadniczą, nie znajduje tu żadnego racjonalnego uzasadnienia. To właśnie to konkretne orzeczenie wyznaczyło nowy kierunek orzeczniczy, dając ogromną nadzieję pozostałym małżeństwom jednopłciowym w Polsce.
Spór o transkrypcję aktów małżeństwa w koalicji rządzącej
Nawet pomimo bardzo klarownych decyzji sędziowskich, obóz władzy wciąż nie wypracował w tej kwestii spójnego przekazu, co obnaża wewnętrzne różnice w obozie rządzącym. Według ustaleń portalu OKO.press, w otoczeniu szefa rządu powołano dedykowaną grupę roboczą, która miała przeanalizować możliwości zawężenia unijnego wyroku wyłącznie do tego jednego, konkretnego przypadku. Takie podejście całkowicie zablokowałoby powszechne stosowanie nowych przepisów w Polsce. Informacje te wywołały stanowczą reakcję obecnej sekretarz stanu w Kancelarii Premiera i byłej minister do spraw równości. Katarzyna Kotula wezwała Radę Ministrów do podjęcia konkretnych działań politycznych i pełnego respektowania postanowień sądowych.
„Zagraniczne akty małżeństw jednopłciowych trzeba transkrybować”
– oceniła kategorycznie, wyraźnie odcinając się od ostrożniejszej frakcji wewnątrz koalicji.
W innej tonacji wypowiadał się sam prezes Rady Ministrów, który w swoich publicznych komentarzach po ogłoszeniu decyzji unijnego trybunału próbował wyraźnie uspokoić emocje społeczne.
„Wszędzie tam, gdzie rozstrzygać o sprawach musi państwo narodowe i prawo krajowe, będziemy się trzymać tej zasady. Dalej pracujemy nad naszymi projektami i jeszcze raz chcę państwa uspokoić – nikt niczego w tej sprawie nam nie narzuci”
– przekonywał Donald Tusk. Z kolei na całkowicie skrajnym biegunie sporu stanęli politycy Prawa i Sprawiedliwości. Szef klubu parlamentarnego PiS, Mariusz Błaszczak, nazwał sądowe werdykty atakiem ideologicznym środowisk lewicowych i próbą zniszczenia naturalnych fundamentów społecznych. Były minister obrony narodowej zadeklarował jednocześnie skierowanie odpowiedniego wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, aby sprawdzić, czy wydane orzeczenia w ogóle pokrywają się z polską Konstytucją.