Oczy polskich kibiców zwrócone są na tor w Mediolanie, gdzie w piątek, 13 lutego, do walki o olimpijskie podium stanie Władimir Semirunnij. Łyżwiarz szybki, który w poprzednim sezonie zdobył wicemistrzostwo świata na 10 000 metrów oraz brąz na 5000 metrów, traktuje ten start priorytetowo. Mimo że pechowo zabrakło mu punktów do kwalifikacji na krótszym dystansie, na najdłuższej trasie zamierza powetować sobie to niepowodzenie i potwierdzić status czołowego zawodnika na świecie.
Problemy Kacpra Tomasiaka w Predazzo. Niepokojące wieści z IO 2026
Ucieczka z Rosji i wybór Polski
Zawodnik urodzony w Rosji zdecydował się na zmianę barw narodowych we wrześniu 2023 roku. Jego aklimatyzacja nad Wisłą przebiegła błyskawicznie, a decyzja o przeprowadzce miała podłoże nie tylko sportowe. W wywiadzie udzielonym TVP Sport panczenista wyjaśniał motywy swojego wyboru, wskazując na rozmowy prowadzone także z federacjami Holandii i Kazachstanu.
"Nie chciałem mieszkać w Rosji. Rozmawiałem więc z Holendrami, Kazachami i Polakami. Możliwość jeżdżenia dla Polski była z mojego punktu widzenia najlepsza. I tak tu trafiłem" - powiedział Władimir Semirunnij.
Semirunnij bardzo szybko opanował język polski i stał się ważnym ogniwem kadry narodowej. Atmosfera w zespole sprzyja osiąganiu dobrych wyników, a bariera pokoleniowa między zawodnikami praktycznie nie istnieje. O relacjach wewnątrz grupy łyżwiarz opowiadał na łamach "Rzeczpospolitej", podkreślając wsparcie, jakie otrzymuje od bardziej doświadczonych kolegów i koleżanek.
Igrzyska 2026: Skandal po dyskwalifikacji Ukraińca! Polka poparła karę
"Dużo żartujemy, jest dobra energia, nikt się nie spina. To bardzo pomaga, żeby się nie stresować. Nawet jeśli jest różnica pokolenia, jak między mną a Natalią Czerwonką, to zachowujemy się jak brat i siostra. Śmiejemy się, wspieramy. To jest piękne" - relacjonował urodzony w 2002 roku sportowiec.
Decyzja Karola Nawrockiego kluczowa dla startu na IO
Start 23-latka na najważniejszej imprezie czterolecia stał pod znakiem zapytania ze względów formalnych. Przepisy MKOl są w tej kwestii nieubłagane i wymagają posiadania paszportu kraju, który się reprezentuje. Przeszkoda ta została usunięta w sierpniu 2025 roku, kiedy to Władimir Semirunnij oficjalnie odebrał obywatelstwo z nadania Karola Nawrockiego. Dzięki temu mógł w pełni skupić się na przygotowaniach do igrzysk.
Formalności zostały dopełnione, a deklaracje składane tuż przed startem napawają optymizmem. Semirunnij zapewnia, że znajduje się w życiowej dyspozycji, co potwierdził w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
"W najlepszej w życiu. Naprawdę. Czuję, że mogę dać bardzo dużo. Organizm pracuje tak, jak trzeba, głowa jest spokojna. To dla sportowca najważniejsze, kiedy czuje, że wszystko się zgadza" - zapewnił reprezentant Polski.
Piątkowy bieg na 10 kilometrów to najważniejszy, ale nie jedyny punkt w olimpijskim harmonogramie reprezentanta Polski w Mediolanie. W planach ma on jeszcze występ na dystansie 1500 metrów, choć tam eksperci oceniają jego szanse na medal znacznie ostrożniej.
