Spis treści
Przemysław Czarnek uderza w OZE
Były minister edukacji nie gryzie się w język, gdy ocenia unijne regulacje dotyczące transformacji energetycznej. Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości nakreślił radykalną wizję odejścia od europejskich standardów klimatycznych. Zwrócił uwagę na dramatyczne skutki wysokich rachunków za prąd, które doprowadzają do bankructwa kolejne przedsiębiorstwa i uderzają w domowe budżety Polaków. Zapowiedział niezwykle twarde stanowisko wobec polityki prowadzonej przez Brukselę.
- Co musi zrobić silne państwo, stając u boku Karola Nawrockiego? To państwo ma pojechać do Brukseli i powiedzieć, że nie mamy już ETS-u w Polsce, wypowiadamy to. Nie mamy waszego miksu energetycznego, nie mamy żadnego Zielonego Ładu, nie mamy żadnych OZE, sr-OZE. My mamy nasz miks węglowy, bo mamy nasze bogactwa naturalne i wara wam od nich. My mamy nasz węgiel - grzmiał podczas wystąpienia wiceprezes PiS.
Przypomnieli mu panele słoneczne. Przemysław Czarnek odpowiada
Zaskakujące sformułowanie o zielonej energii natychmiast wywołało falę komentarzy w przestrzeni internetowej. Szybko wypomniano wiceprezesowi Prawa i Sprawiedliwości posiadanie własnej instalacji fotowoltaicznej na dachu prywatnego domu. Temat ten został poruszony w poniedziałek 9 marca na antenie Radia ZET przez Bogdana Rymanowskiego. Dziennikarz postanowił skonfrontować te głośne doniesienia z samym zainteresowanym. - Czy to prawda, że ma pan na swoim dachu zainstalowane "oze-sroze"? - zapytał Bogdan Rymanowski.
Wywołany do tablicy polityk Prawa i Sprawiedliwości nie unikał odpowiedzi i natychmiast odniósł się do kłopotliwych pytań dotyczących swojej domowej elektrowni.
- Tak. Mówiłem o tym wyraźnie wielokrotnie i bazowałem też na swoim doświadczeniu. Nie wiem, co tam koledzy z PSL odkryli ciekawego - odpowiedział wprost Przemysław Czarnek.
Kandydat na stanowisko szefa rządu uzasadnił dalej swoją niechęć do odnawialnych źródeł energii. Opierając się na domowych rachunkach stwierdził, że czas zwrotu z tego typu prywatnej inwestycji jest niezwykle długi. Podkreślił również problem systemowy polegający na tym, że zimą panele nie generują wystarczającej mocy, co i tak wymusza ciągłą pracę tradycyjnych elektrowni węglowych. To wszystko ma według polityka bezpośredni wpływ na rosnące koszty utrzymania całego systemu.
OZE tylko przyczynia się do wysokich cen energii w Polsce. Kiedy fotowoltaika produkuje mi w ogóle prąd, bo zimą tego nie robi, to i tak wszystkie nasze elektrownie muszą być w pełnej gotowości, i tak za nie wszyscy płacimy. To jest bez sensu, to jest oze-sroze - przyznał polityk w wywiadzie.
Jak działają panele fotowoltaiczne i dlaczego budzą zainteresowanie?
Fotowoltaika to nowoczesny system pozwalający na transformację darmowego promieniowania słonecznego w użyteczną energię elektryczną. Zainstalowane moduły przechwytują światło i generują prąd stały, który następnie trafia do falownika, gdzie zostaje zmieniony na prąd przemienny zasilający domowe gniazdka. Tego typu ekologiczne instalacje, mające w teorii obniżać rachunki za prąd i budować niezależność energetyczną, montuje się najczęściej na specjalnych stelażach gruntowych lub bezpośrednio na poszyciu dachowym. Kluczowym warunkiem opłacalności przedsięwzięcia jest odpowiednia ekspozycja na słońce, dlatego bezwzględnie unika się miejsc stale zacienionych przez wysokie drzewa, kominy czy sąsiadujące budynki.