- Warszawski Sąd Okręgowy, wbrew stanowisku prokuratury, zdecydował o przyznaniu listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu, który ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości.
- Decyzję wydał Konrad Mielcarek, awansowany na wniosek KRS utworzonej w 2017 roku.
- Waldemar Żurek ostro skrytykował to postanowienie, zarzucając sędziemu spłacanie długów wdzięczności wobec polityków PiS i zapowiadając rozliczenie neosędziów.
Śledczy planują przedstawić Marcinowi Romanowskiemu zarzuty dotyczące ustawiania konkursów oraz nieprawidłowości w zarządzaniu Funduszem Sprawiedliwości. W związku z tym, że polityk przebywa za granicą i skutecznie unika kontaktu z organami ścigania, wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. Z Naddniestrza wpłynął jednak wniosek o wydanie listu żelaznego. Taki dokument pozwoliłby byłemu wiceministrowi powrócić do kraju i uczestniczyć w procesie z wolnej stopy, unikając aresztu tymczasowego. Sąd Okręgowy przychylił się do tego wniosku, ignorując argumentację prokuratury, która uznała to za próbę dyktowania warunków. Śledczy już zapowiedzieli, że zaskarżą tę nieprawomocną decyzję.
Postanowienie w tej głośnej sprawie wydał Konrad Mielcarek, zaliczany do grona tzw. neosędziów. Swój awans do Sądu Okręgowego zawdzięcza on rekomendacji upolitycznionej KRS z czasów rządów PiS. Sędzia mógł orzekać, ponieważ żadna ze stron – ani prokuratura, ani obrona – nie złożyła wniosku o jego wyłączenie.
Sytuacja ta wywołała zdecydowaną reakcję ministra sprawiedliwości. W rozmowie z „Super Expressem” Waldemar Żurek nie szczędził mocnych słów. Zwrócił uwagę, że decyzja sądu to dowód na to, jak neosędziowie odwdzięczają się za swoje awanse politykom obozu Zjednoczonej Prawicy. Dodał również, że prokuratura popełniła błąd, nie wnioskując o wyłączenie tego orzecznika ze sprawy, i zapowiedział stanowcze działania w celu rozliczenia osób powołanych w ten sposób.