- Posłanka Cwalina-Śliwowska poinformowała o wyjściu z ugrupowania, krytykując obecny kurs i deklarując chęć współpracy z innymi niezadowolonymi.
- Mimo apeli Pawła Śliza o wstrzymanie się z decyzjami, parlamentarzystka wykluczyła powrót, określając swój ruch mianem manifestu.
- Szeregi formacji opuścił również Michał Kobosko, a Aleksandra Leo głośno mówi o swoich wątpliwościach co do działań kierownictwa.
Polska 2050 traci działaczy
Spekulacje o podziałach w ugrupowaniu Szymona Hołowni krążyły w kuluarach od dłuższego czasu, jednak w poniedziałek nabrały realnych kształtów. Żaneta Cwalina-Śliwowska oficjalnie złożyła rezygnację. W reakcji na ten ruch szef klubu, Paweł Śliz, zaapelował do niej oraz innych wahających się polityków o powstrzymanie emocji i przemyślenie sprawy.
– Zostańcie, spójrzcie w lustro, czy tak naprawdę nie macie sobie nic do zarzucenia – mówił w Porannym Ringu.
Posłanka w rozmowie z „Super Expressem” odniosła się do tych słów bezkompromisowo. Jasno zadeklarowała, że nie ma mowy o wycofaniu się z podjętej decyzji.
– W polityce trzeba być konsekwentnym. Jeżeli się powiedziało A, to trzeba po prostu powiedzieć dalej B i C – tak skomentowała jego słowa Cwalina‑Śliwowska w rozmowie z „Super Expressem”, podkreślając, że wracać nie zamierza. – nie ukrywam, że te moje odejście też miało być takim manifestem, który zmusiłby do jakiejkolwiek refleksji w sprawie obecnie przyjętego kierunku w partii przez zarząd – dodała.
Parlamentarzystka zapowiada, że nie będzie działać w pojedynkę. Spodziewa się, że kolejni działacze opuszczą szeregi ugrupowania.
- Myślę, że będą kolejne osoby, które odejdą. Chciałabym podjąć z nimi jakąś decyzję kolektywnie. Na to się umówiliśmy, jeżeli ktoś dojrzeje do takiej decyzji, to będziemy podejmować dalsze decyzje kolektywnie. Czekam zatem na kolejne osoby, które zdecydują się opuścić partię – stwierdziła Cwalina‑Śliwowska.
Uchwała wskazuje na dyktaturę?
Decyzję o odejściu podjął również europoseł Michał Kobosko. Jako przyczynę wskazał sobotnią uchwałę Rady Krajowej, która zamraża zmiany personalne. Polityk nie przebierał w słowach, oceniając te działania jako próbę wprowadzenia autorytarnych rządów.
– Określam to wprost jako próbę wprowadzenia w partii dyktatury – stwierdził.
O krok od podobnej decyzji jest posłanka Aleksandra Leo, która również podzieliła się swoimi wątpliwościami.
– Poważnie rozważam odejście z partii – powiedziała "Super Expressowi".