Niemiecka armia ma poważny problem. Flagowy projekt Berlina zagrożony

2026-02-13 11:16

Sztandarowa inicjatywa rządu Olafa Scholza, mająca wzmocnić wschodnią flankę NATO, zderzyła się z brutalną rzeczywistością. Mimo politycznych obietnic i finansowych zachęt, niemieccy żołnierze nie chcą służyć na Litwie. Braki kadrowe są tak duże, że dowództwo rozważa drastyczne środki, które mogą podważyć sens całej misji.

Utworzenie stałej bazy wojskowej na Litwie miało być dowodem na to, że Niemcy poważnie traktują kwestię bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej. Rzeczywistość weryfikuje jednak te plany w bolesny sposób. Kluczowym wyzwaniem dla Bundeswehry okazuje się nie logistyka, lecz dramatyczny brak chętnych do wyjazdu. Choć na miejscu stacjonuje już ponad tysiąc żołnierzy, do osiągnięcia pełnej gotowości operacyjnej, zaplanowanej na 2027 rok, wciąż brakuje wielu żołnierzy. Berlin stoi przed widmem wizerunkowej klęski, a w sztabach trwają gorączkowe prace nad planem awaryjnym.

Decyzja o sformowaniu pancernej brygady „Litauen” zapadła w reakcji na rosyjską agresję na Ukrainę. Minister obrony Boris Pistorius nadał temu projektowi najwyższy priorytet, określając go mianem „latarni morskiej” nowej polityki obronnej. Docelowo jednostka ma liczyć 4800 żołnierzy oraz 200 pracowników cywilnych. Jest to historyczny precedens – pierwsza stała baza niemieckich sił zbrojnych poza granicami kraju od czasów II wojny światowej. Obecnie trwają prace nad infrastrukturą i integracją pierwszych pododdziałów, w tym batalionów z Augustdorfu i Oberviechtach.

Inspektor armii, generał porucznik Christian Freuding, uspokajał niedawno opinię publiczną, zapewniając o terminowości działań.

„Jesteśmy zgodnie z planem, a rozbudowa brygady to jasny sygnał dla naszych litewskich przyjaciół: stoimy po waszej stronie” - powiedział generał Freuding.

Fatalne statystyki rekrutacyjne

Optymizm dowództwa zderza się jednak z twardymi danymi, do których dotarły niemiecki Spiegel. Raporty ujawniające stan naboru do kluczowych jednostek bojowych są alarmujące. W 203. Batalionie Pancernym zgłosiło się mniej niż 50 procent wymaganej obsady. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w piechocie zmechanizowanej. W 122. Batalionie Grenadierów Pancernych chęć wyjazdu zadeklarowało zaledwie 181 żołnierzy na 640 dostępnych etatów. Największy deficyt dotyczy szeregowych, czyli fundamentu każdej jednostki bojowej. O ile stanowiska oficerskie w wileńskim sztabie cieszą się zainteresowaniem, o tyle znalezienie chętnych do służby liniowej, np. w artylerii czy saperach, graniczy z cudem tam obsada wynosi zaledwie około 10 procent.

Pieniądze to za mało

Resort obrony próbował kusić żołnierzy rozbudowanym pakietem socjalnym. Oferowano wysokie dodatki zagraniczne, pomoc w znalezieniu zatrudnienia dla partnerów życiowych oraz budowę niemieckich placówek edukacyjnych dla dzieci. Okazało się to niewystarczające. Perspektywa kilkuletniej rozłąki z krajem oraz ogólne problemy kadrowe niemieckiej armii skutecznie zniechęcają potencjalnych ochotników. Wojsko przyznaje oficjalnie, że skompletowanie personelu pozostaje trudnym zadaniem, choć unika jednoznacznych prognoz na przyszłość.

„Obecnie nie można jeszcze dokładnie przewidzieć, jak będzie się rozwijać liczba wniosków ochotniczych w nadchodzących miesiącach” - powiedział rzecznik armii.

Desperackie kroki Berlina

Wobec fiaska dotychczasowej strategii, Bundeswehra uruchamia działania ratunkowe. Planowane są masowe wysyłki listów do żołnierzy oraz wycieczki zapoznawcze na Litwę. Najwięcej kontrowersji budzi jednak pomysł skrócenia minimalnego czasu służby z dwóch lat do roku. Eksperci wojskowi ostrzegają, że tak duża rotacja wpłynie negatywnie na zgranie oddziałów i ich wartość bojową. W kuluarach coraz głośniej mówi się o ostateczności, czyli przymusowym przenoszeniu żołnierzy na wschodnią flankę, jeśli dobrowolny nabór nie przyniesie skutków. Byłoby to jednak zaprzeczeniem wcześniejszych zapewnień ministra Pistoriusa, który obiecywał, że misja będzie oparta wyłącznie na ochotnikach.

„[Intencją było] szczególne docenienie osiągnięć żołnierzy, którzy wzmacniają wschodnią flankę NATO” - powiedział Boris Pistorius.

Deklaracje gotowości bojowej

Mimo problemów kadrowych, najwyżsi dowódcy zapewniają o zdolnościach operacyjnych swoich podwładnych. Generał Freuding podkreśla, że nawet w obecnym stanie jednostki byłyby w stanie podjąć walkę.

„Plany obronne są tak opracowane, abyśmy byli gotowi stawić czoła każdej agresji od pierwszej minuty” - powiedział generał Freuding.

„Nasze ambicje na jutro muszą iść w parze z wolą podjęcia walki już dziś i zwycięstwa” - mówił w innym wystąpieniu Freuding.

Podczas uroczystości na Litwie generał zapewnił także:

„[Jesteśmy] gotowi do walki od dziś wieczorem, bez względu na okoliczności” - powiedział Freuding.

Niepokój budzą jednak doniesienia prasy o wynikach gier wojennych. Według scenariusza opisanego przez „Wall Street Journal”, symulacja ataku Rosji na Litwę ujawniła paraliż decyzyjny w NATO. W trakcie symulacji większość sojuszników, z wyłączeniem Polski, zgodziła się na rosyjskie żądania utworzenia korytarza na terytorium Litwy. Taki przebieg ćwiczeń rzuca cień na realną gotowość polityczną Berlina do konfrontacji w sytuacji kryzysowej.

Test wiarygodności sojuszniczej

Kłopoty z formowaniem brygady wykraczają daleko poza wewnętrzne sprawy Bundeswehry. Projekt ten jest postrzegany jako sprawdzian wiarygodności Niemiec w strukturach NATO oraz test zapowiadanego „punktu zwrotnego” w polityce bezpieczeństwa. Ewentualne fiasko misji na Litwie podważyłoby pozycję Berlina jako fundamentu europejskiego bezpieczeństwa i wystawiło na szwank zaufanie sojuszników. Stawką jest więc nie tylko obsada etatów, ale międzynarodowy prestiż państwa.

Zewnętrzna wystawa uzbrojenia Wojska Polskiego na MSPO 2025
Portal Obronny SE Google News