Tomasz Siemoniak ostro o decyzji władz we Lwowie. Minister wspomina o radości Rosji

Decyzja radnych ze Lwowa o ustanowieniu roku 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz Romana Szuchewycza wywołała ostre oburzenie rządu w Warszawie. Tomasz Siemoniak nazwał te działania niezwykle szkodliwymi dla dwustronnych stosunków, a przy okazji stanowczo zaprzeczył plotkom o rzekomym zamrożeniu wojskowego wsparcia dla walczącego sąsiada.

Tomasz Siemoniak
Autor: Marek Kudelski/Super Express
  • Radni ze Lwowa uznali rok 2027 za czas uhonorowania UPA oraz Romana Szuchewycza, co wywołało gniewną reakcję Warszawy, a szef MSWiA uznał ten ruch za całkowicie niedopuszczalny.
  • Polski minister zdementował medialne pogłoski o rzekomym zablokowaniu dostaw uzbrojenia dla ukraińskiej armii, zapewniając, że skandaliczna decyzja samorządowców nie zmieni polityki obronnej.
  • Przedstawiciele rządu wezwali Kijów do natychmiastowego cofnięcia oburzającego aktu, ostrzegając, że takie kroki skutecznie niszczą polskie zaangażowanie na rzecz Kijowa i uderzają we wspólne relacje.

Szef resortu spraw wewnętrznych i administracji kategorycznie skrytykował postanowienie lwowskich samorządowców. Występując w programie „Graffiti", polityk ocenił tę decyzję jako znacznie bardziej niebezpieczną niż wcześniejsze nadawanie jednostkom wojskowym imion członków Ukraińskiej Powstańczej Armii. Minister koordynator służb specjalnych zaapelował do sąsiadów zza wschodniej granicy o cofnięcie tego dokumentu, zwracając uwagę na dewastujący wpływ takich gestów na wzajemną dyplomację.

„Strona ukraińska powinna zrobić wszystko, żeby taką uchwałę wycofać [...] to jeszcze gorsze niż nadawanie nazwy »bohaterów UPA«" – stwierdził Tomasz Siemoniak w studiu telewizyjnym.

Znalazły się w niej odniesienia do Romana Szuchewycza, którego polski Instytut Pamięci Narodowej oficjalnie określa mianem głównego planisty rzezi wołyńskiej.

QUIZ. W którym województwie urodził się ten znany polski polityk?
Pytanie 1 z 10
Zaczynamy od prezydenta. W którym województwie urodził się Karol Nawrocki?

Minister Tomasz Siemoniak o rzekomym wstrzymaniu pomocy dla Ukrainy

W obliczu politycznego napięcia wywołanego przez lwowskich radnych serwis Europejska Prawda zasugerował, powołując się na anonimowe źródła w ukraińskich władzach, że Warszawa zamroziła ważny pakiet militarnego wsparcia. Tomasz Siemoniak stanowczo przeciął te spekulacje, odwołując się do oficjalnych stanowisk państwowych.

„Widziałem wypowiedź rzecznika naszego ministerstwa obrony, że nie ma mowy o żadnym wstrzymywaniu pomocy" – zaznaczył polityk i wyjaśnił, że bazuje na twardych danych przekazywanych przez Radę Ministrów.

Zdaniem ministra koordynatora służb specjalnych polski rząd nie ma w planach rezygnacji ze zbrojnego wspierania ukraińskich żołnierzy wyłącznie z powodu skandalicznej inicjatywy lokalnego samorządu.

Reakcja polskiego rządu na uchwałę lwowskich radnych

Polityk nazwał krok podjęty we Lwowie posunięciem niedopuszczalnym i fatalnym z punktu widzenia dobrosąsiedzkich relacji. Zwrócił uwagę, że poprzednie napięcia o podobnym podłożu wymagały ogromnego nakładu pracy z obu stron w celu ustabilizowania sytuacji. Przedstawiciel rządu ujawnił, że podjęto już zdecydowane kroki, obejmujące zakaz wjazdu do Polski dla autora kontrowersyjnego projektu oraz publikację stosownych komunikatów.

„Oczywiście te decyzje obwodowej rady są fatalne. Wyszliśmy z tego kryzysu majowego wysiłkiem, wspólną mądrością - mówię o tym nadaniu nazwy »bohaterów UPA« jednej z jednostek wojskowych. Tak jakby Rosja zamawiała takie działania" – ocenił gość programu „Graffiti". „Ważne jest, jak prezydent Zełenski i władze Ukrainy na to zareagują. [...] Myślę, że strona ukraińska powinna zrobić wszystko, żeby taką uchwałę wycofać i nie dawać takiego sygnału w fatalnym momencie. To jest jeszcze gorsze niż nadawanie nazwy »bohaterów UPA«, bo tam wprost jest przywołana zbrodnicza postać Szuchewycza" – podsumował szef MSWiA.

Polityk dodał na koniec, że tego typu incydenty poważnie osłabiają entuzjazm Polaków do pomagania ukraińskiemu społeczeństwu.

Rosyjskie działania wymierzone w państwa NATO

W trakcie wywiadu podjęto również temat wrogich operacji hybrydowych prowadzonych przez reżim Władimira Putina przeciwko członkom Sojuszu Północnoatlantyckiego. Minister wskazał na kremlowską taktykę stopniowego przesuwania granic tolerancji oraz ciągłego prowokowania państw zachodnich.

„W Waszyngtonie usłyszałem takie określenie, które bardzo mi się nie spodobało, ale jest dość adekwatne - gotowanie żaby. Wobec państw europejskich Rosja stosuje taką strategię, że gdy leży rosyjski dron na plaży, popatrzy się pięć sekund na telewizor [...] jesteśmy ponuro oswajani z pewnymi zdarzeniami [...] i tracimy wrażliwość na pewne rzeczy" – wyjaśnił polityk.

Przedstawiciel Rady Ministrów podkreślił, że struktury paktu muszą być gotowe na odpieranie nieszablonowych ataków, zamiast skupiać się wyłącznie na wizji tradycyjnego starcia zbrojnego.

„Jeśli NATO będzie czekało tylko na wielką wojnę i nie będzie dostrzegało tego wszystkiego, co się dzieje, to z punktu widzenia państw członkowskich straci to sens" – spuentował Tomasz Siemoniak w podsumowaniu rozmowy.

SŁUŻBY POWINNY SPRAWDZIĆ WIZYTĘ NAWROCKIEGO W MOSKWIE! STEFANIAK UJAWNIA

ROLKI