- Głowa państwa udała się z wizytą do Stanów Zjednoczonych.
- Karol Nawrocki był gościem na osiemdziesiątych urodzinach Donalda Trumpa.
- W trakcie spotkania z mediami padły mocne słowa pod adresem dwóch polityków, którym zarzucono rujnowanie polsko-amerykańskich stosunków.
Karol Nawrocki przebywa aktualnie za oceanem na osobiste zaproszenie Donalda Trumpa, gdzie świętuje jego 80. urodziny. Podróż polskiego przywódcy zbiega się w czasie z wielkim jubileuszem, jakim jest 250-lecie podpisania Deklaracji Niepodległości. Nim doszło do wieczornych wydarzeń w Waszyngtonie (w niedzielę 14 czerwca 2026 roku), prezydent RP wziął udział w mszy świętej zorganizowanej w polskim kościele w Silver Spring zlokalizowanym na terenie stanu Maryland.
Podczas krótkiego briefingu głowa państwa zamieniła kilka zdań z przedstawicielami prasy. „Naszym celem strategicznym jest stała obecność wojsk USA w Polsce. Gdy była taka niepotrzebna nerwowość, niestety podnoszona przez niektórych dziennikarzy, poznaliście państwo stabilność tych relacji. Podobnie ze szczytem G20. To jest w interesie Polski, by prezydent Polski miał dobre relacje z prezydentem Stanów Zjednoczonych” – oznajmił Nawrocki. Przypomniał również o głównym, osobistym celu swojej podróży. „Więc chyba wszyscy rozumieją, że względy dobrego wychowania wymagają ode mnie tego, żebym najpierw złożył życzenia urodzinowe i z okazji 250. rocznicy uchwalenia deklaracji niepodległości. Każde nasze spotkanie jest dla mnie czasem, by rozmawiać o interesach Polski” – przekonywał dziennikarzy.
„Pana Donalda Trumpa nie trzeba szczególnie przekonywać [do dodatkowej obecności żołnierzy amerykańskich w Polsce]. Jak państwo wiecie, jest często problem z antyamerykańską narracją wielu ważnych polityków w Polsce i polskiego rządu. Jest problem z egzekwowaniem tego, co na najwyższym szczeblu politycznym ustalę z Donaldem Trumpem” – oświadczył wprost polityk, wymieniając przy tej okazji personalia szefa rządu Donalda Tuska oraz Włodzimierza Czarzastego. Włodarz nie omieszkał również wtrącić gorzkiej uwagi na temat krajowego portfela, stwierdzając, że przez działania ministra Domańskiego stan publicznych finansów jest dramatyczny.
Kiedy jeden z korespondentów dopytał, czy w tak istotnej delegacji za ocean nie powinien mu towarzyszyć prezes Rady Ministrów lub kierujący dyplomacją Radosław Sikorski, odpowiedź była niezwykle kategoryczna. „Pan minister Sikorski musi sobie zdać sprawę z tego, że polityka, którą prowadzi i która jest wypadkową polityki premiera Donalda Tuska, raczej przeszkadza niż pomaga. Prezydent nie jest od tego, żeby ocieplać wizerunek premiera, marszałka po pewnych gestach” – skwitował twardo polski przywódca. „Zniszczyli relacje, które mi udało się naprawić dzięki mądrości narodu polskiego, który wybrał prezydenta” – zakończył ostro.